„Miejsca-symbole powinny być we władaniu instytucji zależnych od Skarbu Państwa”

– Miejsca-symbole powinny być we władaniu instytucji zależnych od Skarbu Państwa, wtedy nie byłoby żadnych problemów. Dziś dysponentem Westerplatte jest miasto Gdańsk i prezydent Gdańska, i stąd pojawiają się problemy – tak Wojciech Skurkiewicz, wiceminister obrony narodowej komentował w „Minęła 20” zamieszanie wokół uczestnictwa Wojska Polskiego w uroczystościach upamiętnienia wybuchu II wojny światowej.

Koniec sporu o Westerplatte. Apel Pamięci odczyta oficer Marynarki Wojennej

Apel Pamięci na Westerplatte zostanie odczytany przez oficera Marynarki Wojennej – poinformował prezydent Gdańska Paweł Adamowicz po spotkaniu z...

zobacz więcej

W piątek w gdańskim magistracie prezydent Gdańska Paweł Adamowicz spotkał się z przedstawicielami wojska oraz Ministerstwa Obrony Narodowej. Rozmowy dotyczyły sporu wokół obchodów rocznicy wybuchu wojny, które odbędą się na Westerplatte. Spotkanie trwało godzinę. Czterech oficerów – z 3. Flotylli Okrętów oraz Garnizonu Gdańsk, reprezentowało wojsko. Obecny był także Mateusz Kurzejewski, zastępca dyrektora Centrum Operacyjnego MON. Po spotkaniu, szef MON Mariusz Błaszczak oznajmił, że Wojsko Polskie będzie obecne na Westerplatte w dniu wybuchu wojny. – Przypilnujemy, by uroczystość odbyła się z pełnym ceremoniałem wojskowym, by oficer Wojska Polskiego odczytał Apel Pamięci – powiedział Błaszczak.

Uroczystości rocznicowe na Westerplatte

zobacz więcej

Wojciech Skurkiewicz nie krył zadowolenia z zakończenia sporu. Jak mówił, „Westerplatte to miejsce symboliczne, nierozerwalnie związane z polskim żołnierzem”. Przyznał, że nie byłoby sporu, gdyby takie miejsca wyjąć spod władzy samorządów. – To był wielki błąd, kiedy w 1993 r. zostały one skomunalizowane. Miejsca-symbole powinny być we władaniu instytucji zależnych od Skarbu Państwa, wtedy nie byłoby żadnych problemów. Dziś dysponentem Westerplatte jest miasto Gdańsk i prezydent Gdańska, i stąd pojawiają się problemy – mówił Skurkiewicz. Zapewnił, że MON „od początku był otwarty na rozmowę i porozumienie”.

Polityk stwierdził, że Wielka Defilada Niepodległości była bardzo udana. – Żołnierze z całej Polski przygotowywali się do niej przez dwa tygodnie, aby wypaść jak najlepiej. Kiedy pojechaliśmy na lotnisko na Bemowie, gdzie ćwiczyli, byli wzruszeni, że po raz pierwszy w historii minister przyjechał i podziękował im za przygotowania do defilady – zaznaczył.



źródło:
Zobacz więcej