Lans opozycji w oparach obciachu [OPINIA]

Manifestacja przeciwników reformy sądownictwa pod hasłem „Sejm jest nasz”, 18 bm. przed Sejmem w Warszawie (fot. PAP/Tomasz Gzell)

Przewóz ludzi w bagażniku w Polsce kojarzy się jak najgorzej. W ten sposób Służba Bezpieczeństwa transportowała w trakcie zakończonego mordem porwania błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszkę. Później podobne praktyki stosowała młoda polska mafia. Tymczasem to bagażnik okazał się środkiem transportu dla działaczy Obywateli RP, którzy z pomocą posłanki Joanny Schmidt w ten sposób dostali się na teren Sejmu.

Petru, Schmidt i Scheuring-Wielgus z zakazem wjazdu na teren Sejmu

Posłowie Ryszard Petru, Joanna Schmidt i Joanna Scheuring-Wielgus, którzy organizowali osobom postronnym transport na teren Sejmu, nie mogą...

zobacz więcej

Nowoczesna wchodząc do polskiej polityki, obiecywała, że wprowadzi w niej nową jakość – i faktycznie, choć pani Joanny w partii już nie ma, faktycznie obserwujemy sceny dotąd niewidziane.

Praktyki z pogranicza bandytyzmu i terroryzmu, przemyt osób, doprowadzenie do zaostrzenia kontroli ze strony sejmowych służb porządkowych i, co też ważne, skłócenie opozycyjnych grup pod Sejmem, to długa, na pewno jeszcze niekompletna lista osiągnięć posłanki Schmidt i jej kolegów z tego tygodnia.

Jeśli opozycja liczyła, że zmiany w Sądzie Najwyższym i prace sejmowe nad kolejną poświęconą im ustawą będą iskrą, od której ruszą kolejne znaczące protesty, można mówić o porażce i autokompromitacji. Co więcej, z internetowych dyskusji wynika, że działanie Obywateli RP, którzy wjechali w bagażniku do Sejmu, nie było konsultowane z innymi grupami i uniemożliwiło im wspólnie planowane działania.

Zatrzymania na terenie Sejmu. „Policja robi to, co do niej należy”

„Policja robi profesjonalnie to, co do niej należy” – napisał na Twitterze szef MSWiA Joachim Brudziński. Skomentował w ten sposób zatrzymanie...

zobacz więcej

Lektura wpisów sympatyków protestu wskazuje na mocne zniechęcenie i bardzo silne podziały w tej grupie, w której wzajemne oskarżenia o chęć lansu i wygaszanie entuzjazmu uczestników pojawiają się tym częściej, im mniej jest demonstrantów pod Sejmem czy sądami.

Nie ma pospolitego ruszenia; są małe i bardzo agresywne grupki, które swoim zachowaniem odstraszają potencjalnych sojuszników. Jeśli zgodzić się z lansowanym przez media, lecz w jakimś stopniu mającym pokrycie w rzeczywistości poglądem, że kilka lat temu protesty prawicowej opozycji były, mówiąc kolokwialnie, obciachowe, dziś historia powtarza się z innymi bohaterami i jako jeszcze bardziej okrutna farsa.

Kolejna posłanka, tym razem pozostająca w Nowoczesnej Kornelia Wróblewska podłącza się pod protest przeciwko represjom, stosowanym przez chiński reżim po to tylko, by porównać do niego działania polskich władz. Towarzyszy jej były komunistyczny aparatczyk Marcin Święcicki, co tylko pogłębia poczucie zażenowania.

Operacja „Bagażnik”, czyli jak fajnie być spiskowcem w świetle kamer [OPINIA]

Paweł Kasprzak po triumfalnym wjeździe na teren Sejmu w bagażniku samochodu posłanki ogłosił, że jest wielu ojców tego sukcesu. Swój misterny plan...

zobacz więcej

Czy Wróblewska oczernia polski rząd, czy wybiela chińskich komunistów? A może wydaje jej się, że działania wobec wszystkich grup, na które władze tego państwa patrzą niechętnie, ogranicza się do drobnych niedogodności na miarę tych, które spotykają blokujących Sejm Obywateli RP.

