Zabójcy, dilerzy narkotyków, gwałciciele. Takim Niemcy udzielają azylu

Niemiecki brukowiec zapowiada dalsze śledztwo w tej sprawie. (fot. Talha Ozturk/Anadolu Agency/Getty Images)

Wśród osób, które ubiegają się o azyl w Niemczech, często znajdują się ludzie, którzy popełniali przestępstwa kryminalne w krajach, z których przybywają – podaje niemiecka gazeta „Bild”. Powołuje się przy tym na pisma z terenowych biur Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców. Gazeta wyjaśnia, że przestępcy nie mogą dostać azylu, ale nie mogą być też z Niemiec deportowani.

Niemcy rozpatrzyły 388 tys. wniosków o azyl. To dwa razy więcej niż w reszcie krajów UE

Niemieckie władze migracyjne rozpatrzyły w pierwszym półroczu br. blisko dwukrotnie więcej wniosków o azyl niż wszystkie pozostałe kraje UE - 358...

zobacz więcej

Ubiegający się o azyl w Niemczech chętnie się chwalą przestępstwami, które popełnili – lub nie – w ojczystych krajach. „Powód to prawo niemieckie i międzynarodowe, które uniemożliwia wydawanie takich osób do krajów, gdzie stosuje się kary takie jak tortury bądź kara śmierci” – podaje „Bild”.

Sądy niemieckie mają w takich przypadkach zakaz deportacji, a kraje, z których pochodzą przestępcy, nie chcą ich powrotem przyjmować.

Gazeta informuje, że przesłała zapytanie w tej sprawie do Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców, lecz ten uchylił się od odpowiedzi ze względu na ochronę danych osobowych. „Bild” zaznaczył, że nie podawał w pytaniach do urzędu konkretnych nazwisk.

„Jedna z osób ubiegających się o azyl osób stwierdziła na przesłuchaniu, że zabiła w Ghanie ponad 40 osób. Akta znajdują się nadal w mojej skrzynce roboczej” – taka informacja znajduje się w wewnętrznej poczcie jednego z pracowników Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców, którą cytuje Bild.

W innym mailu widnieje informacja, że wnioskujący z rosyjskiej Republiki Dagestanu oświadczył nawet, że „zabił Ministra Spraw Wewnętrznych Dagestanu”.

W 2016 i 2017 r. wielu Afgańczyków fałszywie twierdziło, że byli członkami milicji terrorystycznej talibów, bo woleli zostać w więzieniu w Niemczech niż wracać do Afganistanu. Wielu z nich wycofywało zeznania podczas śledztwa; nie wszyscy. „Bild” zapowiedział, że śledztwo będzie kontynuowane.

źródło:
Zobacz więcej