„Przejęzyczyłem się”. Trump zapewnia, że wierzy amerykańskiemu wywiadowi

Donald Trump powiedział, że przejęzyczył się podczas konferencji prasowej z rosyjskim prezydentem. Powiedział wtedy, że nie widzi żadnego powodu, by wierzyć, że Rosja ingerowała w przebieg wyborów w 2016 r. Teraz prezydent USA tłumaczy, że chciał powiedzieć, iż nie widzi żadnej przyczyny, dla której to nie Rosja ingerowała w głosowanie.

Wielka zdrada w Helsinkach? Iran, Syria, Krym plus kilka niewiadomych

Syria i Ukraina. Dwa państwa, gdzie Rosja toczy wojny. Dwa pola starcia interesów Moskwy i Waszyngtonu. Czy w Helsinkach dojdzie do układu Trumpa z...

zobacz więcej

Przemawiając do dziennikarzy w Gabinecie Owalnym Białego Domu prezydent oświadczył, że akceptuje wnioski amerykańskich agencji wywiadowczych, dotyczące ingerencji Rosji w wybory prezydenckie w USA w 2016 r. Podkreślił, że w pełni wierzy agencjom i wspiera je. Wyraził jednocześnie przekonanie, że działania Rosji nie miały żadnego wpływu na wynik wyborów.

Donald Trump oświadczył, że w Helsinkach się przejęzyczył – chciał powiedzieć, iż nie widział powodu, dla którego to nie Rosja ingerowała w wybory w USA. Jednocześnie zapewnił, że jego administracja będzie działała agresywnie, by odeprzeć wszelkie próby ingerencji w wybory w tym roku.


Prezydent poinformował też, że w czasie spotkania w Helsinkach politycy rozmawiali m. in. o sytuacji w Syrii i Iranie, a także w Korei Północnej oraz o bezpieczeństwie Izraela. Tematem spotkania były również kwestie związane z rozbrojeniem nuklearnym.

Amerykański przywódca powtórzył, że relacje amerykańsko-rosyjskie „nigdy nie były tak złe, jak ostatnio”, ale „poprawiają się, a w przyszłości mogą być lepsze”.
W poniedziałek, na wspólnej konferencji prasowej z Putinem w Helsinkach Trump powiedział, że nie widzi żadnego powodu, by wierzyć, że Rosja ingerowała w przebieg wyborów w 2016 roku na jego korzyść, wbrew wnioskom przedstawionym mu przez amerykański kontrwywiad. Podkreślił, że Putin „niezwykle mocno” odrzucał w poniedziałek te zarzuty. Pytany, komu wierzy w sprawie Russiagate: FBI czy Putinowi, powiedział, że ma powody, by wierzyć obu stronom.

Swoją wypowiedzią amerykański prezydent wprawił komentatorów w osłupienie. „Trump po stronie Rosji i przeciw FBI” – pisała BBC.

Agencja Associated Press zwraca uwagę we wtorek, że w Helsinkach Trump w żaden sposób nie potępił rosyjskiej ingerencji. Dodaje, że prezydent był pod „potężną presją swojej partii”, by przeprosił za swoje wypowiedzi w Helsinkach.

Republikanie i Demokraci w Kongresie USA ostro skrytykowali Trumpa za jego wypowiedzi na szczycie. – Prezydent musi uznać, że Rosja „nie jest naszym przyjacielem” – podkreślił lider Republikanów w Kongresie Paul Ryan.
Media w USA cytują m.in. oświadczenie republikańskiego senatora Johna McCaina, który wystąpienie Trumpa w Helsinkach nazwał „jednym z najbardziej haniebnych spektakli z udziałem amerykańskiego prezydenta w historii”, a sam szczyt „tragiczną pomyłką”.

Po wtorkowym spotkaniu Trumpa z dziennikarzami przywódca demokratycznej mniejszości w Senacie Chuck Schumer oświadczył, że prezydent usiłuje „wykręcić się”" ze swej wypowiedzi na temat ingerencji Rosji w wybory, ponieważ nie miał odwagi przeciwstawić się Putinowiu na szczycie w Helsinkach.
Dziennikarzom Schumer powiedział, że wtorkowe wyjaśnienie Trumpa jest „spóźnione o 24 godziny i (przedstawione) w niewłaściwym miejscu”. Uznał, że jest ono „nieskuteczne”, jeśli prezydent nie może powiedzieć bezpośrednio Putinowi, że rosyjski prezydent nie ma racji i że „rację mają nasze agencje wywiadowcze”. Według Schumera jest to kolejna oznaka słabości, która umożliwia Putinowi „wykorzystywanie” Trumpa.

źródło:
Zobacz więcej