RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Kto działał na szkodę Kijowskiego? [OPINIA]

Mateusz Kijowski znowu zbiera pieniądze (fot. PAP/Paweł Supernak)
Mateusz Kijowski znowu zbiera pieniądze (fot. PAP/Paweł Supernak)

To rzecz absolutnie niebywała. Całkowicie skompromitowany człowiek, jakim jest były lider KOD Mateusz Kijowski, który ma proces o przywłaszczenie pieniędzy zdobytych w związku z jego działalnością polityczną, założył nową organizację. I znowu jak wcześniej, jakby się dopiero dziś jako polityk narodził, wyciąga do ludzi ręce po pieniądze.

Wzmożenie aktywności fałszywych adwokatów [OPINIA]

W ostatnich miesiącach ożywił się jeszcze jeden zażarty przeciwnik zmian polskiego wymiaru sprawiedliwości - adwokaci. Pozostający do tej pory w...

zobacz więcej

Przypuszczam, że takie rzeczy zdarzać się mogą jedynie w krajach postsowieckich, w których nastąpiła ogromna korozja wrażliwości etycznej społeczeństwa. Jednocześnie tak głęboka i trwała demoralizacja, że osobnik mający za sobą jeszcze otwartą i ropiejącą kryminalną ranę, ma w sobie takie potężne pokłady cynizmu i buty, że tworzy nową organizację polityczną.

Można wstępnie założyć, że Mateusz Kijowski jest wykolejeńcem społecznym, który poczuł smak komfortu życia na wysokiej stopie, nie dzięki własnej codziennej, uciążliwej pracy, lecz kosztem łatwowiernych bądź wręcz naiwnych ludzi, wrzucających pieniądze do puszki albo wpłacających na konto stowarzyszenia. Przekonanych, że ich datki zostaną zużyte na szlachetny, wyższy cel. Nikt przecież nie zakłada, że trafią one do prywatnej kieszeni lidera nowego ruchu, który wie, jakimi hasłami politycznymi omamić wielu ludzi. Jedni hochsztaplerzy wyłudzają pieniądze „na dziadka”, inni pod pretekstem działalności politycznej.

Patrząc szerzej na życie, jak to robi Mateusz Kijowski, trzeba mu przyznać rację. Jednak jest różnica między ślęczeniem nad laptopem lub nad drukarką, czy to je eksploatując, czy naprawiając, by zarobić na codzienny chleb, a staniem z mikrofonem w ręku na estradzie i wykrzykiwaniem haseł antyrządowych. I to za pieniądze wielokrotnie wyższe niż zarobione w wyniku własnej pracy. No i mieć przed sobą perspektywę podróży po kraju, by mobilizować, zachęcać, inicjować i organizować. Spotykać się z lokalnymi działaczami na lunchach czy też politycznych kolacjach. A jak interes polityczny rozkręci się na większą skalę, to w grę wchodzą nawet podróże zagraniczne. W Europie wszyscy kochają demokrację i praworządność.

Politycy w innych krajach zmartwieni dewastacją przez obóz rządzący wolności, sądów i mediów chętnie wesprą walkę o te wartości. Na razie twórca nowej organizacji „Wolność Równość Demokracja” prosi o wsparcie finansowe, bo zamierza włączyć się aktywnie „w obszar wyborów samorządowych”. Aby móc to robić, trzeba przedtem zebrać odpowiednie fundusze, aby stowarzyszenie mogło stanąć na nogi i zacząć działać. Zgodnie z kierunkiem nadanym mu przez Mateusza Kijowskiego.

Smugi czasów PRL unoszą się nad Warszawą [OPINIA]

Kto się kryje za skandalicznymi decyzjami warszawskiego ratusza związanymi z odpowiedzialnością o porządek na ulicach Warszawy i bezpieczeństwo...

zobacz więcej

Tak jak wtedy, kiedy na przełomie lat 2015/2016 zaczęły pojawiać się na ulicach Warszawy pierwsze demonstracje pod szyldem Komitetu Obrony Demokracji. Szybko okazało się, że ten niechlujnie wyglądający brodacz nie powinien pokazywać się publicznie jako przywódca, który chce coś w kraju naprawić, ponieważ sam tanim bajerantem. Człowiekiem, który pozbawiony jest najbardziej elementarnej cechy każdego mężczyzny – potrzeby opieki i niesienia pomocy własnym dzieciom.

Taka postawa czyni z niego moralnego kalekę, bo nie wie, co znaczy miłość do własnych dzieci. Gdyby był zwykłym prymitywem umysłowym, mógłbym to zrozumieć. Ale trudno to pojąć, że tak poważną skazę osobowości ma człowiek o aspiracjach lidera politycznego. O tym mówią jego dobrzy znajomi. To jest niewyobrażalne, żeby facet, który ma dług alimentacyjny blisko 100 tys. zł na własne dzieci, miał pieniądze na najnowszy sprzęt komputerowy. Trzeba nie mieć serca. Być potwornym samolubem. Po trosze jak małe dziecko, którego nic nie interesuje poza własną zabawką. Nie wiem, czy podobny motyw kierował nim, gdy przywłaszczył sobie pieniądze stowarzyszenia.

W trwającym aktualnie procesie prokuratura oskarża Mateusza Kijowskiego o przywłaszczenie 121 tys. zł ze zbiórek KOD poprzez poświadczenie nieprawdy w dziewięciu fakturach wystawionych przez MKM Studio sp. z o.o. – firmę należącą do Kijowskiego i jego żony – na rzecz komitetu społecznego KOD (6 faktur) i stowarzyszenia KOD (3 faktury) w zakresie wykonanych usług informatycznych. Faktury, zdaniem prokuratury, wystawiono za usługi informatyczne, które firma Kijowskiego i jego żony miała wykonać dla komitetu społecznego i stowarzyszenia KOD. Zdaniem śledczych usługi te nie zostały wykonane, a Mateusz Kijowski oraz inny działacz KOD, Piotr Ch., mieli przywłaszczyć sobie z tego tytułu 121 tys. zł.

Dziś podczas procesu Kijowski uznaje, że to jakieś złe siły sprzysięgły się przeciwko niemu. W oskarżeniu go o przekręt finansowy widzi intrygę służb specjalnych nasłanych przez obecny obóz rządzący. Nie wyklucza też udziału w intrydze jakichś nieokreślonych osób prywatnych, które do KOD „weszły z własnej woli, aby nam szkodzić”.

Wstydziłby się Kijowski takie rzeczy mówić. Jeszcze ktoś gotowy pomyśleć, że chodzi mu o Stowarzyszenie Dziennikarskie, związane z mediami mainstreamowymi, które pod koniec 2015 r. przyznało swoją nagrodę „Człowieka Wolności”. I że to ci ludzie zaszkodzili Kijowskiemu.

źródło:
Zobacz więcej