Wnuk Wałęsy skazany za „szarpanie i przewrócenie”. To jednak nie koniec sprawy

Dominik W. (fot. arch.PAP/Adam Warżawa)

Na 120 godzin prac społecznych, 1 tys. zł nawiązki na rzecz poszkodowanej oraz zwrot poniesionych przez nią kosztów procesowych (1,3 tys. zł) skazał gdański sąd wnuka byłego prezydenta Lecha Wałęsy. Sędzia uznała, że Dominik W. szarpał i przewrócił 20-letnią kobietę. Poszkodowana została w trakcie zajścia skopana i pobita do nieprzytomności, miała krwiaka mózgu, przez kilka miesięcy bała się wychodzić z domu. W tej sprawie toczy się jednak inne postępowanie.

„PiS-owska policja, policyjne k…wy”. Wnuk Wałęsy krzyczał i straszył policjantów swoim dziadkiem

Dominik W., oskarżony m.in. o spowodowanie zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym wnuk Lecha Wałęsy, miał straszyć funkcjonariuszy, którzy go...

zobacz więcej

Pół roku ograniczenia wolności w postaci prac społecznych w wymiarze 20 godzin w miesiącu, pisemne przeprosiny oraz wypłata tysiąca złotych nawiązki na rzecz poszkodowanej, a także zwrot poniesionych przez nią kosztów pomocy prawnej (ponad 1,3 tys. zł) to wyrok, jaki gdański sąd wydał w związku z zajściem, do którego doszło w październiku 2015 r. w Gdańsku.

Wracająca z pubu grupka kobiet spotkała wówczas czterech młodych mężczyzn, wśród nich dwóch wnuków Lecha Wałęsy - Bartłomieja i Dominika. Mężczyźni zaczepili kobiety, wyzywając jedną z nich – byłą dziewczynę Bartłomieja W.

– Był z bratem i z kolegami. Zaczęli szarpać moją koleżankę. Kiedy próbowałam ich rozdzielić, rzucił się też na mnie – opowiadała Kinga P. dla fakt.pl.

Dziewczyna upadła i uderzyła głową o beton. Wówczas mężczyźni skopali ją do nieprzytomności. – Obudziłam się w szpitalu – mówiła dziewczyna.

Lekarze zdiagnozowali u niej krwiaka, wstrząśnienie mózgu i ogromny uraz psychiczny. Przez kilka miesięcy po spotkaniu z wnukiem byłego prezydenta leczyła się u psychiatry, bo bała się po zmroku wychodzić z domu.

Jednak przedmiotem procesu, w którym zapadł wyrok 120 godzin prac społecznych, było tylko naruszenie nietykalności Kingi P., która złożyła pozew cywilny w tej sprawie, żądając od Dominika W. 15 tys. zł zadośćuczynienia. W trakcie trwania procesu w sprawę włączyła się prokuratura.

Wnuk Wałęsy w sądzie: To była głupota z mojej strony

Wnuk b. prezydenta RP Dominik W., oskarżony m.in. o jazdę autem po pijanemu, powiedział w poniedziałek przed Sądem Rejonowym w Gdańsku, że to była...

zobacz więcej

Pozostałe zdarzenia, które złożyły się na zajście, są przedmiotem innego postępowania sądowego toczącego się przed gdańskim sądem. W procesie tym oskarżono czterech mężczyzn biorących udział w incydencie, w tym dwóch wnuków byłego prezydenta.

Obaj młodzi mężczyźni są synami Przemysława Wałęsy, który zmarł w styczniu 2017 r. Zarówno Bartłomiej, jak i Dominik poza udziałem w zajściu z października 2015 r. są też oskarżeni lub podejrzani w kilku innych sprawach. Bartłomiejowi W. prokuratura zarzuciła, że wspólnie z kolegami okradł i poturbował w centrum Gdańska szwedzkiego turystę.

Przed gdańskim sądem trwa też proces, w którym Dominik W. odpowiada za pięć czynów. Najpoważniejszy z nich to „sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu drogowym”.

Według prokuratury oskarżony 25 lutego 2018 r. na jednej z ulic na gdańskiej Oruni jechał samochodem, nie mając do tego uprawnień i był nietrzeźwy (2,08 promila alkoholu). Kierowany przez niego golf poruszał się od lewej do prawej krawędzi jezdni, wjeżdżał na chodniki, zmuszając pieszych do ucieczki, uderzał też w inne pojazdy.

Mężczyzna został także oskarżony o znieważenie policjantów i zmuszanie ich do „odstąpienia od czynności służbowych”. Dominikowi W. zarzucono również użycie przemocy i gróźb wobec próbującego go zatrzymać ochroniarza z pobliskiego sklepu. Grozi mu do 12 lat więzienia.

źródło:
Zobacz więcej