Członek Trybunału Stanu o sędziach skazujących w PRL: Przestępcy w togach

– Biorą dzisiaj pieniądze i nikt im żadnego zarzutu nie stawia. To są przestępcy w togach. Do dziś nie napiętnowani – mówił mec. Piotr Andrzejewski, członek Trybunału Stanu o sędziach, którzy w PRL skazywali polskich opozycjonistów.

Onet: Iwulski w czasach PRL-u orzekał w kilku procesach politycznych

zobacz więcej

Mec. Piotr Andrzejewski, członek Trybunału Stanu, zapytany, jak nazwać sędziów, którzy w PRL skazywali polskich patriotów na drakońskie kary, odparł, że to są przestępcy w togach, którzy do dzisiaj są nie ponieśli odpowiedzialności.

– Np. ci, którzy w sądzie marynarki wojennej w Gdyni hańbili i mundur i togę sędziowską, biorą dzisiaj pieniądze i nikt im żadnego zarzutu nie stawia. To są przestępcy w togach. Do dzisiaj nie napiętnowani. Pewno przedawnione są już ich działania, jeśli chodzi o odpowiedzialność, ale należy ich przynajmniej napiętnować – powiedział mec. Andrzejewski.

– Mówię o haniebnej uchwale Sądu Najwyższego z 2007 r. To dla mnie była cezura, z jakim sądem mamy do czynienia. Dlaczego taki był opór przeciwko próbom jakiejkolwiek weryfikacji sędziów tak orzekających w tamtym czasie? Dlatego, że mieli popleczników w SN – dodał.

Sędzia przywołał tu decyzję SN z 20 grudnia 2007 r., który uznał, że sędziowie z lat 80. musieli stosować dekret o stanie wojennym z 1981 r. m.in. dlatego, że nie było wtedy mechanizmu oceny konstytucyjności ustaw. Dzięki czemu nie można było karać sędziów, którzy w stanie wojennym skazywali opozycjonistów.

– Mam nadzieję, że już wychodzimy z systemu nieodpowiedzialności sędziów, którzy uważają, że są kastą, ale nie służą społeczeństwu – dodał gość programu.



źródło:
Zobacz więcej