Czerwona fala. Smród wygonił turystów

Służby wyłowiły już 300 ton śniętych ryb (fot. Jeffrey Greenberg/UIG via Getty Images)

Niekontrolowany rozrost glonów paraliżuje zachodnie wybrzeże amerykańskiego stanu Floryda. Tak zwany czerwony przypływ powoduje masowe śnięcie ryb i stanowi zagrożenie dla turystów. Gubernator Rick Scott wprowadził w niektórych rejonach stan nadzwyczajny.

Jezioro całe w różu. Tak zarządziła natura

Może wyglądać jak koktajl malinowy, ale jest dziesięciokrotnie bardziej słone niż morze. Jezioro w Australii zmieniło kolor i z błękitu przeszło w...

zobacz więcej

Zjawisko, zwane czerwonym przypływem albo czerwoną falą, powoduje coraz większe straty na Florydzie. Z wód Zatoki Meksykańskiej oraz przylegających do niej rzek i kanałów wyłowiono już 300 ton śniętych ryb. Stanowe władze poinformowały też o znalezieniu ponad 600 martwych żółwi, 100 manatów i 22 delfinów.

Lokalne władze donoszą o mniejszej liczbie turystów, których z plaż wypędza nieprzyjemny zapach i obawa przed zatruciem toksynami. W gminie Sarasota ponad 90 proc. firm działających w sektorze turystycznym donosi o spadku liczby klientów.

Guberantor Florydy Rick Scott wprowadził stan nadzwyczajny w siedmiu gminach – od Naples do wyspy Santa Maria, czyli na odcinku wybrzeża o długości ponad 200 kilometrów. Lokalne władze otrzymały dodatkowe fundusze na usuwanie skutków czerwonej fali i na działania marketingowe w sektorze turystycznym.

Czerwona fala to naturalne zjawisko nadmiernego kwitnięcia jednokomórkowych glonów Karenia Brevis. Po raz pierwszy zostało ono zaobserwowane w Zatoce Meksykańskiej przez hiszpańskich podróżników w XVI wieku. W ciągu ostatnich dwudziestu lat obserwowano kilka czerwonych zakwitów glonów. Tegoroczny jest jednak dużo bardziej dotkliwy i obejmuje znacznie większy obszar niż poprzednie. Naukowcy nie wiedzą, kiedy się zakończy.

źródło:
Zobacz więcej