Ci bowiem traktowani są bardzo wyrozumiale, nawet wtedy, gdy są już o krok od linczu, jak w przypadku napaści na Kornela Morawieckiego. Marszałek senior, człowiek zasłużony i chodzący w polityce własnymi, nie zawsze zresztą zrozumiałymi drogami (co widać choćby wtedy, gdy zaczyna w publicznych wypowiedziach próbować wpływać na poczynania swojego syna, premiera RP) został otoczony przez nienawidzący go tłum, skandujący „Będziesz siedział!”.

Czy wyrok wydać powinien wprawiony w tym sędzia Józef Iwulski? Czy na dźwięk tego hasła ciepło w sercu poczuli tacy bohaterowie dzisiejszej opozycji jak Dariusz Rosati, czy Marcin Święcicki, którzy przecież byli w PZPR również wtedy, gdy ta faktycznie zamykała Morawieckiego - seniora do więzienia? Dodajmy, że niemal w tym samym czasie duża część opozycji w Sejmie głosuje przeciw lub wstrzymuje się od głosu w sprawie uczynienia 2019 roku rokiem Anny Walentynowicz.

Ryszard Petru dumny z „afery bagażnikowej”. „Zbieram same euforyczne gratulacje”

Ryszard Petru nie żałuje „afery bagażnikowej”. Co więcej, jest dumny z udziału w akcji wwiezienia w bagażniku dwóch osób na teren Sejmu i jak...

zobacz więcej

Sam Józef Iwulski w pierwszej chwili wydawał się dobrym kandydatem na nowego bohatera opozycji. Choć przejął obowiązki również po myśli prezydenta Andrzeja Dudy, od początku deklarował swoją podległość nie jakimś tam ustawom, a prezes Małgorzacie Gersdorf.

Gdy jednak wyszło na jaw, że sędzia Iwulski za komuny wcale nie zachował się tak przyzwoicie, jak wmawiali nam specjaliści od (braku) lustracji polskich sędziów, skłamał w oświadczeniu lustracyjnym, a żonę miał w Służbie Bezpieczeństwa, stał się niewygodny nawet dla niektórych publicystów „Gazety Wyborczej”.

Kariera nowego pełniącego obowiązki prezesa Sądu Najwyższego okazała się idealną ilustracją wszystkich oskarżeń o powiązanie z komunizmem, wysuwanych wobec wymiaru sprawiedliwości i konkretnie sędziów SN.

Jak wiemy, prezydent i większość parlamentarna w myśl ustawy nie uznają już zwierzchnictwa Małgorzaty Gersdorf nad sądem. Ta zaś, nie przyjmując nowych przepisów do wiadomości, udała się na urlop, z którego, według części komentatorów, miała już nie wrócić, po cichu rezygnując z walki o dotrwanie do końca swojej planowej kadencji.

Policja o nocnych protestach przed Sejmem: 17 wniosków do sądu ukaranie

„Uczestnicy dopuszczali się aktów wandalizmu”.

zobacz więcej

Stało się inaczej, Gersdorf niespodziewanie skróciła swoją zaplanowaną do 23 lipca nieobecność. Być może wpływ na jej decyzję miała właśnie atmosfera wokół Józefa Iwulskiego, w którego obronie oczywiście stanęła, nazywając prześwietlanie życiorysu osoby, odpowiedzialnej w dużym stopniu za ład prawny w państwie, „bezprecedensową nagonką”. Gaszenie pożaru kolejną gafą jest bardzo w stylu emerytowanej pani prezes, jednak rozkręciła się ona dopiero w piątek. Tego dnia Gersdorf odwiedziła niemieckie Karlsruhe, by na zaproszenie i za pieniądze Federalnego Trybunału RFN wygłosić wykład „Państwo prawa w Polsce - stracone szanse?”. Smutny tytuł, przykry temat, więc i konstatacje ponure.

Gersdorf zadeklarowała niemieckim słuchaczom, że będzie pierwszą prezes SN na uchodźstwie. Przy okazji znalazła wiele ciepłych słów dla niemieckiego porządku prawnego, apelując przy tym o dalsze ingerowanie w sprawy polskie przez Unię Europejską. Zadbała więc o znakomite samopoczucie gospodarzy, ci zaś odwzajemnili się tym samym.

