„Putin jest odpowiedzialny za ingerencję w wybory”. Trump znów zmienia ton

Donald Trump zapewnia, że nie jest prorosyjski (fot. PAP/EPA/Olivier Douliery / POOL)

– Władimir Putin jest osobiście odpowiedzialny za rosyjską ingerencję w amerykańskie wybory prezydenckie w 2016 r. – powiedział prezydent Donald Trump w wywiadzie dla CBS News. Uściślił też, że przyjmuje wnioski szefa amerykańskiego wywiadu Dana Coatsa, według którego Rosja cały czas stanowi zagrożenie dla wyborów w USA.

Donald Trump: Nie jestem prorosyjski!

– Nie jestem ani prorosyjski, ani pro-jakiś tam – podkreślił prezydent USA Donald Trump na antenie telewizji Fox News po spotkaniu z Władimirem...

zobacz więcej

– Coats jest ekspertem i robi bardzo dobrą robotę. Mam ogromną wiarę w niego i jeśli on coś mówi, to ja to akceptuję. Lepiej jednak, żeby nie było tak, jak on mówi – podkreślił prezydent.

Dodał, że USA nie będą tolerować ingerencji wyborczej obcego kraju. – Dałem Putinowi do zrozumienia, że to nie może mieć miejsca – zaznaczył.

Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej, stojąc obok Putina w Helsinkach, Trump powiedział, że nie widzi żadnego powodu, by wierzyć, że Rosja ingerowała w przebieg wyborów w 2016 r. na jego korzyść, wbrew wnioskom przedstawionym mu przez amerykański kontrwywiad.

Prezydent podkreślił też wtedy, że Putin „niezwykle mocno” odrzucał te zarzuty. Pytany, komu wierzy w sprawie Russiagate: FBI czy Putinowi, powiedział, że ma powody, by wierzyć obu stronom.

We wtorek Trump – ostro krytykowany za poniedziałkowe wystąpienie przez media i polityków, w tym również członków swojej Partii Republikańskiej – oświadczył, że podczas konferencji przejęzyczył się, chciał bowiem powiedzieć, że nie widział powodu, dla którego to nie Rosja ingerowała w wybory w USA.

Trump, zapytany czy Moskwa wciąż podejmuje wysiłki w celu ingerencji w wybory w USA, odpowiedział: „nie”, ponownie zaprzeczając ustaleniom amerykańskiego wywiadu. Później Biały Dom zaprzeczył, że prezydent powiedział, że USA nie są już celem ataku Rosji, gdyż słowo „nie”, według jego rzeczniczki, odnosiło się do ewentualnych dalszych pytań, a nie do ingerencji Moskwy w amerykańskie wybory.

Trump jest ostro krytykowany, w tym przez członków własnej partii, za zbyt ugodową postawę, jaką zaprezentował na spotkaniu z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w Helsinkach. Tłumaczył się, że nie jest „prorosyjski”, a jego najważniejszym zadaniem jest dbanie o bezpieczeństwo kraju.

źródło:

Zobacz więcej