Jak Paweł Wojtunik pomagał swojemu pracownikowi

Były szef CBA Paweł Wojtunik usłyszał zarzuty (fot. arch.PAP/Tomasz Gzell)

Dyrektor Delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Warszawie, któremu, według prokuratury, były szef Biura Paweł Wojtunik pomógł uniknąć odpowiedzialności, miał ze służbowej kasy wydać na prywatne cele kilkadziesiąt tysięcy złotych. Oprócz tego zdekonspirował tajny lokal CBA. Sprawa dyrektora jest w sądzie. Wojtunik już usłyszał zarzuty.

News portalu tvp.info: były szef CBA Paweł Wojtunik usłyszał zarzuty

Były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Paweł Wojtunik usłyszał zarzut utrudniania postępowania karnego i przekroczenia uprawnień. Grozi mu do...

zobacz więcej

Były szef CBA Paweł Wojtunik jest podejrzany o niedopełnienie obowiązków i utrudnianie postępowania. Zdaniem śledczych pomógł podległemu mu pracownikowi uniknąć odpowiedzialności. Chodzi o Roberta G., ówczesnego dyrektora delegatury CBA w Warszawie.

Robert G. miał wykorzystać do własnych celów pieniądze znajdujące się w funduszu operacyjnym CBA. Mowa o kwocie sięgającej kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ponadto doprowadził do dekonspiracji niejawnego lokalu CBA, który Robert G. wykorzystywał do celów prywatnych.

G. pobierał również „haracze” od nagród, jakie przyznawał swoim funkcjonariuszom.

Zdaniem śledczych Wojtunik, mimo pełnej wiedzy na temat procederu dyrektora, pomógł mu uniknąć odpowiedzialności. Nie zawiadomił prokuratury. Do tego zdecydował o zniszczeniu materiałów, które mogły stanowić dowód w tej sprawie.

Kiedy po latach o sprawie zaczęły pisać media, Wojtunik zmienił front. Jednak poinformował prokuraturę tylko o niektórych czynach popełnionych przez Roberta G.

Dyrektor miał zostać zwolniony. Tymczasem odszedł z Biura na emeryturę, pobierając wysoką odprawę (100 tys. zł netto), nie został nawet ukarany dyscyplinarnie.

Sprawa przestępstw popełnionych przez Roberta G. jest obecnie na etapie postępowania sądowego.

Były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego usłyszał już zarzut utrudniania postępowania karnego i przekroczenia uprawnień. Grozi mu do 10 lat więzienia.

Były szef CBA zamieszany w aferę taśm z „Sowy i Przyjaciół” przegrał w sądzie

Wojewódzki Sąd Administracyjny oddalił skargę Pawła Wojtunika na cofnięcie mu poświadczeń bezpieczeństwa, czyli dostępu do informacji niejawnych –...

zobacz więcej

O praktykach panujących w CBA po 2009 r., gdy szefem CBA został Paweł Wojtunik, pisali w 2015 r. dziennikarze „Sieci”. Jak udało im się wówczas ustalić, na polecenie dyrektora G. CBA z funduszu operacyjnego wynajęło mieszkanie na warszawskich Kabatach.

„W lokalu tym Robert G. pozwolił mieszkać swojemu koledze ze Straży Granicznej, świeżo przyjętemu do służby w CBA Stanisławowi G. Ten z kolei sprowadzał do tego lokalu kuzynów. Wszyscy musieli się usuwać, gdy potrzebował skorzystać z niego dyrektor G.” – oburzał się funkcjonariusz biura.

To właśnie z powodu używania lokalu do celów prywatnych już po kilku miesiącach zostało ono zdekonspirowane.

Autorzy tekstu przytoczyli wówczas treść notatki służbowej, która powstała po rozmowie z kierowcą Roberta G. „Dyrektor wielokrotnie zlecał mi pobieranie pieniędzy w formie zaliczek z kasy CBA. […] Po wypłaceniu środków kwitowałem ten fakt na stosownym druku i następnie udawałem się do delegatury, gdzie przekazywałem pobrane środki pieniężne w całości dyrektorowi”. […] Funkcjonariusz zeznaje, że wypłacał 5 tys. zł, 1 tys. i 10 tys. zł. […] Kierowca dostał wtedy polecenie wpłacenia ich na zadłużone konto dyrektora, który „obawiał się, że jak go [długu — przyp. red.] nie spłaci, będzie figurował w BIK”.

źródło:
Zobacz więcej