Policjant przed sądem. Zastrzelił kierowcę, twierdzi, że się bronił

Krzysztof O. (z prawej) na sali rozpraw. Policjant śmiertelnie postrzelił kierowcę (fot. PAP/Marcin Bielecki)

Proces policjanta, który śmiertelnie postrzelił kierowcę, rozpoczął się w Sądzie Okręgowym w Szczecinie. Według lokalnych mediów sięgnął po broń nie pierwszy raz. Zaś pokrzywdzony to przestępca, który nie wrócił z przepustki do więzienia. Miał też zakaz prowadzenia pojazdów.

Policjant śmiertelnie postrzelił kierowcę

zobacz więcej

– Pomimo współczucia dla rodziny pokrzywdzonego, chciałbym dodać, że policjant ma prawo wykorzystać broń służbową w sytuacji, gdy dokonywany jest zamach na jego życie i zdrowie. W tamtym momencie byłem w takiej sytuacji – powiedział przed sądem Krzysztof O.

Prokuratura zarzuca mu przekroczenie uprawnień i niedopełnienie obowiązków oraz niezasadne użycie służbowej broni i nieumyślne spowodowanie śmierci kierowcy Cezarego S., którego postrzelił w dniu 12 sierpnia 2016 r. w szczecińskiej dzielnicy Podjuchy.

Z wyjaśnień, które złożył przed sądem oskarżony policjant, wynika, że interwencja miała związek z kontrolą drogową, którą przeprowadzał podczas służby kilka dni wcześniej. Młody mężczyzna nie zatrzymał wówczas samochodu na wezwanie policjantów i uciekł. Pościg zakończył się niepowodzeniem.

Krzysztof O. wyjaśniał, że na kolejnej służbie, po tym, jak ustalił markę, numer rejestracyjny i nazwisko właściciela, podjął poszukiwania.

Awantura podczas wizji lokalnej po zastrzeleniu kierowcy w Szczecinie

Znajomi 22-latka, który został w Szczecinie śmiertelnie postrzelony przez policjanta, próbowali zakłócić eksperyment procesowy. Wizja lokalna...

zobacz więcej

– Zauważyliśmy nadjeżdżający ciemny samochód Seat Ibiza będący w naszym zainteresowaniu, a za kierownicą siedział ten sam młody mężczyzna, który dwa dni wcześniej nie zatrzymał się do kontroli – mówił oskarżony. Dodał, że gdy funkcjonariusze zawrócili za pojazdem, mężczyzna skręcił w boczną uliczkę.

Niebawem policjanci znaleźli poszukiwany pojazd na polnej drodze. Gdy funkcjonariusze wysiedli z radiowozu, kierowca zaczął uciekać samochodem. Oskarżony kontynuował pościg na piechotę, zaś drugi z policjantów wrócił po radiowóz.

Ibiza przez chwilę nie mogła wyjechać z nierównego gruntu. – Gdy byłem przy samym samochodzie, mężczyzna jednak ruszył, taranując moje nogi. Oparłem się o pokrywę silnika i zacząłem wycofywać się, a mężczyzna parł na mnie – opisywał zdarzenie Krzysztof O.

Dodał, że kierowca odjechał, a następnie zawrócił. Wtedy oskarżony oddał strzał „w kierunku pojazdu, celem jego zatrzymania”, ale chybił i trafił w szybę, która się roztrzaskała. Według jego relacji, gdy podbiegł do samochodu, zauważył, że kierowca „mocno krwawi”; wezwał pomoc, a przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon postrzelonego mężczyzny.

Podczas wizji lokalnej jedna z obecnych na miejscu osób, oburzonych zastrzeleniem S. twierdziła, że „był to precyzyjny strzał w głowę, egzekucja”.

Policjant zastrzelił syna podczas czyszczenia broni

Tragedia w Stargardzie Szczecińskim. Policjant postrzelił 13-letniego syna podczas czyszczenia broni w domu. Chłopiec z raną postrzałową głowy...

zobacz więcej

Podczas rozprawy Krzysztof O. zaznaczył, że podczas całego zdarzenia wielokrotnie krzyczał „Stój, policja!”, ostrzegał też kierowcę słowami „Stój, bo strzelam”. Podkreślił, że oddał strzał ostrzegawczy. Ale w trakcie dochodzenia znaleziono tylko jedną łuskę.

Oskarżony powiedział też, że to wydarzenie również dla niego było „sytuacją traumatyczną”, zaś od czasu zdarzenia z sierpnia 2016 r. leczył się psychiatrycznie i nadal korzysta z pomocy psychologa.

– Bardzo mi przykro, że takie zdarzenie miało miejsce i że zginął człowiek. Nie było to moim celem. Moim celem było zatrzymać pojazd i doprowadzić kierowcę do jednostki policji i ustalić, dlaczego ten pan uciekał – wyjaśniał Krzysztof O.

Sześć lat wcześniej O. strzelał do innego kierowcy, który przeżył, ale do końca życia będzie się poruszać na wózku inwalidzkim. Wówczas według prokuratury nie doszło do przestępstwa, Krzysztof O. miał zostać potrącony przez kierowcę.

Zdaniem tego ostatniego jest to nieprawda, czego dowodzi m.in. opinia laboratorium kryminalistycznego samej policji. Ostatecznie sąd uniewinnił wówczas Krzysztofa O.

źródło:
Zobacz więcej