Terapia szokowa na szczycie NATO [OPINIA]

Donald Trump wywiera presję na sojuszników w NATO (fot. PAP/EPA/CHRISTIAN BRUNA)

Przyjechał, zobaczył, zwyciężył. Prezydent USA Donald Trump może mówić, że osiągnął swój główny cel, jakim jest nakłonienie sojuszników do zwiększania wydatków na obronność. Ale nie tylko on wygrał. Wygranym jest cały Sojusz – o czym świadczą efekty pierwszego, najważniejszego dnia szczytu w Brukseli. Wbrew krytyce i obawom, brutalnie szczere zachowanie Trumpa nie rozbiło jedności NATO, lecz zmobilizowało jego członków do kolejnych działań wzmacniających organizację.

Złośliwości Tuska, śniadanie Stoltenberga [OPINIA]

Już się praktycznie przyzwyczailiśmy do krytycznych uwag Trumpa – to komentarz niemieckiej minister obrony Ursuli von der Leyen. Ale ani ona, ani...

zobacz więcej

Zobowiązanie do „sprawiedliwego dzielenia kosztów”, zaproszenie Macedonii do rozmów o akcesji, wreszcie ciężka krytyka Rosji – to główne pozytywy szczytu NATO w Brukseli. Ale i tak najwięcej mówiło się o sporach między USA a częścią europejskich sojuszników. Donald Trump utrzymał swój krytyczny ton, widoczny od początku jego kadencji, powtarzając, że europejscy alianci wydają za mało na obronę. Ale największe wrażenie zrobił i ma największe polityczne znaczenie bezpośredni, niespotykany atak Trumpa na Niemcy.

Niezależnie jednak od sporów, NATO na koniec pierwszego plenarnego posiedzenia szczytu przyjęło wspólną deklarację, w której potwierdziło, jak wielką wartością jest jedność organizacji. Obecność w deklaracji końcowej stwierdzenia: „jakikolwiek atak na jednego sojusznika będzie uważany za atak na nas wszystkich, jak to określono w artykule 5 Traktatu Waszyngtońskiego” ma rozwiać obawy o postawę USA, jakie mógł w przeszłości wywołać swoimi wypowiedziami Trump. Jakie są najważniejsze ustalenia pierwszego dnia szczytu?

Awantura o kasę

Cztery lata temu, reagując na wzrost zagrożenia ze strony Rosji po aneksji Krymu i wybuchu wojny w Donbasie, NATO zobowiązało każdego swego członka do tego, by wydawał co najmniej 2 proc. PKB na obronę. Do końca bieżącego roku ten poziom ma osiągnąć ośmiu członków Sojuszu. Ośmiu na 29… Do 2024 roku poziom 2 proc. ma osiągnąć kolejnych 15 krajów. Ostatnio kraje NATO zobowiązały się do wydania dodatkowo ponad 40 mld dolarów na obronność.

Dla Trumpa to jednak „relatywnie bardzo mało pieniędzy w porównaniu do tego, co są winni i co powinni płacić”. – To niesprawiedliwe obciążenie dla Stanów Zjednoczonych – ocenił. Obciążenie dla USA, które nie tylko pokrywają 70 proc. budżetu NATO, ale też wydają na obronę największą część PKB: około 3,5 proc. Naciski Trumpa odniosły na szczycie skutek o tyle, że w deklaracji po pierwszym dniu wyraźnie zapisano zobowiązanie zwiększania wydatków i „sprawiedliwego dzielenia kosztów”.

Sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg przyznał, że to pod presją Trumpa sojusznicy zwiększają nakłady na obronę. W związku z inicjatywą prezydenta USA z maja 2017 r. kraje NATO zgodziły się na wypracowanie krajowych planów ws. wydatków, by były mocnym narzędziem zapewniającym, że sojusznicy spełnią swoje obietnice. Stoltenberg podkreślił, że po latach cięć budżetów obronnych sojusznicy zaczęli zwiększać te budżety o miliardy. Jego zdaniem stało się też tak dzięki przywództwu Trumpa. – Pana przesłanie ma wpływ. Mamy zamiar budować na tej podstawie, aby zapewnić dalsze wzrosty – zaznaczył.

