Protest przed przedstawicielstwem KE. „Cenzura to bzdura!”

Stowarzyszenie „Stop ACTA 2.0” zorganizowało manifestację przed przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w proteście przeciwko cenzurze Internetu. – Jako stowarzyszenie „Stop ACTA 2.0” sprzeciwiamy się dyrektywie, ponieważ drogi jest nam internet w takiej postaci, w jakiej jest obecnie, czyli jako medium, które umożliwia ludziom przekazywanie wolnych informacji. Wolne społeczeństwo to wolny przepływ informacji – powiedział PAP przed rozpoczęciem protestu Janusz Kunowski ze stowarzyszenia „Stop Acta 2.0”.

Sukces akcji portalu Niezależna.pl w obronie Ryszarda Czarneckiego

Portal Niezależna.pl informuje o sukcesie swojej akcji w obronie europosła Ryszarda Czarneckiego. Powołując się na Kosmę Złotowskiego, europosła z...

zobacz więcej

Uczestnicy manifestacji zebrali się w piątek przed przedstawicielstwem Komisji Europejskiej w proteście przeciwko cenzurze internetu, jaki – ich zdaniem – wprowadzi zaproponowany przez KE projekt dyrektywy o ochronie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym.

Zebrani mieli transparenty i kartki z hasłami: „#StopACTA2.0", „Ratujmy memy”, „Cenzura to bzdura, #Stop Acta 2.0”, „Treść tego banera została zablokowana”. Niektórzy mieli na twarzach maski Guya Fawkesa, symbolizujące międzynarodową grupę hakerów internetowych Anonymous. Słychać było m.in. hasła: „Szybki internet, wolna informacja”, „Kto nie skacze, ten za ACTA hop, hop, hop”, „Wolny Internet”.

Manifestację zorganizowało Stowarzyszenie „Stop ACTA 2.0”, które w piątek i sobotę zapowiedziało 17 podobnych protestów w całym kraju. Demonstrację w Warszawie wsparli m.in. lider partii „Wolność" Janusz Korwin Mikke, działacz społeczny Jan Śpiewak, politycy Kukiz`15, działacze Partii Zieloni i Polskiej Partii Piratów.

Janusz Kunowski ze stowarzyszenia „Stop Acta 2.0” podkreślił, że przeciwnikom dyrektywy nie podobają się dwa jej punkty – 11. i 13. Dodał, że art. 11. „mówi ogólnie o rozszerzeniu praw pokrewnych o publikacje prasowe. Intencją ludzi, którzy lobbują za tym punktem, czyli dużych wydawnictw, jest to, że według nich tracą zyski dlatego, że użytkownicy nie wchodzą na stronę główną ich portali, tylko klikają na linki w innych serwisach. Moim zdaniem ci ludzie są z poprzedniej epoki i nie rozumieją Internetu” – powiedział.

Kolejny dzień protestów przeciw ACTA

zobacz więcej

Z kolei punkt 13. dyrektywy nakłada - jego zdaniem - na duże serwisy, umożliwiające przechowywanie treści, które mogą być chronione prawem autorskim, obowiązek cenzury przed opublikowaniem.

– De facto wprowadzi to konieczność wprowadzenia bardzo skomplikowanych algorytmów, które - jak pokazuje doświadczenie - niekoniecznie się sprawdzają, ponieważ wskazują jako plagiaty rzeczy, które tak naprawdę plagiatami nie są – podkreślił.

Protest rozpoczął się od przemówień organizatorów, polityków i działaczy społecznych. Następnie uczestnicy podpisywali symboliczną petycję do Komisji Europejskiej o wycofanie niektórych zapisów dyrektywy.

– Byłem w tej Unii Europejskiej i widziałem, jak się krępuje usta, mnie konkretnie - a to 3 tys. euro grzywny, a to 6, a to 9. Teraz chcą blokować to wszystkim. Ja bym proponował wznieść krótki okrzyk: „precz z faszyzmem, Juncker - Goebbels” – mówił Janusz Korwin Mikke.

Poseł Jakub Kulesza z Kukiz'15 podkreślił, że wolność słowa „to ostatnia ostoja wolności”, zaś swobodny dostęp do internetu i możliwość publikowania i czytania treści to „ostatnia ostoja wolności słowa”.

– Internet to jedyne miejsce, gdzie możemy się swobodnie wypowiadać i dzielić poglądami – mówił.

Również Jan Śpiewak zaznaczył, że jest przeciwko cenzurze internetu, a także dogadywaniu się dużych korporacji ponad głowami obywateli i decydowaniu przez nie o ich życiu.

Zaproponowany przez KE projekt dyrektywy o ochronie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym, który w ubiegłym tygodniu zyskał akceptację komisji prawa Parlamentu Europejskiego, przewiduje m.in., że platformy takie jak Google, YouTube czy Facebook będą musiały systematycznie skanować udostępniane przez ich użytkowników treści wideo czy muzykę pod kątem przestrzegania praw autorskich.

Obecnie serwisy internetowe nie mają obowiązku automatycznego kontrolowania treści zamieszczanych przez ich użytkowników, muszą natomiast bezzwłocznie usunąć lub zablokować materiał, jeśli podejrzewają, że jest on nielegalnego pochodzenia.

źródło:

Zobacz więcej