Piotr Duda o Wałęsie: Jako katolik podałem mu dłoń, choć wie, jaką krzywdę mi zrobił

– Lech Wałęsa miał szansę zostać mentorem. Mógł stać pośrodku, mógł skarcić przewodniczącego „Solidarności” i szefów partii. Ja go o to prosiłem, żeby wstawił się wtedy za nami, jak rządził rząd liberalny, który tak faktycznie niszczył polskiego pracownika. I gdzie miałem iść, jak nie do robotnika, który rozumiał te problemy pracowników. To pan wie, jakie było zdanie prezydenta Wałęsy - że trzeba było spałować Dudę i całą „Solidarność”. To przykre – mówił w programie „Gość Wiadomości” przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda.

Prezydent: Gdzie byli przeciwnicy obecnej władzy, kiedy likwidowano Stocznię Gdańską?

– Solidarność to wielka wspólnota. To dzięki tak pojmowanej solidarności, udało nam się odzyskać wolność z tak wielkim trudem – powiedział w piątek...

zobacz więcej

Duda powiedział, że Wałęsa nie przychodził na uroczystości, na które był zapraszany. – Jeżeli ktoś dzisiaj mówi, że my jako „Solidarność” zawłaszczamy „Solidarność” – nie, myśmy tę „Solidarność” uratowali od zapomnienia – dodał przewodniczący „S”.

Opowiedział o spotkaniu z Wałęsą podczas mszy świętej w bazylice św. Brygidy w Gdańsku. – Jako katolik podałem dłoń. Podszedłem do pana prezydenta razem z panem prezydentem Andrzejem Dudą. Przekazaliśmy sobie znak pokoju. Pan prezydent Wałęsa doskonale wie, jaką krzywdę mi zrobił w ubiegłym roku, nazywając mnie zomowcem, że byłem w ZOMO. Później przeprosił za to, ale to było celowe. To nie powinno nigdy paść z ust prezydenta – stwierdził.

Lider „Solidarności” przypomniał, że w stanie wojennym, gdy pracował w hucie, został z niej wyrzucony przez zomowców. – To jest najbardziej przykre. (…) Tak nie może podchodzić przewodniczący do przewodniczącego – zakończył.

źródło:
Zobacz więcej