Katastrofa pod Pasłękiem. Rozbity Mig-29 kosztował jedno euro

Za rządów Leszka Millera MON nabył uzbrojenie wycofywane przez Bundeswehrę (fot. PAP/Tomasz Waszczuk)

Samolot Mig-29, który rozbił się pod Pasłękiem, pochodził z partii maszyn odstąpionych Polskim Siłom Powietrznym przed 15 laty przez niemiecką Bundeswehrę. Ówczesny minister obrony w rządzie Leszka Millera, Jerzy Szmajdziński, sprowadził 22 takie samoloty, płacąc po 1 euro za sztukę.

Katastrofa myśliwca MiG-29. Pilot nie przeżył

– Dzisiejszej nocy doszło do tragicznego w skutkach zdarzenia. Rozbił się samolot z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego z Malborka. W wyniku tego...

zobacz więcej

MiG-29, który rozbił się pod Pasłękiem, pochodził właśnie z tej partii – informuje branżowy portal defence24.pl. Istotnie, 22 Baza Lotnictwa Taktycznego w Malborku jest jedyną jednostką sił zbrojnych, użytkującą zakupione przez Szmajdzińskiego maszyny. To do niej należał pilot, który zginął pod Pasłękiem.

Sprawa skupywania poniemieckiego uzbrojenia wycenionego przez Bundeswehrę poniżej wartości złomu budziła kontrowersje już w czasie, gdy dokonywano tych transakcji (oprócz MiG-ów sprowadzono wówczas czołgi Leopard).

Bezpośrednio po wypadku Ministerstwo Obrony Narodowej wstrzymało loty MiGów-29. Polskie Siły Powietrzne posiadają jeszcze 30 takich maszyn. MON nadal nie wybrał następcy dla przestarzałego, sowieckiego modelu.

Pierwsze MiGi-29 zakupiono bezpośrednio od sowieckiego producenta na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych; kolejną partię, kilka lat później, od Czechów (w zamian za śmigłowce Sokół). Ostatnia to właśnie maszyny poniemieckie.

MiG-29 z 22. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku rozbił się 6 lipca 2018 r. o godz. 1:57 w okolicach wsi Sakówko koło Pasłęka. Pilot, który wykonywał lot ćwiczebny, zdołał się katapultować, ale nie przeżył. Jego ciało znaleziono 200 m od wraku. Zdaniem niektórych mediów opóźniał moment katapultowania, by uniknąć zderzenia z zabudowaniami mieszkalnymi.

źródło:
Zobacz więcej