Alarm w Gruzji. Rosyjski wywiad i jego nowe narzędzia

Poziom infiltracji i inwigilacji środowisk dziennikarskich i pozarządowych w Gruzji przez Rosjan jest znacznie głębszy niż w innych krajach (fot. Russian Presidential Press and Information Office/Mikhail Klimentyev/Handout/Anadolu Agency/Getty Images)

Wizyta kanclerz Angeli Merkel w Tbilisi potwierdza, że Gruzini jeszcze długo poczekają na członkostwo w NATO i UE. A to oznacza, że Rosja ma więcej czasu na zepchnięcie kaukaskiego sąsiada z zachodniego kursu. Nie zbrojną agresją, lecz osłabiając państwo od wewnątrz. Gruzja stała się swoistym poligonem, na którym Moskwa testuje cały arsenał narzędzi propagandowych i hybrydowych. Części z nich Rosjanie używają już także w innych krajach, w tym w Polsce.

Miedwiediew: Członkostwo Gruzji w NATO może „sprowokować straszny konflikt”

Premier Rosji ostrzegł Gruzinów przed wstąpieniem do NATO. Dmitrij Miedwiediew w wywiadzie dla dziennika „Kommiersant” oświadczył, że członkostwo...

zobacz więcej

Nie powinniśmy obiecywać, że przystąpienie Gruzji do UE i NATO nastąpi szybko – powiedziała w piątek w Tbilisi kanclerz Niemiec. Merkel oczekuje dalszych reform. Ale i to może nie wystarczyć. Bo prawdziwa przeszkoda dla przyjęcia Gruzji do NATO jest zupełnie inna. To sprzeciw Moskwy – zresztą Merkel de facto to przyznała, mówiąc w Tbilisi, że bliskość Rosji stanowi „pewną trudność” w kwestii przystąpienia Gruzji do zachodnich organizacji.

Podobnych argumentów Niemcy używały już dekadę temu i w efekcie – wiosną 2008 roku na szczycie w Bukareszcie – NATO oznajmiło Gruzji, że nie uruchomi kolejnego etapu na drodze tego kaukaskiego kraju do struktury Sojuszu (Membership Action Plan). Dla Rosji było to jak „zielone światło”– kilka miesięcy później zaatakowała Gruzinów. To na długie lata zahamowało marsz Tbilisi ku strukturom euroatlantyckim, ale drzwi wciąż pozostają otwarte. Na lipcowym szczycie NATO w Brukseli prezydent Giorgi Margwelaszwili usłyszał zarówno zapewnienie, że jego państwo zostanie w przyszłości przyjęte do Sojuszu, jak też poparcie NATO dla terytorialnej integralności Gruzji. – Rosja nie ma nic do powiedzenia w tej sprawie. To decyzja Tbilisi i 29 członków Sojuszu – stanowczo stwierdził sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg.

Putin wsypał generałów, a minister zniknął. Kulisy wojny pięciodniowej

Mija dziesięć lat od wybuchu wojny rosyjsko-gruzińskiej. To rocznica oficjalna, bo w rzeczywistości ciężkie walki zaczęły się dzień wcześniej. Dziś...

zobacz więcej

Kreml łatwo jednak nie zrezygnuje. Ostro sprzeciwia się rozszerzaniu strefy demokracji i praworządności, jaką jest NATO. Rozpowszechnia i utrwala kłamstwa, półprawdy, dezinformację, manipulując w ten sposób opinią społeczną. Na własnym podwórku jest to dziecinnie łatwe, bo przytłaczająca większość mediów i innych środków przekazu jest kontrolowana przez władzę. Trudniej oddziaływać na inne państwa – Rosjanie robią to pośrednio, wykorzystując organizacje pozarządowe i związane z nimi media. Taka strategia jest szalenie groźna w krajach postsowieckich i postkomunistycznych, które Moskwa chce utrzymać lub z powrotem wciągnąć do swej strefy wpływów. Widać to drastycznie na przykładzie Gruzji – już w lutym 2016 roku prezydent tego kraju Giorgi Margwelaszwili w dorocznym orędziu ostrzegał przed coraz groźniejszą rosyjską soft power.

Kontrwywiad alarmuje

Na początku kwietnia tego roku Służba Bezpieczeństwa Państwowego Gruzji (SSSG) przesłała do parlamentu raport opisujący ryzyka i wyzwania dla bezpieczeństwa kraju. Zwykle była to formalność, prawie niezauważana w mediach. Rok w rok to samo, przede wszystkim o problemie okupowanych przez Rosjan Abchazji i Osetii Południowej. Jednak tym razem wybuchła burza.

