Ratował dzieci w Tajlandii. Po wyjściu z jaskini dowiedział się o śmierci ojca

Australijski doktor codziennie płynął do uwięzionych osób, aby sprawdzić ich aktualny stan zdrowia (fot. PAP/EPA/PRD)

Jeden z bohaterów akcji ratunkowej w Tajlandii, zaraz po wyjściu z jaskini, dowiedział się o śmierci swojego ojca. Doktor Richard Harris codziennie płynął do uwięzionych chłopców, aby sprawdzić ich stan zdrowia.

Finał mundialu nie dla uratowanych z jaskini chłopców? Lekarze są przeciwni

Po 17 dniach spędzonych w częściowo zalanej wodą, ciemnej jaskini w północnej Tajlandii, grupa 12 młodych piłkarzy przebywa w szpitalu Chiang Rai....

zobacz więcej

Anestezjolog i ratownik nurkowy Richard Harris był jednym z bohaterów akcji ratunkowej w Tajlandii. Jego rola była kluczowa; doktor Harris opracował plan uwolnienia młodych piłkarzy i ich trenera.

Australijski doktor codziennie płynął do 12 chłopców i trenera, aby sprawdzić ich aktualny stan zdrowia.

Richard Harris opuścił jaskinię we wtorek, gdy wszyscy uwięzieni byli już na wolności. Tam czekała na niego wiadomość, że tego samego dnia zmarł jego ojciec.

– Z wielkim smutkiem potwierdzam, że tata Harry'ego zmarł wczoraj w nocy po udanej akcji ratunkowej w Tajlandii – powiedział doktor Andrew Pearce, członek ekipy ratunkowej z australijskiego miasta, gdzie na co dzień pracuje Harris.

– Dajesz z siebie wszystko, a potem dochodzi do ciebie smutna wiadomość o twoim ojcu, o twoim najlepszym przyjacielu. To naprawdę ciężkie – dodał Pearce.

Okoliczności śmierci ojca Richarda nie są znane.

23 czerwca 12 członków młodzieżowej drużyny piłkarskiej i towarzyszący im trener zeszli w głąb jaskini Tham Luang, w której utknęli i zostali odcięci od świata przez ulewne deszcze i zalane tunele. Po dziewięciu dniach udało się ich odnaleźć. We wtorek została uwolniona z jaskini ostatnia osoba.

źródło:
Zobacz więcej