Były szef sztabu Trumpa przyznaje się do winy. Manafort idzie na współpracę ze śledczymi

Paul Manafort, były szef kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa, przyznał się w piątek do zarzutu udziału w spisku przeciw USA oraz spisku mającym utrudnić działanie wymiaru sprawiedliwości – wynika z wniosku złożonego w sądzie przez prokuratorów federalnych. W ramach porozumienia zobowiązał się do współpracy ze śledczymi. Biały Dom oznajmił, że „nie ma to absolutnie nic wspólnego z prezydentem ani jego zwycięską kampanią prezydencką w 2016 roku”.

Były wiceszef sztabu Trumpa przyznał się do winy ws. Russiagate

Były wiceszef sztabu Donalda Trumpa, Rick Gates, przyznał się w piątek do winy; specjalny prokurator Robert Mueller prowadzący śledztwo w sprawie...

zobacz więcej

Zarzuty wobec Paula Manaforta dotyczą udziału w spisku przeciwko Stanom Zjednoczonym i utrudniania działań organom ścigania. Chodzi o jego powiązania z rosyjskimi i ukraińskimi politykami. Sprawa wyszła na jaw podczas śledztwa na Ukrainie wobec obalonego prezydenta Wiktora Janukowycza.

Śledztwo w sprawie Russiagate

Manafort zgodził się przyznać do dwóch zarzutów w ramach układu z zespołem specjalnego prokuratora Roberta Muellera prowadzącym śledztwo w sprawie Russiagate – podała Agencja Reutera, powołując się na dokumenty sądowe.

Zgodnie z tym porozumieniem były szef sztabu wyborczego Trumpa będzie musiał podjąć współpracę z Muellerem; szczegóły tego układu powinny zostać ujawnione wkrótce; Manafort ma niedługo stawić się w sądzie na przesłuchaniu dotyczącym porozumienia z prokuratorami federalnymi – pisze Reuters.

Według AP Manafort nie przyznał się jeszcze technicznie do winy i zrobi to prawdopodobnie w sądzie, ale fakt, że oskarżyciele złożyli zmodyfikowany wniosek dotyczący sprawy karnej, co wymaga zgody oskarżonego, dowodzi zazwyczaj, że strony osiągnęły porozumienie. Informację tę potwierdził prokurator.

Układ pozwoli oskarżonemu uniknąć drugiego procesu, który miał się rozpocząć 24 września i mógł potrwać trzy tygodnie.

Aresztowano byłego szefa sztabu Trumpa. Dotychczas musiał nosić bransoletkę elektroniczną

Były szef sztabu wyborczego Donalda Trumpa, Paul Manafort, oskarżony o utrudnianie działania wymiaru sprawiedliwości i próbę wpłynięcia na...

zobacz więcej

Winny przestępstw podatkowych

Manafort został w sierpniu uznany przez ławę przysięgłych sądu w Alexandrii w stanie Wirginia za winnego przestępstw podatkowych i ukrywania faktu posiadania aktywów w zagranicznych bankach oraz sprzecznych z prawem operacji bankowych.

Drugi proces, który miał się odbyć w Waszyngtonie, mógł doprowadzić do znaczącego przedłużenia kary nałożonej na niego w Alexandrii, mającej wynieść od siedmiu do 10 lat więzienia.

Proces w Waszyngtonie miał w znacznej mierze koncentrować się na działalności Manaforta w latach 2010-2014, kiedy był politycznym konsultantem Partii Regionów ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza.

Prokuratorzy federalni z zespołu dochodzeniowego Muellera zarzucają Manafortowi, że za swoją działalność na Ukrainie otrzymał 60 mln dol., których nie zgłosił w zeznaniach podatkowych w amerykańskim urzędzie skarbowym i od których nie zapłacił podatków. Amerykański system podatkowy ma zasięg globalny i obejmuje wszystkich obywateli USA niezależnie od miejsca zamieszkania w danym roku.

Postępowanie wobec Manaforta, wpływowego działacza Partii Republikańskiej, jest konsekwencją dochodzenia Muellera w sprawie ingerencji Rosji w amerykańskie wybory w 2016 roku, kontaktów osób z otoczenia Trumpa z przedstawicielami Kremla oraz ewentualnych prób blokowania przez prezydenta działania wymiaru sprawiedliwości.

„Uznanie winy Manaforta haniebne”

Po tym pierwszym procesie Trump nazwał uznanie winy byłego szefa jego kampanii wyborczej za „haniebne”. Podkreślił jednak, że przestępstwa, za które skazano Manaforta, „nie mają z nim nic wspólnego”. Oświadczył też, że skazanie Manaforta „nie ma związku ze (sprawą) rosyjskiej zmowy”.

W amerykańskich mediach pojawiały się wcześniej przypuszczenia, że były szef sztabu Trumpa liczy na ułaskawienie przez prezydenta. Trump, który bacznie śledził jego proces, wspierał go wpisami na Twitterze. Tweety te były odbierane jako sygnały przeznaczone dla Manaforta i mające dać mu do zrozumienia, że roztacza nad nim opiekę.

Jednak najwyższy rangą Demokrata w senackiej komisji ds. wywiadu Mark Warner ostrzegł Trumpa po pierwszym procesie Manaforta, że jakakolwiek próba ułaskawienia go „będzie uznana za ciężkie nadużycie władzy i będzie wymagać niezwłocznej reakcji Kongresu”.

Paul Manafort, były szef sztabu Donalda Trumpa, uznany za winnego oszustw finansowych

Paul Manafort, były szef kampanii wyborczej obecnego prezydenta DonaldaTrumpa, został uznany winnym przestępstw podatkowych i ukrywania faktu...

zobacz więcej

Niezarejestrowany agent

Mueller postawił również Manafortowi zarzuty karne dotyczące niezarejestrowania się w USA jako tzw. zagraniczny agent (lobbysta na rzecz obcego państwa), składania fałszywych oświadczeń, utrudniania działania wymiaru sprawiedliwości i spisku na rzecz takiego utrudniania oraz usiłowania wpłynięcia na zeznania potencjalnych świadków.

Reuters podkreśla, że współpraca Manaforta z zespołem Muellera poważnie zaszkodzi prezydentowi, który liczył na jego milczenie i chwalił go za to, że w przeciwieństwie do byłego osobistego prawnika Trumpa, Michaela Cohena, nie ugiął się podczas pierwszego procesu pod presją zarzutów.

22 sierpnia Trump napisał na Twitterze: „W odróżnieniu od Cohena (Manafort) odmówił »złamania się« – wymyślania historyjek, by osiągnąć »ugodę«. Wielki szacunek dla odważnego człowieka!”.

Spotkanie w Trump Tower

Przedmiotem zainteresowania prokuratora specjalnego będą teraz między innymi informacje na temat spotkania Manaforta, syna prezydenta Donalda Juniora oraz doradcy i zięcia Trumpa Jareda Kushnera z rosyjską prawniczką Natalią Weselnicką w Trump Tower, które odbyło się w czerwcu, przed wyborami prezydenckimi w 2016 roku.

Weselnicka miała oferować kompromitujące informacje o kandydatce Demokratów w wyborach prezydenckich Hillary Clinton. Trump utrzymywał, że nie wiedział o tym spotkaniu, jednak jego były prawnik powiedział prokuratorom, że gotów jest zeznać, iż prezydent wiedział z wyprzedzeniem.

źródło:
Zobacz więcej