Raport za rok 2017 jest inny niż poprzednie – po raz pierwszy kontrwywiad otwarcie alarmuje władze i społeczeństwo, że „obce państwo” (oczywiście chodzi o Federację Rosyjską) próbuje wpływać na gruzińską politykę od środka, i to nie tylko wykorzystując kwestię terytoriów okupowanych. Niestety, czasem wykorzystuje słabość gruzińskich struktur państwowych. Z całą siłą ujawniła ta niedawna afera związana z wojskiem. Petre Dewriszadze, związany z rosyjskimi służbami człowiek, dostarczał odzież i sprzęt gruzińskiemu wojsku. Ministerstwo obrony skompromitowało się oświadczeniem, że nie miało pojęcia o kontaktach Dewriszadzego – bo przyznało, że nie sprawdza spółek, z którymi podpisuje kontrakty. Dewriszadze w 2010 roku wpadł w ręce kontrwywiadu podczas rozbicia dużej siatki szpiegowskiej Rosji. Przyznał się do współpracy z GRU. Został potem ułaskawiony, wyszedł na wolność i już od 2013 roku jego firmy zaczęły dostawać kontrakty od struktur siłowych. Od szpiega GRU kupowano m.in. sprzęt wideo, drony i akcesoria komputerowe. Dla współpracujących ściśle z US Army gruzińskich sił zbrojnych sprawa Dewriszadzego może być poważnym problemem. Co pokazuje, jak wiele jest możliwości działania Rosjan.

Czaputowicz: Potwierdzamy poparcie dla integralności terytorialnej Gruzji

Ministrowie spraw zagranicznych Polski, Litwy i Łotwy wezwali Rosję do cofnięcia decyzji o uznaniu niepodległości regionów Abchazji i Osetii...

zobacz więcej

Moskwa buduje w Gruzji własną sieć agenturalną, której celem jest wpływanie na decyzje parlamentu, rządu i innych państwowych instytucji. Operacja jest szeroko zakrojona i długoterminowa. Jak podkreśla SSSG, głównym celem aktywności rosyjskiego wywiadu jest „sprowokowanie antyzachodnich postaw i nihilizmu w gruzińskim społeczeństwie; zaszkodzenie międzynarodowemu wizerunkowi Gruzji; sprowokowanie polaryzacji, destabilizacji i konfliktów na etnicznym i religijnym gruncie; przyczynienie się do dezintegracji kraju”. Oprócz klasycznej działalności szpiegowskiej, czyli prób penetracji pod przykryciem państwowych instytucji, pozyskiwania tajnych informacji, rozbudowy siatki agentów, Rosjanie używają w celu wpływania na procesy w sferach politycznej, ekonomicznej i militarnej „technologii wojny hybrydowej”: organizują w mediach kampanie propagandowe i dokonują „informacyjnych dywersji”, przeprowadzają cyberataki, jak też aktywują destrukcyjne środowiska polityczne oraz populistyczne grupy w celu przeprowadzania działań destabilizujących.

W jaki sposób do Gruzji trafiają treści spreparowane przez rosyjskie służby? Tym kanałem są sami Gruzini: dziennikarze oraz działacze organizacji pozarządowych. Część z nich doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że są tylko narzędziem w rosyjskim ręku, inni dają się zmanipulować. Trzecią grupą wykorzystywaną przez rosyjski wywiad do działań hybrydowych są etniczni Gruzini mający prorosyjskie poglądy, często w różnym stopniu mający kontakt z państwem rosyjskim i jego instytucjami, którzy pełnią rolę łączników między wywiadem rosyjskim a wspomnianymi dziennikarzami i aktywistami. Czwarta grupa – także łącznikowa – wykorzystywana w strategii Moskwy to Rosjanie, którzy wchodzą w związki małżeńskie z obywatelami Gruzji lub dokonują niewielkich biznesowych inwestycji, byle tylko uzyskać prawo pobytu w Gruzji.

Fundacje, eksperci

Dziennikarze i aktywiści niejednokrotnie są związani lub co najmniej mają kontakty z fundacjami finansowanymi i kontrolowanymi przez Kreml. Jedną z najbardziej aktywnych na kierunku gruzińskim jest Fundacja im. Aleksandra Gorczakowa – powołana w 2010 roku na polecenie prezydenta Dmitrija Miedwiediewa. Podczas spotkań organizowanych przez Fundację w Moskwie dochodzi do regularnych kontaktów gruzińskich dziennikarzy i aktywistów NGO z ludźmi reprezentującymi państwo rosyjskie. Inne aktywne w Gruzji rosyjskie organizacje pozarządowe, będące de facto ekspozyturami polityki Kremla to m.in. Centrum Lwa Gumilowa czy Russkij Mir – która we współpracy z MSZ i resortem edukacji promuje rosyjską kulturę, historię, język. Jednak najgroźniejsze są organizacje i instytucje uchodzące za naukowe czy eksperckie.

