Gorączkowe polowanie. Wpływy z e-myta wiszą na włosku

Przetarg odbywał się w procedurze negocjacji bez ogłoszenia (fot. flickr.com/ Thomas Wensing)

Instytut Łączności musiał odwołać przetarg na podwykonawców, którzy mieli mu pomóc w przejęciu systemu poboru opłat od Kapscha. Na gorączkowe polowanie zostało już tylko 56 dni. Opóźnienie może kosztować Krajowy Fundusz Drogowy 5,5 mln zł dziennie - informuje piątkowy „Puls Biznesu”.

Fiskus uszczelnia system. Liczy na kolejne miliardy

Na uszczelnianiu systemu podatkowego fiskus chce w przyszłym roku zyskać 7,5 mld zł. To mniej niż zakładano w tym roku, jednak kwota nadal robi...

zobacz więcej

20 sierpnia podległy Ministerstwu Cyfryzacji Instytut Łączności otworzył oferty w przetargu na przejęcie i eksploatację Elektronicznego Systemu Poboru Opłat.

Oferty w postępowaniu o budżecie blisko 200 mln zł złożyło pięć firm - w większości podwykonawców obecnego wykonawcy, czyli Kapscha. Każda z ofert dotyczyła innej części zlecenia.

Jak podaje gazeta, przetarg odbywał się w procedurze negocjacji bez ogłoszenia (NBO). Sprawa wzbudziła liczne kontrowersje, gdyż nie wiadomo, jak wyłoniono podmioty, do których trafiły zaproszenia, kiedy odbyły się negocjacje i czy zapewniono konkurencję.

PZP nakazuje wysłanie zaproszeń do nie mniej niż dwóch wykonawców, jeśli przedmiot zamówienia jest specjalistyczny. Wygląda jednak na to, że żadna z części postępowania nie spełniła tego wymogu.

„Przetarg unieważniono ze względu na niemożliwą do usunięcia wadę prawną. Zdecydowano, że zamówienie ma zostać udzielone w innym trybie” – mówi gazecie jej informator.

„Czy w związku z decyzją IŁ, Generalnej Inspekcji Transportu Drogowego, nie obawia się o realizację umowy?” – pyta „PB”. I przytacza wypowiedź biura prasowego inspekcji: „Na obecnym etapie realizacja umowy nie jest zagrożona”.

źródło:

Zobacz więcej