Znany sędzia przeciwny reformie sądów mógł łamać zasadę apolityczności i samodzielności

Coraz więcej wątpliwości wokół sędziego Łączewskiego (fot. arch.PAP/Marcin Obara)

Sędzia Łączewski prosił Piotra Niemczyka, doradcę sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych, o opinię do wyroku w sprawie Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika – wynika z zeznań Niemczyka. To poważny zarzut, oznaczałby bowiem złamanie podstawowych standardów sędziowskich, w tym samodzielności i apolityczności.

Miał doradzać, jak obalić rząd. Ruszyło śledztwo ws. sędziego Łączewskiego

Krakowska Prokuratura Regionalna rozpoczęła śledztwo dotyczące możliwości złożenia przez sędziego Wojciecha Łączewskiego fałszywego zawiadomienia i...

zobacz więcej

Nowe fakty dotyczące sędziego Wojciecha Łączewskiego publikuje tygodnik „Sieci”. Dowiadujemy się, że Niemczyk miał odmówić Łączewskiemu wydania opinii na temat szefów CBA ze względu na swój negatywny stosunek wobec Kamińskiego i Wąsika, który mógłby wpłynąć na obiektywną ocenę.

Tak przynajmniej twierdzi sam Niemczyk, który wówczas (chodzi o okres przed skazaniem przez Łączewskiego szefów CBA na kary bezwzględnego więzienia, co nastąpiło w marcu 2015 r.) był doradcą sejmowej speckomisji z rekomendacji posłów PO. Fakt spotkań w tym okresie Łączewskiego z Niemczykiem potwierdza współpracownik tego ostatniego.

Sam Łączewski także przyznaje, że spotykał się z Niemczykiem w okresie przed skazaniem Kamińskiego i Wąsika, oburzają go natomiast sugestie, jakoby miał prosić go o opinię w tym procesie. Sędzia twierdzi, że rozmawiał z ekspertem na temat swojej pracy doktorskiej związanej z operacjami specjalnymi. Praca do tej pory nie powstała – informują „Sieci”.

Nikt inny nie potwierdza tej wersji, a zdaniem tygodnika, przyznając się do zasięgania konsultacji w sprawie wyroku, Łączewski pogrążyłby sam siebie. „Potwierdziłby, że złamał podstawowe zasady sędziowskie: samodzielności w orzekaniu, korzystania wyłącznie z zawartej w materiale dowodowym, legalnie zdobytej wiedzy i dokumentacji oraz apolityczności” – wyjaśnia gazeta.

Tygodnik przypomina, że chodzi o „jednego z najbardziej zaangażowanych politycznie sędziów w Polsce, ulubieńca »Gazety Wyborczej« i innych mediów KOD-owskich, jednego z najbardziej zasłużonych bojowników frontu obrony III RP”.

Śledztwo w sprawie włamania na konto sędziego Łączewskiego na Twitterze umorzone

– Prokuratura Regionalna w Krakowie umorzyła śledztwo w sprawie włamania na konto społecznościowe sędziego Wojciecha Łączewskiego i podszywania się...

zobacz więcej

Łączewski już dwa lata temu stał się bohaterem skandalu, gdy jeden z internautów, podając się za Tomasza Lisa, napisał do osoby używającej konta „Marek Matusiak”, proponując spotkanie i zawiązanie spisku w celu obalenia władzy. Internauta poinformował dziennikarzy o spotkaniu, a ci przybyli na miejsce i potwierdzili, że osobą, która przybyła na spotkanie z internautą, był Łączewski.

Sędzia złożył wówczas zawiadomienie o włamaniu na jego konto internetowe. Śledztwo w tej sprawie prokuratura umorzyła. Gdyby się okazało, że świadomie zawiadomił o przestępstwie, którego nie było, sam popełniłby przestępstwo. Ewentualne postępowanie w tej sprawie byłoby już trzecim, w którym Łączewski usłyszałby zarzuty.

Jak konkludują „Sieci”, przykład Łączewskiego dowodzi, jak niezbędne są zmiany w sądownictwie, zarówno systemowe, jak i personalne. „Ujawniane w ostatnim czasie przypadki patologicznych zachowań niektórych sędziów są oczywiście bulwersujące. Ale naprawdę niebezpieczna dla praworządności i demokracji w Polsce jest ich chęć wpływania na scenę polityczną” – ocenia tygodnik.

źródło:
Zobacz więcej