Wybory 2020

Jak głosować w wyborach prezydenckich [PORADNIK]

„Przywódcy Unii mają instynkt samobójczy, chcą ją rozsadzić od środka”

– Unia Europejska ma kłopoty, jest najbardziej rozbita w historii integracji europejskiej – przekonywał w programie „O co chodzi” prof. Ryszard Legutko, przewodniczący delegacji PiS do Parlamentu Europejskiego. – Działania władz UE są szalenie antagonizujące. Jest dużo napięć, są głębokie podziały i coraz większa arogancja rządzących – podkreślił.

PE zgodził się na uruchomienie art. 7 unijnego traktatu wobec Węgier

Parlament Europejski wyraził w środę zgodę na uruchomienie art. 7 traktatu unijnego wobec Węgier. Za tą decyzją opowiedziało się 448...

zobacz więcej

W ocenie polityka Prawa i Sprawiedliwości przejawem negatywnych działań Brukseli są „niezrównoważone ataki na Polskę i Węgry”. W środę europarlament przegłosował uruchomienie art. 7 wobec Węgier. – Po głosowaniu zapanował entuzjazm, ludzie zaczęli krzyczeć, wstawali, wymachiwali rękami. Przerażające – relacjonował.

– Premier Węgier Viktor Orban, którego partia jest członkiem Europejskiej Partii Ludowej, najliczniejszej w PE, grał na to, że liczba europosłów niechętnych procedurze będzie na tyle duża, że uda się to powstrzymać. Potrzebna była kwalifikowana większość dwóch trzecich i zanosiło się, że wniosek padnie, ale parlament zmienił reguły w ostatniej chwili - zmienił procedurę głosowania w ten sposób, że głosy wstrzymujące w ogóle nie były brane pod uwagę. Gdyby były, to wniosek by padł. To pokazuje, jaka tam jest determinacja, żeby „lewem i prawem” doprowadzić do ukarania Węgier – dowodził prof. Legutko.

„Pogłębiają konflikty”

Europoseł postawił na antenie TVP diagnozę. – Wydaje się, że przywódcy Unii mają instynkt samobójczy, albo chcą rozsadzić Unię od środka. Zamiast łagodzić konflikty, oni te konflikty pogłębiają – zaznaczył.

– Sam PE jest izbą dość szczególną, trzeba pamiętać, że jest rządzona przez tę samą koalicję od wielu lat, od wielu kadencji. Moja obserwacja jest taka, że ta większość w parlamencie odzwyczaiła się od tego, że może się w ogóle z kimkolwiek liczyć, oni zawsze przegłosują, co chcą, i nie odczuwają potrzeby, żeby przechodzić do jakichś kompromisów. Oni myślą, że będą tam zawsze – ocenił.

– Mam nadzieję, że po przyszłorocznych wyborach to się zmieni i ten parlament będzie bardziej zrównoważony, a nie będzie dyktatura większości. Naprawdę te przyszłe wybory mogą być dla nich bolesne – wyraził opinię. Dodał, że „nie należy się w ogóle przejmować szantażem liberalnym”, ale – wskazał – liczyć, iż „ten system da się jeszcze skorygować”.

Polityk PiS wraz z prowadzącym program Bronisławem Wildsteinem ocenili, że rozmowa, którą odbyli, mogłaby mieć poważne konsekwencje, gdyby rozmawiali w ten sposób na przykład we francuskiej telewizji publicznej. – Pana by jutro tu nie było – zwrócił się do Wildsteina – a ja bym się już tutaj więcej nie pojawił – wskazał Legutko.

źródło:
Zobacz więcej