RAPORT

Demaskujemy fake newsy

Opozycja za ciepłymi posiłkami w szkołach. Odgrzewany kotlet z 2008 r.

„Posiłki dla dzieci w szkołach byłyby finansowane zarówno z budżetu centralnego, jak i przez samorządy” (fot. arch.PAP/Lech Muszyński)

Koalicja Obywatelska zaprezentowała swoje hasła na kampanię wyborczą do samorządów. Wśród nich znajduje się m.in. zagwarantowanie ciepłego posiłku dla dzieci w szkołach. Na przestrzeni ostatnich lat stosunek polityków PO do tego zagadnienia zmieniał się kilkukrotnie.

Min. Zalewska: każde dziecko, przynajmniej w podstawówce, zje ciepły posiłek

– Deklarowaliśmy także, że każde dziecko, przynajmniej w szkole podstawowej, zje ciepły posiłek, zje obiad. To już od września 2018 r. My nie...

zobacz więcej

W sobotę Grzegorz Schetyna przedstawił sześć propozycji Koalicji Obywatelskiej dla samorządów. Koalicja chce, by szkoła gwarantowała dzieciom możliwość rozwijania talentów i zainteresowań, opiekę, ciepły posiłek oraz aktywność sportową.

Koalicja chce także wprowadzić program „złotówka za złotówkę”, według którego do każdej złotówki z budżetu samorządu wydanej na szkołę (wyższe pensje dla nauczycieli, posiłki i zajęcia dodatkowe dla uczniów, pomoce naukowe czy nowe budynki szkolne) zobowiązała się dołożyć złotówkę z budżetu państwa.

– Są pieniądze na darmowe ciepłe posiłki dla każdego ucznia – powiedział szef warszawskiej Nowoczesnej, Sławomir Potapowicz. Polityk, który był gościem Polskiego Radia 24, mówił, że posiłki byłyby finansowane zarówno z budżetu centralnego, jak i przez samorządy.

– To, po pierwsze, muszą być albo dotacje celowe płynące z rządu, albo środki wykorzystane z budżetu miasta. Proszę zwrócić uwagę, że w Warszawie takie programy już są prowadzone. Jest dofinansowanie ze środków miejskich. To jest też oczywiście kwestia tego, jak będą płynęły np. środki z państwa na wykonywanie zadań zleconych przez rząd – mówił Potapowicz.

Podobne hasła głosiły 10 lat temu środowiska będące dziś w opozycji.

– Zaczniemy od prawa do ciepłego posiłku. Głodne dziecko to hańba. Nie zaznam spokoju, póki nie będę miał pewności, że żadne dziecko nie będzie głodne – mówił w maju 2008 r. ówczesny premier Donald Tusk. – Jeśli dziecko prosi o obiad, to znaczy że jest głodne – dodawał.

Słono, tłusto, niezdrowo. NIK: posiłki w szpitalach nam szkodzą

Badania próbek posiłków szpitalnych wykazały niedobory składników odżywczych, mogące powodować uszczerbek na zdrowiu pacjentów – napisano w...

zobacz więcej

W 2015 r. według GUS-u w skrajnym ubóstwie żyło 900 tys. dzieci. Wcześniej Fundacja Pomocy Dzieciom „Maciuś” podawała, że niedożywionych jest 800 tys. dzieci. Politycy PO wyrażali wtedy wątpliwości dotyczące skali problemu.

– Jak ktoś mówi, że w Polsce dzieci głodują, to daje argument naszym niekoniecznie przyjaciołom, którzy dzisiaj, w tej rosyjskiej propagandzie, wykorzystują to przeciw Polsce. Czy to jest obywatelska i patriotyczna postawa? – mówiła w 2015 r. premier Ewa Kopacz.

– Myśmy cały szczaw wyjedli z nasypu i wszystkie śliwki jedli. Dziś te wszystkie śliwki leżą, dzieci grają w piłkę, szczawiu nikt nie zjada – mówił w 2013 r. Stefan Niesiołowski (wówczas PO), przekonując, że zjawisko niedożywionych dzieci należy do przeszłości.

– Jeżeli pan spyta dzieci, czy jadły śniadania, to niestety dużo dzieci w Polsce powie, że nie. Tylko rzecz polega na tym, że kultura jedzenia śniadań w Polsce nie istnieje. Wśród moich znajomych, doskonale pamiętam, ile razy było mówienie: rano nie ma apetytu, on się strasznie długo budzi, nie chce nic rano jeść... To jest zupełnie normalne – odnosiła się do słów Niesiołowskiego na antenie Superstacji Julia Pitera, posłanka PO.

źródło:
Zobacz więcej