„Dziś Gruzja, jutro Ukraina”. Szef MSZ: Te słowa okazały się prorocze

– Odważna decyzja prezydenta Lecha Kaczyńskiego o wspólnym wyjeździe do Tbilisi z prezydentami solidarnych z Gruzją państw została podjęta w...

zobacz więcej

W przypadku Gruzji to przede wszystkim podległy prezydentowi Rosyjski Instytut Badań Strategicznych (RISS) – de facto ekspozytura Służby Wywiadu Zagranicznego (SWR). Wywiad za pośrednictwem RISS podaje informacje używane następnie do manipulowania opinią publiczną. Jak alarmuje gruziński kontrwywiad, Rosja „usiłuje tworzyć ośrodki i agencje ekspercko-badawcze w celu rozwijania określonych tematów, przy wykorzystaniu których można dezorientować opinię publiczną”. Doskonałym polem do tego typu aktywności są podziały i napięcia etniczno-wyznaniowe. To wspomniany RISS współorganizował w lipcu 2014 roku w Hotelu Ambasador w Tbilisi okrągły stół ekspertów poświęcony „islamskiej ideologii i zagadnieniom bezpieczeństwa w regionie Kaukazu”. Ze strony gruzińskiej imprezę organizował Instytut Eurazjatycki. To jeden z dwóch filarów rosyjskiej aktywności nowego typu w Gruzji. Drugim jest Eurazjatycki Wybór. Wokół obu instytucji działają wianuszki organizacji pozarządowych i mediów, które łączy jedno: prowadzą działalność prorosyjską, realizują cele polityki rosyjskiej, są współfinansowane przez Rosjan.

Z Eurazją w nazwie

Instytut Eurazjatycki (IE) skupia się na organizowaniu seminariów i konferencji z udziałem pracowników naukowych i analityków z Gruzji i z Rosji, jak również aranżuje aktywność edukacyjną dla gruzińskiej młodzieży szkolnej – skupiając się propagowaniu zwycięstwa ZSRR w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej oraz na osiągnięciach Józefa Stalina. Instytut został założony w 2009 roku przez Gulbaata Rcchiladzego i Iraklego Vekuę. Współpracuje z wieloma rosyjskimi organizacjami, w tym Międzynarodowym Ruchem Eurazjatyckim doskonale znanego także w Polsce Aleksandra Dugina, Centrum Lwa Gumilowa, Towarzystwem Naukowym Kaukazologów – wszystkie one promują i popularyzują ideologię eurazjatycką. IE założył też Klub Młodych Politologów, którego członkowie regularnie jeżdżą do Moskwy na seminaria organizowane przez Rosyjski Instytut Studiów Strategicznych. Z Instytutem Eurazjatyckim związane są media, w tym internetowe gazety „Gruzja i Świat” (Geworld.ge) i Saqinform.ge, regularnie zamieszczające antyzachodnie, homofobiczne i ksenofobiczne (głównie antytureckie) teksty.

Afganistan, Ukraina i Gruzja na tapecie. Przywódców NATO czeka pracowity dzień

Wsparcie dla Afganistanu będzie głównym tematem drugiego i ostatniego dnia szczytu NATO w Brukseli. Przywódcy 29 krajów Sojuszu spotkają się...

zobacz więcej

Eurazjatycki Wybór powstał później niż Instytut Eurazjatycki. Założyli go w 2013 roku wydawca gruzińskiej spółki zależnej rosyjskiej TV Mir, Borys Manżukow oraz Arcził Czkoidze i Maia Chinczagaszwili. Eurazjatycki Wybór skupia się na organizowaniu ulicznych protestów, a twarzą tej organizacji pozarządowej jest właśnie Czkoidze. W swych wystąpieniach podkreśla braterstwo narodów gruzińskiego i rosyjskiego na fundamencie wiary prawosławnej. Utrzymuje kontakty z Duginem, Żyrinowskim i Ziuganowem, jest często cytowany w mediach rosyjskich. Tak jak w przypadku Instytutu Eurazjatyckiego, liderzy Eurazjatyckiego Wyboru zaangażowali się w powołanie szeregu innych organizacji pozarządowych. Sam Czkoidze założył Towarzystwo Herakliusza II (gruzińskiego monarchy, który przyjął rosyjski protektorat w 1783 r.), które promuje ultrakonserwatywne wartości prawosławne i które było jednym z organizatorów słynnej antygejowskiej demonstracji przed ambasadą USA w Tbilisi w maju 2015 r. Towarzystwo uważa, że Gruzja powinna przywrócić swe historycznie dobre relacje z Rosją i żąda referendum ws. kursu polityki zagranicznej kraju.

