Budapeszt: głosowanie PE w sprawie Węgier to polowanie na czarownice

Władze w Budapeszcie uznają wszczęcie procedury z art. 7 za akt politycznej zemsty (fot. Shutterstock/TTstudio)

Mianem politycznie motywowanego „polowania na czarownice” określił projekt rezolucji PE w sprawie Węgier rzecznik rządu Viktora Orbana. Zdaniem szefa węgierskiej dyplomacji rezolucja to „zbiór wierutnych kłamstw”. Chodzi o art. 7 traktatu unijnego, zastosowany już wobec Polski.

Komisja sprawiedliwości PE za uruchomieniem art. 7 wobec Węgier

Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych Parlamentu Europejskiego (LIBE) uważa, że na Węgrzech „istnieje poważne ryzyko...

zobacz więcej

Głosowanie w sprawie rezolucji wzywającej państwa członkowskie UE do wszczęcia procedury określonej w art. 7 traktatu unijnego ma się odbyć w Parlamencie Europejskim w środę.

Celem ma być przeciwdziałanie zagrożeniu dla wartości leżących u podstaw UE, do których należy poszanowanie demokracji, praworządności i praw człowieka.

Zdaniem rzecznika węgierskiego rządu, Zoltána Kovácsa, który zwołał w tej sprawie w Brukseli konferencję prasową, rezolucja i głosowanie w jej sprawie to „polowanie na czarownice przeciwko Węgrom”.

Takie inicjatywy, wyjaśniał Kovács, są niebezpieczne, bo dzielą Europę. Wśród polityków, którzy chcąc „postawić Węgry przed sądem”, dążą do tego właśnie celu, wymienił Emmanuela Macrona.

Zdaniem przedstawiciela Budapesztu prawdziwym motywem rezolucji stanowiącej „obrazę dla narodu węgierskiego” jest stanowisko Węgier wobec nielegalnej migracji.

Zdaniem Kovácsa stanowisko Węgier, jak również innych krajów regionu, w tej sprawie należy traktować równorzędnie z odmiennym stanowiskiem krajów Zachodu.

– Musimy wrócić do równego traktowania wszystkich krajów w polityce, wtedy debata będzie oparta na zdrowym rozsądku i będzie dążyła do znalezienia rozwiązań. Teraz jest ideologiczna. Trzeba znaleźć korzenie problemu migracji, zatrzymać nielegalną migrację, wtedy można decydować o wspólnych unijnych rozwiązaniach – wskazywał Kovács.

Mianem „zbioru wierutnych kłamstw" rezolucję PE określił minister spraw zagranicznych Węgier, Péter Szijjártó. Rezolucja to jego zdaniem niegodziwy atak na Węgry i próba zemsty na tym kraju za obronę swoich granic nieprzyjmowanie imigrantów. Jak dodał, w Parlamencie Europejskim większość stanowią zwolennicy nielegalnej imigracji.

Wysłuchanie Polski przed KE. „Ambasadorowie krajów UE zatwierdzili harmonogram”

Ambasadorowie krajów UE zatwierdzili tryb wysłuchania Polski w ramach procedury art. 7 unijnego traktatu – poinformowało źródło dyplomatyczne...

zobacz więcej

O kłamstwach w projekcie rezolucji mówił również rzecznik rządzącego Fideszu, Balázs Hidvéghi. Hidvéghi wskazał m.in. obarczenie Viktora Orbána odpowiedzialnością za marsze paramilitarnej organizacji narodowej Magyar Gárda (Gwardia Węgierska), podczas gdy zjawisko to rozwinęło się za rządów jego socjalistycznego poprzednika Ferenca Gyurcsánya.

Innym niegodziwym kłamstwem zdaniem Hidvéghiego jest stwierdzenie, że majątek żydowski nie jest na Węgrzech bezpieczny. – To polityczna zemsta, próba napiętnowania Węgrów i Węgier – oświadczył rzecznik Fideszu.

Autorzy projektu rezolucji PE argumentują, że na Węgrzech łamana jest praworządność. Pod adresem Budapesztu wysunięto zarzuty podważania niezależności sądownictwa, wolności prasy i podstawowych praw obywateli, ale lista ta się wydłuża.

W projekcie rezolucji, że na Węgrzech wzrosły rasizm i nietolerancja, czego przykładem mają być marsze paramilitarne. Oskarżono również Madziarów o antysemityzm, przejawiający się m.in. atakami na Żydów i ich mienie.

Wynik głosowania w sprawie rezolucji jest niepewny ze względu na to, że nie wiadomo, jak zachowa się część posłów Europejskiej Partii Ludowej, do której należy rządzący na Węgrzech Fidesz.

Kilka miesięcy wcześniej procedury zawarte w art. 7 traktatu o UE uruchomiła KE wobec Polski, w związku z „ryzykiem zagrożenia praworządności”.

źródło:

Zobacz więcej