Poniżanie, bicie, obelgi. Gdzie? W pracy

Nie płacą, nie tolerują sprzeciwu, lekceważą podstawowe zasady bezpieczeństwa – polskie zakłady pracy. Choć skończyły się już czasy kasjerek w pampersach, to sposób traktowania pracownika jest ciągle wielkim, wstydliwym problemem.

W Kutnie niecały rok temu powstał tam nowy zakład – Pini Polonia. Założona przez Włochów, największa rzeźnia w Polsce. Trzecia w Europie.

Jakie są opinie pracowników o tym miejscu? – Obóz pracy. Ludzi mają za nic, tu jest rozbiór świń i nas traktują jako świnie – mówi jeden z pracowników.

Gdy zakład otwierano w kwietniu ubiegłego roku, mówiono o nim „mięsne tsunami”, „gepardy biznesu”. Ale zatrudnieni tam ludzie nie mają pochlebnej opinii o firmie. – Pracujemy do 1.00 w nocy, a sobotę z powrotem na 4.00 rano. Jesteśmy zastraszeni – jak nie przyjdziesz, to jesteś zwolniony – opowiadają.

Podobno dochodzi też do przemocy fizycznej ze strony kierownictwa. – Współwłaściciel wyskoczył na nas z pięściami, wykrzykiwał coś i po prostu wyrzucił nas za bramę – zwierzają się pracownicy.

Zatrudnieni w ubojni skarżą się na nieludzkie warunki pracy. Od dawna. W zakładzie były już trzy kontrole, planowana jest kolejna. Nie daje to jednak żadnych efektów. Do rażących nadużyć dochodzi co chwila.

Współwłaściciel Pini wziął do ręki karkówkę i uderzył w głowę panią z pakowni. Ta kobieta uderzyła się o jakąś maszynę, rozcięła głowę i po 10 minutach wróciła na produkcję dalej pracować – relacjonuje świadek zdarzenia.

Właściciela zakładu Pini Polonia nie było, kiedy chciała z nim porozmawiać ekipa „Wiadomości”, ale zakład w Kutnie wyjątkiem niestety nie jest.

Pan Marek Dziurka pracował w sosnowieckiej firmie Bowim. Zależało mu na bezpieczeństwie w zakładzie. W ubiegłym roku założył więc związek zawodowy.

Chamskie odnoszenie się kierowników do pracowników, nie udzielanie pierwszej pomocy przy wypadkach – chciałem mieć jakąś podstawę prawną, żeby upomnieć się o swoje prawa – mówi pan Marek. Zanim jednak związek się uprawomocnił, z pracy zostali zwolnieni ci, którzy chcieli w nim działać.

Skala zdarzeń, gdzie naruszane są prawa pracowników – zdaniem Głównego Inspektora Pracy Tadeusza Jana Zająca – jest przerażająca. W ubiegłym roku zakłady pracy nie wypłaciły pracownikom ponad 180 mln zł.

źródło:
Zobacz więcej