„Sieci”: Mafia sprowadza do Polski tysiące imigrantów

Polska stała się wrotami do Europy, ale nie w takim znaczeniu, jak byśmy sobie tego życzyli – czytamy w „Sieci”. Zdjęcie ilustracyjne (fot. PAP/EPA/STEPHANIE LECOCQ)

„Trafiliśmy na trop mafii, która masowo legalizuje pobyt tysięcy, być może nawet dziesiątek tysięcy, imigrantów w Polsce. To prawdziwa pajęczyna pośredników i firm słupów skupiona wokół agencji fałszujących dokumentację konieczną do uzyskania kart pobytu. W grę wchodzą gigantyczne pieniądze i wyspecjalizowane metody oszukiwania urzędników oraz służb” – piszą Marek Pyza i Marcin Wikło w poniedziałkowym wydaniu tygodnika „Sieci”.

Imigranci z Afryki przeszli przez zieloną granicę. Zatrzymała ich straż

Trzech młodych obywateli Gwinei przeszło przez tzw. zieloną granicę z Ukrainy do Polski w rejonie Lubaczowa. Zatrzymali ich funkcjonariusze Straży...

zobacz więcej

Autorzy artykułu opisują mechanizm działania przestępczej siatki zajmującej się legalizacją migrantów w Polsce. „Na obietnicę zatrudnienia ściąga się człowieka z zagranicy, a on po skompletowaniu dokumentów (zatrudnienie, zamieszkanie, ubezpieczenie, składki ZUS) dostaje kartę pobytu”, czytamy w „Sieci”. Zakładane są firmy, których właścicielami zostają słupy – często alkoholicy, hazardziści, taksówkarze z długami. Ci składają do starostwa wniosek z zapotrzebowaniem na pracownika o konkretnych umiejętnościach: „Dokument trzeba tak sformułować, by urząd wydał opinię (»informację starosty«) potwierdzającą, że nie ma wśród bezrobotnych Polaków nikogo, kto mógłby taką pracę wykonywać, i stąd konieczność zatrudnienia cudzoziemca”. – Mieliśmy w „agencji” specjalne osoby od wymyślania, czym niby mają się zajmować te „fejkowe” firmy i jakie kompetencje mają mieć poszukiwani przez nas pracownicy. Przy użyciu pewnego szablonu to prosta robota. Piszemy np., że chcemy sprowadzać dywany z Indii, więc potrzebujemy pracownika na posadę pośrednika sprzedaży ze znajomością języków angielskiego i pendżabskiego i jesteśmy w stanie zapłacić mu 2,1 tys. zł brutto. Jak myślicie, ilu Polaków mieści się w tych kryteriach? – mówi jeden z rozmówców, uczestniczących wcześniej w procederze.

Merkel: Polska również przyjmuje uchodźców. „Kanclerz przyznała rację polskiemu rządowi”

Kanclerz Niemiec Angela Merkel podczas wizyty w Warszawie przyznała, że Polska ma swój udział w rozwiązywaniu cywilizacyjnego wyzwania, jakim dla...

zobacz więcej

– Za 50 dolarów w Pakistanie czy Indiach można kupić każdy dokument. Pojawia się taki klient z lewymi papierami, a nasz urząd je legalizuje, już z jego odciskami palców. Jedzie sobie potem do Francji, Hiszpanii czy Anglii jako ten człowiek z kupionych dokumentów – dodaje inny z informatorów.

„Nawet dziesiątki tysięcy osób rocznie”

Autorzy artykułu starają się oszacować skalę zjawiska. – W czasie mojej kilkumiesięcznej pracy w „agencji” zalegalizowaliśmy ok. 600 osób. Tych legalnych było trzy – mówi jeden z rozmówców pisma. Inny opowiada o 170 sprawach, które „zrobił” przez kilka miesięcy pracy, dodając, że trzeba to pomnożyć przez 10, bo tyle osób pracowało w tym czasie na podobnym stanowisku. Wszystko to w jednej „agencji”, a takich są w samej Warszawie dziesiątki. Zdaniem autorów artykułu, może to dać „nawet dziesiątki tysięcy osób rocznie”.

Mowa tu również o imigrantach z krajów muzułmańskich, takich jak Bangladesz, Pakistan czy Uzbekistan. Liczba przybyszów z tych państw w ciągu kilku miesięcy 2018 r. już przekroczyła tę z 2017 r.

Nowy szef MSW Włoch: Nielegalni imigranci muszą pakować walizki

Nowy minister spraw wewnętrznych Włoch Matteo Salvini powiedział w sobotę, że nielegalni imigranci muszą „pakować walizki”. Mówił, że kraj nie może...

zobacz więcej

Polska jest dla imigrantów tak atrakcyjna, gdyż w naszym kraju funkcjonuje bardzo liberalny przepis zezwalający na uzyskanie trzyletniej karty tymczasowego pobytu (w innych krajach UE jest to rok). Aktualnie rząd planuje wydłużenie tego okresu do pięciu lat. Jak jednak czytamy w tygodniku, nowelizacja ustawy o instytucjach rynku pracy budzi kontrowersje w samej radzie ministrów. – Są w rządzie osoby, które będą bardzo przeciwne tej liberalizacji (…). To trzeba wypośrodkować, bo są potrzebne ręce do pracy, ale na pewno nie można zlekceważyć zagrożenia dla państwa, które wiąże się z napływem imigrantów, zwłaszcza z krajów podwyższonego ryzyka – mówi jeden z wiceministrów. Konflikt zachodzić ma pomiędzy resortami gospodarczymi, które naciskają na liberalizację prawa, a siłowymi, które się jej opierają.

Zdaniem autorów artykułu, niezależnie od tego co postanowi polski rząd, koniecznym jest wzmożenie aktywności Straży Granicznej i ABW na polu zwalczania „agencji” zajmujących się sprowadzaniem nielegalnych imigrantów. Obecna sytuacja ma być wysoce niezadowalająca, a konsekwencje trudne do przewidzenia. „Polska stała się wrotami do Europy, ale chyba nie w takim znaczeniu, jak byśmy sobie tego życzyli”, kończą artykuł Pyza i Wikło.

źródło:
Zobacz więcej