Przerzut do Sejmu w bagażniku. Posłanka Schmidt na celowniku stołecznej drogówki

Stołeczna drogówka zajęła się sprawą wwiezienia na teren Sejmu dwóch osób ukrytych w bagażniku samochodu kierowanego przez posłankę Joannę Schmidt....

zobacz więcej

Szefowa niemieckiego TK ogłosiła, nie wiadomo jakie przypisując sobie kompetencje, że odwołanie Gersdorf było niezgodne z prawem. Wydaje się więc, że trybunał w Karlsruhe postanowił odwołać się do sprawdzonych wielokrotnie wzorców z niemieckiej historii i rozciągnął jurysdykcję na Polskę. Miejmy nadzieję, że kolejnym krokiem nie będzie wysłanie do nas z misją demokratyczną wojska i lotnictwa, ostatecznie 1 września coraz bliżej… Czy jednak wszystkie te dowody wzajemnej przyjaźni Małgorzaty Gersdorf i niemieckich prawników pomogą jej na miejscu, czy wręcz przeciwnie – utrwalą tylko najgorsze elementy wizerunku na temat sędziów i, szerzej, opozycji u zwolenników reformy wymiaru sprawiedliwości? Wygląda na to, że wszyscy, którzy mieli dać antyrządowym nastrojom nowe paliwo, tak naprawdę pomogli PiS, robiąc wszystko, co do tej pory zniechęcało znaczącą część Polaków do opozycji.

Inną sprawą jest, na ile Prawo i Sprawiedliwość będzie umiało to wykorzystać. Niektóre sondaże pokazywały ostatnio spadek notowań rządu, zaś ci ze sprzyjających PiS komentatorów, którzy uznali za stosowne się do nich odnieść, przyczynę tego stanu rzeczy widziały na ogół w polityce zagranicznej i braku wsparcia dla wsi.

Kolejny akt wandalizmu pod Sejmem. Protestujący pomazali budynek sprayem

W mediach społecznościowych pojawiły się filmy i zdjęcia, na których widać, jak w czwartek wieczorem protestujący pod Sejmem dopuścili się...

zobacz więcej

W tej drugiej sprawie coś wydaje się jednak zmieniać. Premier Morawiecki przedstawił mnóstwo propozycji, które w dużym stopniu odnoszą się do problemów, jakie doprowadziły do mało nagłaśnianego przez media protestu rolników. Jedną z jego przyczyn jest rażąca dysproporcja cen skupu, czyniących produkcję właściwie nieopłacalną a cenami rynkowymi, które przy innym podejściu pośredników mogłyby zadowolić zarówno rolników, jak i konsumentów.

W przypadku trwającej latami prawdopodobnej zmowy cenowej i polityki dyktatu wobec producenta jakaś forma państwowego interwencjonizmu wydaje się być uzasadniona. Zbawieniem może być też ułatwienie dystrybucji bezpośredniej i w tym kierunku idą też propozycje rządu. Wieś w ostatnich latach była wyborczym zapleczem PiS, a zarazem miejscem, gdzie wciąż mógł on zdobywać nowe głosy.

Gersdorf: Będę I prezesem Sądu Najwyższego na uchodźstwie

– Sędziowie nie mają wojska; sędzia zawsze przegra z władzą; będę I prezesem na uchodźstwie – mówiła na piątkowej konferencji sędzia Małgorzata...

zobacz więcej

Jeśli nowe propozycje wejdą w życie i faktycznie ułatwią życie rolników, może być to klucz do wygrania przez PiS w 2019 roku.

Czy kluczem do zdobycia wcześniej Warszawy mogą okazać się śmieci? Oczywiście i w stolicy, tak, jak w Gdańsku nie brak ludzi, którzy na Platformę (lub, w przypadku Gdańska, człowieka z Platformy, lecz bez jej poparcia) głosować pójdą nawet zatykając – dosłownie – nosy. W Warszawie wali się jednak właśnie stworzony przez PO system odbioru nieczystości, zaś miasto może wkrótce zobaczyć obrazki znane dotąd raczej z Neapolu.

Ostrzega przed tym nawet „Wyborcza”. Czy Rafał Trzaskowski będzie w stanie porzucić intelektualne wspomnienia o sobie i trochę o prof. Geremku, by zająć się czymś tak przyziemnym, jak przepełnione pojemniki na odpady?

źródło:
Zobacz więcej