Gruziński poligon

Jednym z ulubionych obszarów oddziaływania przez Rosję są wszelkie kwestie związane z pamięcią historyczną. Jednym z najbardziej typowych zabiegów jest „opieka” nad sowieckimi miejscami pamięci i przekonywanie, że miejscowe społeczeństwo winne jest dozgonną wdzięczność Armii Czerwonej za zwycięstwo nad Niemcami i „wyzwolenie”. Na terenie Gruzji aktywność organizacji zaangażowanych w ten obszar koordynują osoby bezpośrednio inspirowane przez rosyjski wywiad. Pośredniczą one między mocodawcami z RISS a wykonawcami, czyli NGOsami, przekazując informacje, polecenia i pieniądze. Nie tylko w Gruzji, ale też w innych państwach Europy Środkowej i Wschodniej organizację większości wydarzeń związanych z ważnymi rocznicami historycznymi (ostatnio była to rocznica rewolucji październikowej) koordynuje Rosyjskie Towarzystwo Historyczne. Kto stoi na jego czele? Siergiej Naryszkin. Dyrektor Służby Wywiadu Zagranicznego. Innym dowodem na to, jaką wagę Kreml przywiązuje do polityki pamięci i jaką rolę odgrywają w niej służby specjalne, jest obecność dyrektora FSB Aleksandra Bortnikowa w Komitecie Zwycięstwa, na czele którego stoi Putin, a który ma za zadanie szerzyć rosyjską wizję drugiej wojny światowej poprzez konferencje, wystawy, współpracę między weteranami.

Jean Claude-Juncker: Nowy rozdział we wspólnej historii Gruzji i Unii

– Chcę, aby dzisiejszy dzień był początkiem nowego rozdziału w historii Gruzji i Unii Europejskiej – powiedział szef Komisji Europejskiej Jean...

zobacz więcej

Zamiast integracji z NATO i UE, prorosyjscy dziennikarze, eksperci i działacze promują „neutralność”. Częścią podawanej przez rosyjski wywiad miejscowym mediom i organizacjom narracji jest przekonywanie, że wejście Gruzji do NATO będzie równoznaczne z ostateczną i nieodwracalną utratą Abchazji i Osetii Południowej. Rosjanie wykorzystują fakt, że gruzińskie społeczeństwo jest w dużej części bardzo konserwatywne i religijne. Świat zachodni jest przedstawiany jako siła, która „narzuca homoseksualizm i walczy z narodową tożsamością, tradycjami, prawosławiem i rodziną jako społeczną instytucją”. Jednocześnie Rosja jest pokazywana jako kraj prawosławny i przeciwwaga dla zgniłego Zachodu.

Poziom infiltracji i inwigilacji środowisk dziennikarskich i pozarządowych Gruzji przez Rosjan jest znacznie głębszy niż w innych krajach. Tutaj więc Moskwa testuje całą gamę narzędzi propagandowych i hybrydowych. To dzwonek alarmowy dla innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej. Gruzja jest bowiem tylko poligonem dla działań, które rosyjski wywiad prowadzi lub zamierza prowadzić na terenie także Polski i innych krajów dawnego bloku wschodniego. Znane historie z wydalonym dziennikarzem Leonidem Swiridowem czy historykiem Dmitrijem Karnauchowem jako żywo przypominają opisane wcześniej metody działania rosyjskiego wywiadu w Gruzji. Działają też w Polsce propagatorzy ideologii eurazjatyckiej. A nie tak znów dawno w Moskwie gościła grupa polskich dziennikarzy na zaproszenie znanej z aktywności hybrydowej w Gruzji Fundacji Gorczakowa. Protesty w sprawie pomników czerwonoarmistów, oskarżanie Polaków o niewdzięczność wobec „wyzwolicieli”, przedstawianie Zachodu jako gniazda rozpusty i nihilizmu, twierdzenie, że w chwili próby amerykański i natowski sojusznik zdradzi – taką narrację prorosyjskie media, publicyści i eksperci w Polsce prowadzą od dawna. Tym bardziej warto wyciągać wnioski z doświadczeń Gruzinów.


Prezentacja raportu o stanie bezpieczeństwa państwa w parlamencie [GALERIA]

źródło:
Zobacz więcej