RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

W ubeckim więzieniu spędziła pierwsze dwa lata życia. Żąda zadośćuczynienia

Magdalena Zarzycka-Radwan z Tadeuszem Piecykiem, synem żołnierza WiN Wacława Piecyka ps. Pożoga, więzionego na zamku w Lublinie (fot. arch.PAP/Wojciech Pacewicz)

15 mln zł zadośćuczynienia od Skarbu Państwa za doznane w dzieciństwie krzywdy domaga się przed sądem córka pary Żołnierzy Wyklętych. Magdalena Zarzycka-Redwan urodziła się w 1949 r. w więzieniu w Zamku Lubelskim, gdzie przetrzymywano jej rodziców. Jej matka zmarła tuż po porodzie.

Historyk: Represje wobec Żołnierzy Wyklętych były oparte na sowieckich wzorcach

– Polski aparat represji wobec Żołnierzy Wyklętych był oparty na wzorcach sowieckich - podkreślił w rozmowie z PAP prof. Piotr Niwiński z...

zobacz więcej

Na rozprawie w Sądzie Okręgowym w Lublinie Zarzycka-Redwan mówiła o swoim dzieciństwie. Opowiadała o pobytach, najpierw w więzieniu, a potem w domach dziecka. Zeznawała o traumatycznych doświadczeniach, które miały negatywny wpływ na jej zdrowie psychiczne i późniejsze dorosłe życie.

– Wszystko to kosztowało mnie bardzo dużo nerwów. Najczęściej płaciłam za to depresją, izolacją w szpitalu. Do dzisiaj jest mi ciężko to wspominać – mówiła łamiącym się głosem Zarzycka-Redwan.

Jej rodzice – Stefania i Władysław Zarzyccy – współpracowali z oddziałem kpt. Zdzisława Brońskiego „Uskoka”. W ich gospodarstwie, w Kolonii Łuszczów niedaleko Lublina, wielokrotnie kwaterowali partyzanci, w tym m.in. mjr Hieronim Dekutowski „Zapora” ze swoim sztabem.

W nocy z 2 na 3 kwietnia 1949 r. siły bezpieczeństwa otoczyły gospodarstwo. W domu Zarzyckich przebywali wtedy Zdzisław Broński „Uskok”, Stanisław Kuchciewicz „Wiktor” i Edward Taraszkiewicz „Żelazny”. Partyzantom udało się uciec, ale gospodarze zostali aresztowani. Stefania była wówczas w ósmym miesiącu ciąży.

Sądzony przez kata rtm. Pileckiego. Skazany na siedmiokrotną karę śmierci

Mija 68 lat od śmierci mjr. Hieronima Dekutowskiego, żołnierza Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, cichociemnego, legendarnego dowódcy oddziałów...

zobacz więcej

Urodzona w więzieniu

Przewieziono ich do więzienia na Zamku Lubelskim, gdzie byli przesłuchiwani i torturowani. 29 maja 1949 r. aresztowana urodziła w więzieniu córkę i półtorej godziny po porodzie zmarła. Poród odbierała inna więźniarka, która była akuszerką.

Magdalena Zarzycka-Redwan zeznała przed sądem, że w więzieniu na Zamku Lubelskim przebywała ponad dwa lata. O tym początkowym okresie swego życia wie z relacji innych osób, które były wtedy tam więzione i znały historię jej rodziców.

\ Dotarła m.in. do kobiety, która w więzieniu przez dwa tygodnie karmiła ją piersią (kobieta ta urodziła wcześniej dziecko, które umarło). Opiekowały się nią różne więźniarki, jedna z nich uszyła jej, prawdopodobnie z prześcieradła, sukienkę.

W czerwcu 1951 r. została przewieziona do domu małego dziecka w Łabuniach. Po półtora roku przeniesiono ją do domu dziecka w Klemensowie, który prowadziły siostry zakonne. Zarzycka-Redwan zeznała, że w domu tym panowała ostra dyscyplina, a ona była bita. Do dziś ma bliznę po pobiciu przez jedną z sióstr zakonnych.

