Sądna niedziela. Możliwe scenariusze dla Polaków [ANALIZA]

Jeśli Senegal zremisuje z Japonią, staniemy pod ścianą... (fot. PAP/Bartłomiej Zborowski)

Choć starcie Polski z Kolumbią określa się mianem „meczu o wszystko”, może okazać się, że nawet w przypadku porażki… nie wszystko będzie stracone. Najważniejsze, by w meczu Senegalu z Japonią nie padł remis. Analizujemy możliwe scenariusze w grupie H.

Polska – Kolumbia: „mecz o wszystko” już dziś w Telewizji Polskiej!

To może być największe wyzwanie reprezentacji Polski, odkąd selekcjonerem jest Adam Nawałka. Biało-czerwoni stoją na krawędzi i marzą o wygranej,...

zobacz więcej

Gwoli przypomnienia: w pierwszej serii gier Japonia pokonała Kolumbię 2:1, a Senegal w takim samym stosunku wygrał z Polską. Mamy więc zero punktów i musimy gonić. Jak?

Najłatwiej oczywiście wygrać z Kolumbią, a potem Japonią. Nawet takie rozstrzygnięcia nie dają jednak pewnego awansu: w myśl zasad FIFA, cenniejsze od meczów bezpośrednich są bowiem bramki. Dobrze byłoby więc nie tylko wygrywać, ale wygrywać możliwie wysoko i efektownie.

Co decyduje o miejscu w końcowej tabeli?

1. Przede wszystkim: liczba punktów.
2. Różnica goli we wszystkich meczach fazy grupowej.
3. Jeśli i tu jest remis, sprawdzamy, który z zespołów strzelił więcej goli.
4. Wciąż remis? Sprawdzamy mecze bezpośrednie.
5. Jeśli „zainteresowane” są więcej niż dwie drużyny: sprawdzamy różnicę goli w meczach pomiędzy całą trójką (lub czwórką, choć to sytuacja niezwykle rzadka).
6. Potem, znów, liczba goli strzelonych w meczach pomiędzy zespołami z równą liczbą punktów.
7. Akt desperacji to rzut oka na klasyfikację FIFA. Żółta kartka to minus 1 punkt, dwie żółte kartki w jednym meczu to minus 3 punkty, bezpośrednia czerwona kartka to minus 4 punkty, a żółta i czerwona kartka w jednym spotkaniu to minus 5 punktów.
8. Jeśli i tu jest remis, Komitet Organizacyjny FIFA przeprowadza proste losowanie.

Rozważmy zatem najbardziej możliwe scenariusze.

Wariant idealny:
Senegal skromnie wygrywa z Japonią (np. 1:0), Polska pokonuje najpierw Kolumbię np. (1:0), a potem Japonię (np. 2:0), a jednocześnie rozluźnieni Senegalczycy ulegają Kolumbii (np. 0:1).

1. Polska – 6 pkt (4:2)
2. Senegal – 6 pkt (3:2)
3. Kolumbia – 3 pkt (2:3)
4. Japonia – 3 pkt (2:4)

Wariant nerwowy:
Jeśli Japonia wygra z Senegalem, a my pokonamy Kolumbię, po czym Kolumbię ogra też Senegal, a my pokonamy Japonię, trzy reprezentacje skończą z sześcioma punktami na koncie. Decydować będą bramki, decydować może „mała tabela”, więc szalenie istotne jest, by nie zadowalać się skromnym prowadzeniem, nie osiadać na laurach, tylko… iść za ciosem. To może mieć kolosalne znaczenie.

Oczywiście działa to podobnie w przypadku, gdy Senegal wygra z Japonią, my pokonamy Kolumbię, Kolumbia wygra z Senegalem, a my z Japończykami.

Wariant spokojny:
I Polska, i Senegal wygrywają dwa pozostałe mecze. Różnica goli? Nieważne. Liczba bramek? Nieważne.

1. Senegal – 9 pkt
2. Polska – 6 pkt
3. Japonia – 3 pkt
4. Kolumbia - 0 pkt

Wariant „czysto matematyczny”
Senegal pokonuje Japonię, my – niestety – przegrywamy z Kolumbią. W ostatniej serii gier nie tylko musimy wygrać z Japonią, ale i liczyć na to, że pewny awansu Senegal nie zadowoli się remisem w starciu z Jamesem Rodriguezem i spółką. No i, rzecz jasna, bilans bramkowy musi się zgadzać…

Wariant „żadnych szans”
Senegal remisuje z Japonią, a my przegrywamy z Kolumbią. Nawet jeśli wygramy ostatni mecz różnicą stu goli, będziemy mieć na koncie co najwyżej trzy punkty. Senegalczycy i Japończycy już po dwóch seriach gier zgromadzą po cztery…

Reasumując: jeśli mecz Senegalu z Japonią zakończy się zwycięstwem jednej lub drugiej drużyny, niezależnie od wyniku starcia z Kolumbią – w trzeciej serii gier będziemy jeszcze „o coś” walczyć. Jeśli natomiast będzie remis, my też musimy co najmniej zremisować…

Oba spotkania rozegrane zostaną w niedzielę. Senegal z Japonią zagra o godz. 17:00, Polska z Kolumbią o 20:00. Transmisje w Telewizji Polskiej.

źródło:
Zobacz więcej