RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Emmanuel Macron z coraz mniejszym poparciem

Prezydent Francji Emmanuel Macron (fot. PAP/ EPA/PHILIPPE WOJAZER/POOL)

Tzw. letnimi uniwersytetami partii rozpoczął się nowy sezon polityczny we Francji. Widząc utrzymującą się słabość zarówno prawicy, jak i lewicy, obserwatorzy zauważają, że raczej nie pomaga to prezydentowi Emmanuelowi Macronowi, którego popularność wciąż spada.

Islamski ekstremista uczestniczył w kampanii Macrona

Kolejny skandal w otoczeniu francuskiego prezydenta. Islamski ekstremista powiązany z algierskimi organizacjami terrorystycznymi brał udział w...

zobacz więcej

Komentatorzy zauważają, że przywódca centroprawicowego stronnictwa Republikanie, Laurent Wauquiez, „nie zostawiając suchej nitki” na polityce szefa państwa, „dał całą w prawo”. W swej kampanii wyborczej z 2017 roku Macron przedstawiał się jako ponadpartyjny, centrowy „kandydat postępu”.

Szef skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Melenchon wezwał natomiast swych rodaków, by przygotowali się do wiosennych wyborów europejskich i w nich „sprawili cięgi” Macronowi, głosując „przeciw Europie liberalnej, przeciw Europie Angeli Merkel”.

Partia Socjalistyczna, również bardzo krytyczna wobec Macrona, wciąż jest – zdaniem obserwatorów – rozbita.

Komentatorzy są zgodni, że – jak pisze w poniedziałek Geoffroy Clavel na portalu Huffington Post – „podzielone i osłabione początkiem pięciolatki (kadencji Macrona) partie polityczne starają się odbić od dna”.

Clavel zauważa, że „nie będzie otwarcia sezonu dla partii prezydenckiej” La Republique En Marche!. Tłumaczy, że ugrupowanie to „wyszło wycieńczone z lipcowej sesji parlamentarnej, gdy afera Benalli (prezydenckiego ochroniarza, który miał nadmierne wpływy w Pałacu Elizejskim) oddaliła w nieskończoność sztandarową reformę, jaką miała być rewizja konstytucji”.

Skandalu w Pałacu Elizejskim ciąg dalszy. Prezydent zaprzecza, że eksochroniarz był jego kochankiem

Emmanuel Macron dalej zmaga się ze skandalem, który wybuch w jego otoczeniu w wyniku ujawnienia zachowania bliskiego współpracownika prezydenta...

zobacz więcej

Wobec osłabienia partii rządzącej Guillaume Tabard z dziennika „Le Figaro” dostrzega możliwość „prawicowej alternatywy”. Komentator prawicowej gazety, która długo i zdecydowanie popierała prezydenta, przyznaje, że krytyka wyrażana przez szefa Republikanów i „uznana za przesadną w okresie euforii” bezpośrednio po wyborze młodego prezydenta, nabiera mocy „w godzinie wątpliwości i pierwszych rozczarowań”.

Tym bardziej – zaznacza Tabard – że „przywódca Republikanów atakuje nie tyle osobę, co działanie głowy państwa, dołączając w ten sposób do dużej części opinii publicznej”. Publicysta „Le Figaro” zauważa, że to głównie wśród wyborców prawicowych, a nawet tych z centrum, popularność „głowy państwa brutalnie spada”. I jako przyczynę tego podaje wzrost podatków, spadek siły nabywczej obywateli i wzrost wydatków publicznych.

Marion Mourgue również na łamach „Le Figaro” zauważa, że Wauquiez, który w swym przemówieniu ogłosił „koniec mirażu Macrona”, „w sposób jasny i zdecydowany zamierza mu się przeciwstawić”.

Na siedem miesięcy przed wyborami europejskimi Wauquiez, zdecydowanie żądając zatrzaśnięcia drzwi przed migrantami, ustawił się w roli rzecznika – jak sam mówił – „Francuzów, którzy nie chcą stać się cudzoziemcami we własnym kraju”. Niektórzy komentatorzy chwalili w niedzielę Wauquieza za „klarowność spojrzenia”, inni zaś wskazywali, że „doszlusowuje do skrajnej prawicy”.

Olivier Faye twierdzi jednak w dzienniku „Le Monde”, że „światło na końcu tunelu, w które wierzy Laurent Wauquiez, jest jeszcze bardzo daleko”. Zdaniem komentatora „osłabienie prezydenta” nie wystarczy przywódcy Republikanów. „Nie da się bowiem ukryć” – jak pisze Faye – że od Wauquieza odeszli przedstawiciele innych prądów w partii, a „jego otoczenie jest coraz bardziej jednolite i składa się wyłącznie z przedstawicieli »twardej prawicy«”.

źródło:

Zobacz więcej