„Mieli być platformą porozumienia Podziemia. Byli tropieni i zabijani jak zwierzęta”

– Armia Krajowa została rozwiązana. Żołnierze NSZ właściwie nigdy nie zostali zwolnienie z przysięgi. I za tę przysięgę cierpieli przez okres...

zobacz więcej

Pięć lat z ojcem

Władysław Zarzycki został skazany na 15 lat więzienia, ale wyszedł na wolność w 1956 r. Zabrał wtedy swoją – ośmioletnią – córkę z domu dziecka. Nie znali się.

– Ojciec próbował mnie przytulać, całować, ale dla mnie wtedy to nie było normalne. Ja brałam swoją małą walizeczkę i ciągle się wyprowadzałam. Bardzo powoli przyzwyczajałam się do ojca – mówiła Zarzycka-Redwan.

Powiedziała też, że ojciec opowiadał jej o swojej działalności w podziemiu i kazał to zapamiętywać, bo jak mówił, ma nadzieję, że ona doczeka, kiedy system komunistyczny upadnie i wtedy opowie swoim dzieciom i wnukom, jaką cenę zapłacili ich dziadkowie za wolną Polskę.

„Dowiedziałam się, że jestem córką bandytów”

Ojciec zmarł, kiedy Zarzycka-Redwan miała 13 lat. Trafiła wtedy do domu dziecka w Lublinie. – Wróciłam do państwowego domu dziecka, gdzie dowiedziałam się, że jestem córką bandytów, którzy walczyli z funkcjonującym ustrojem, a ten ustrój musi mi dziś zapewnić wikt i opierunek. Izolowano mnie od grupy, dzieciom nie wolno było się ze mną kolegować – kontynuowała opowieść.

Zabili ich komuniści, szczątki odnaleziono dopiero w 2017 r. Żołnierze WiN spoczęli w Radecznicy

Pułkownik Marian Pilarski pseudonim Jar oraz kapitan Stanisław Bizior „Eam” zostali pochowani po 65 latach od śmierci. Trumny z ciałami żołnierzy...

zobacz więcej

Zarzycka-Redwan zeznała, że z powodu jej rodziców w domu dziecka jej dokuczano, bito, upokarzano. Nie dostawała – tak jak wszystkie inne dzieci – pieniędzy na swoje osobiste potrzeby, nie otrzymała też książeczki mieszkaniowej. Wspominała, że kiedyś, aby pozwolono jej pojechać na wycieczkę rowerową z innymi dziećmi, musiała odczytać na akademii napisane na kartce słowa, że jej rodzice byli partyzantami i bandytami.

Praca w sklepie mięsnym

Kiedy skończyła 18 lat, dostała pracę w sklepie mięsnym, ale po około roku została zwolniona, ponieważ skłamała w swoim życiorysie, że jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Jak tłumaczyła, była przekonana, że gdyby wpisała prawdę, to tej pracy by nie dostała.

Traumatyczne przeżycia z dzieciństwa – jak podkreślała – były przyczyną jej problemów ze zdrowiem, depresji, ale też ogromnych trudności w nawiązywaniu bliskich relacji, w okazywaniu miłości swoim dzieciom.

– Ja nie wiedziałam, jak wygląda dom, jak wygląda ciepło rodzinne, kto to jest gospodyni domowa, żona, matka – mówiła.

„Chciałam wyrzucić z głowy, co mówił ojciec”

Do prawdy o swoich losach i losach rodziców zaczęła docierać w latach 90., m.in. dzięki byłym więźniom Zamku Lubelskiego.

– Więźniowie opowiadali mi często to samo, co mówił mi wcześniej ojciec, tylko że ja, będąc w tym domu dziecka, chciałam to wyrzucić z głowy – mówiła.

Trzy lata temu dotarła do dokumentów zgromadzanych w Instytucie Pamięci Narodowej, z których dowiedziała się o szczegółach działalności swoich rodziców i ich związkach z podziemiem antykomunistycznym.

Magdalena Zarzycka-Redwan jest prezesem zarejestrowanego w 2016 r. Stowarzyszenia Dzieci Żołnierzy Wyklętych. Szczątki jej matki – Stefanii Zarzyckiej – odkryto w październiku 2017 r. podczas prac ekshumacyjnych prowadzonych przez IPN na Cmentarzu Rzymskokatolickim przy ul. Unickiej w Lublinie.

źródło:

Zobacz więcej