Burzliwa sesja NATO. Trump żąda od przywódców 4 proc. PKB na obronność

Na zamkniętej sesji szczytu NATO w Brukseli doszło do sporu na temat wydatków obronnych. Prezydent Trump zażądał od przywódców wydatków wysokości...

zobacz więcej

Tyle że 2 proc. PKB to już dla Trumpa staje się zbyt mało. Na spotkaniu za zamkniętymi drzwiami zaczął mówić – ku konsternacji reszty przywódców – o zwiększeniu wydatków na obronę do 4 proc. PKB. Z kolei na Twitterze napisał, że poziom 2 proc. PKB powinien być osiągnięty natychmiast, a nie stopniowo do 2024 r.

Na Wschodzie bez zmian

Bardzo ważny, szczególnie w świetle nerwowych spekulacji na temat zbliżającego się spotkania Trumpa z Władimirem Putinem, jest zapis w deklaracji uczestników szczytu NATO, odnoszący się do Rosji, przedstawiający stanowisko całego Sojuszu (a więc i USA z prezydentem Trumpem na czele) wobec Moskwy.

„Rosja rzuca wyzwanie światowemu porządkowi opartemu o zasady, destabilizując Ukrainę, w tym drogą nielegalnej i bezprawnej aneksji Krymu; Rosja narusza międzynarodowe prawo, prowadzi prowokacyjną działalność wojenną, próbuje poderwać nasze instytucje i siać niezgodę” – można przeczytać w dokumencie.

Jego sygnatariusze wytknęli Rosji naruszenie wartości zapisanych m.in. w akcie NATO-Rosja z 1997 roku i zapowiedzieli, że Sojusz nadal będzie odpowiadać na to zwiększaniem swoich zdolności odstraszania, m.in. przez wysuniętą obecność na wschodniej flance. Kluczową rolę nadal będą w tym odgrywać najpewniej Stany Zjednoczone. Jak zauważył Stoltenberg, „od kiedy prezydentem został Donald Trump, amerykańskie finansowanie obecności militarnej w Europie wzrosło o 40 proc. Jestem całkowicie spokojny co do amerykańskiego zaangażowania w europejskie bezpieczeństwo”.

Deklaracja powtarza także zapewnienie, że sojusznicza obrona balistyczna, o której budowie postanowił szczyt w Lizbonie w 2010 r., jest „czysto defensywna, nie jest skierowana przeciw Rosji ani nie podważa jej strategicznego odstraszania”.

Stoltenberg: Kraje NATO muszą wydawać więcej na obronność

Wszystkie państwa NATO zgadzają się, że kraje członkowskie wydające mniej niż 2 proc. PKB na obronność muszą te wydatki zwiększyć - powiedział...

zobacz więcej

Militarne wzmocnienie

Przywódcy państw Sojuszu zatwierdzili też szereg decyzji podjętych na wcześniejszym szczycie ministrów obrony NATO. Chodzi np. o powołanie dwóch nowych dowództw strategicznych, odpowiedzialnych za sprawny przerzut wojsk przez Atlantyk (lokalizacja w USA) i wewnątrz Europy (lokalizacja w Niemczech). Sojusznicy zapowiedzieli też podjęcie dalszych działań mających na celu podniesienie gotowości sił i sprawności ich przerzutu drogą powietrzną, lądową i morską.

NATO zakłada również zwiększenie mobilności najpóźniej w roku 2024. Procedury graniczne mają być uproszczone, a do końca 2019 r. wydawanie stosownych zgód dyplomatycznych ma zająć nie więcej niż pięć dni. W Brukseli zatwierdzono też tzw. inicjatywę 4x30. To pomysł Pentagonu mający wzmocnić zdolności do odpowiedzi i szybkości reagowania sił NATO. Inicjatywa zakłada, że do 2020 r. państwa Sojuszu będą utrzymywać na wysokim poziomie gotowości 30 batalionów zmechanizowanych, 30 eskadr powietrznych oraz 30 okrętów bojowych, gotowych do działania w czasie nie dłuższym niż 30 dni. W sumie może to być do 30 tys. żołnierzy oraz ponad 300 myśliwców.

Na tym jednak nie koniec złych wieści dla Rosji. Oto przywódcy 29 państw NATO zdecydowali, żeby zaprosić rząd Macedonii do negocjacji akcesyjnych. Stało się to możliwe dzięki usunięciu głównej przeszkody stojącej od lat na drodze Skopje do struktury zachodnich. Otóż w ubiegłym tygodniu macedoński parlament ponownie ratyfikował porozumienie z Grecją w sprawie zmiany nazwy państwa na Macedonia Północna. Ustawa ratyfikująca umowę wróciła do parlamentu, po tym jak jej podpisania odmówił prezydent Gjorge Iwanow.

Po przyjęciu ustawy w drugim głosowaniu prezydent nie ma już wyjścia – na mocy konstytucji jest zobowiązany podpisać dokument. Już sama perspektywa wejścia Macedonii do NATO wywołuje wściekłość Rosji, która od dawna robiła co mogła, by blokować marsz Skopje do struktur euroatlantyckich. Sojusz zapewnił, że kontynuuje politykę otwartych drzwi, zgodnie z art. 10 Traktatu Waszyngtońskiego, „która jest jednym z największych sukcesów NATO”. „Akcesja Czarnogóry w ubiegłym roku i nasze dzisiejsze zaproszenie dla Byłej Jugosłowiańskiej Republiki Macedonii są tego namacalnym dowodem” – napisano w deklaracji po pierwszym dniu szczytu.

„Obrona, gotowość, mobilność”. Przywódcy ogłosili deklarację szczytu NATO

NATO pozostaje sojuszem, którego głównym celem jest obrona państw członkowskich; przygotowuje się na zagrożenia ze wszystkich kierunków, będzie...

zobacz więcej

Wsparcie „polityczne i praktyczne”

NATO ponownie wyraziło poparcie dla integralności terytorialnej i suwerenności Ukrainy. Potwierdzono stanowisko odrzucające aneksję Krymu (istotne w świetle ostatnich sugestii Trumpa, które niektórzy zaczęli interpretować jako zwiastun akceptacji przez Trumpa na szczycie z Putinem rosyjskiej aneksji półwyspu). Jak zaznaczył Stoltenberg, aneksja Krymu była jednym z głównych powodów, dla których NATO rozpoczęło operację największego wzmocnienia sił militarnych i zintegrowanej obrony od czasów zimnej wojny.

– To jeden z głównych powodów, dla których zwiększyliśmy naszą obecność wojskową w państwach bałtyckich, Polsce i regionie Morza Czarnego, żeby wysłać bardzo czytelny sygnał, iż cokolwiek podobnego do tego, co stało się na Krymie, nie może zdarzyć się w żadnym kraju NATO – zaznaczył. Podkreślił też, że NATO będzie nadal wspierać Ukrainę „politycznie i praktycznie”.

Drugiego dnia szczytu od rana przywódcy państw Sojuszu spotkają się z prezydentami Gruzji i Ukrainy, by rozmawiać o bezpieczeństwie w basenie Morza Czarnego oraz aspiracjach dotyczących członkostwa ich krajów w organizacji.

Dwa spotkania

Trump nie przypadkiem, krytykując w środę rano „Niemcy będące zakładnikiem Rosji”, przeciwstawił im przykład dobrego zachowania: Polski. Nie jest tajemnicą od dawna, że Warszawa i Waszyngton ściśle współpracują w walce z Nord Stream 2. Druga najważniejsza kwestia, to zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w Polsce i generalnie współpraca wojskowa. O tym rozmawiali prezydenci Trump i Andrzej Duda. I to dwa razy w ciągu dnia. Najpierw Trump zaprosił Dudę do sali przeznaczonej dla delegacji amerykańskiej. Prezydenci odbyli rozmowę „głównie o współpracy wojskowej, w tym o wzmacnianiu polsko-amerykańskiej kooperacji wojskowej w zakresie sprzętu i w zakresie współpracy jednostek wojskowych”.

W rozmowie uczestniczył też doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton. Potem, tym razem na prośbę strony polskiej, doszło do drugiej rozmowy Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem. O zwiększeniu obecności wojskowej USA w Polsce obaj prezydenci dyskutowali podczas roboczej kolacji przywódców państw NATO przybyłych do Brukseli.

źródło:
Zobacz więcej