Miasto oddało grunt zmarłemu. Komisja bada reprywatyzację Pięknej 49

Komisja weryfikacyjna zajęła się w środę sprawą reprywatyzacji działki przy ul. Pięknej 49 w Warszawie. Wiceszef komisji Sebastian Kaleta powiedział wcześniej, że w tej sprawie wydano decyzję zwrotową na osobę, która nie żyła, a miasto mimo wiedzy o nieprawidłowościach pozwoliło na wybudowanie biurowca. – Ustalenie, że jeden z beneficjentów decyzji zwrotowej nie żyje, było do załatwienia – zeznała przed komisją naczelnik wydziału nieruchomości w dzielnicy Śródmieście Wiesława Iwanicka.

Pierwsze odszkodowania dla lokatorów zreprywatyzowanych nieruchomości

Komisja weryfikacyjna ds. reprywatyzacji przyznała pierwsze odszkodowania lokatorom czterech zreprywatyzowanych nieruchomości warszawskich: przy...

zobacz więcej

Świadek zeznała, że w urzędzie wzbudziła wątpliwość informacja, że w 2012 r. – kiedy spadkobiercy złożyli w dzielnicy wniosek o przekształcenie użytkowania wieczystego we własność – osobą, w stosunku do której ustanowiony został kurator dla osoby nieznanej z miejsca pobytu, był Mieczysław Szenfeld, który składał wniosek dekretowy w 1949 r. – To jest zawsze taki moment, kiedy zastanawiamy się, ile ta osoba może mieć lat – zaznaczyła.

Przyznała, że dzielnica w styczniu 2013 r. potwierdziła dane z aktu zgonu Szenfelda z 1974 r. m.in. poprzez ustalenie imion rodziców. Pytana, czy takie ustalenie było trudne, świadek odpowiedziała: – Gdyby to był jakiś problem nie do przejścia, to byśmy tych ustaleń nie poczynili, to było do załatwienia. Trzeba było trochę pomyśleć – dodała.

– Jak już mieliśmy wszystko w tej sprawie, zostało skierowane pismo do BGN, aby zostały podjęte z urzędu czynności mające wyeliminować z obrotu prawnego wadliwą decyzję orzekającą o zwrocie – mówiła świadek. Dodała, że w odpowiedzi z BGN do Samorządowego Kolegium Odwoławczego (SKO) został skierowany wniosek o stwierdzenie nieważności tej decyzji.

Dlaczego nie powstrzymano budowy?

Przewodniczący komisji Patryk Jaki pytał świadka, dlaczego nie powstrzymano budowy biurowca przy ul. Pięknej 49 . Wiesława Iwanicka odpowiedziała, że do skutecznego powstrzymania procesu inwestycyjnego konieczne byłoby wykreślenia tytułu prawnego do nieruchomości z księgi wieczystej.

– W tej chwili, do dzisiaj, osoby, spółka (Piękna 49 – red. ) w księdze wieczystej jako użytkownicy wieczyści figurują, więc ten tytuł prawny posiadają i występując o pozwolenie na budowę składają oświadczenie o posiadanym tytule i pewnie na tej podstawie to pozwolenie otrzymali – wyjaśniła.

Wezwani świadkowie

Na rozprawę jako świadków wezwano: naczelnik Wydziału Nieruchomości w Urzędzie Dzielnicy Śródmieście Wiesławę Iwanicką, referenta w tym urzędzie Przemysława Niedzielskiego, kuratora Bartłomieja Kościuszko oraz notariusza Grzegorza Arczyńskiego. W charakterze stron wezwania dostali beneficjenci decyzji zwrotowej: Magdalena Motylińska i Sławomir Janiszewski.

Jak pisała w kwietniu br. „Gazeta Wyborcza”, przed wojną na działce przy ul. Pięknej 49 stała prywatna kamienica, która należała do czterech sióstr. Część nieruchomości nabył inżynier, żołnierz AK Mieczysław Szenfeld. Po wojnie dawni właściciele, zgodnie z dekretem Bieruta, złożyli w terminie wnioski dekretowe, jednak – tak jak w większości przypadków – nikt tych podań nie rozpatrzył.

Dopiero kilkadziesiąt lat później dawne właścicielki wniosły o ponowne rozpatrzenie wniosku z lat 40. O swoją część nie upomniał się Szenfeld, ale – jak pisze „Gazeta Wyborcza” – w latach 90. sąd wyraził zgodę na kuratora działającego w jego imieniu. Jednak po kilku latach, w 2009 r., urzędnicy odmówili zwrotu działki przy Pięknej 49.

Dzika reprywatyzacja w Warszawie. Śledztwa dotyczą już 765 nieruchomości

W prokuraturach regionu warszawskiego i wrocławskiego toczy się 355 postępowań karnych dotyczących reprywatyzacji warszawskich nieruchomości –...

zobacz więcej

Zlekceważony akt zgonu

Sprawa wróciła w 2010 r., kiedy część roszczeń do nieruchomości kupił prywatny biznesmen. W 2011 r. urzędnicy Biura Gospodarki Nieruchomościami wydali decyzję o zwrocie, czego konsekwencją było podpisanie aktu notarialnego z udziałem spadkobierczyni, kupca roszczeń i kuratora występującego w imieniu Szenfelda.

Następnie beneficjenci udali się do urzędu dzielnicy Śródmieście, by dokonać zmiany użytkowania wieczystego we własność. Jednak w urzędzie dzielnicy urzędnicy sprawdzili, że Szenfeld urodził się w 1913 r. i musiałby mieć już blisko sto lat w chwili zwrotu; następnie uzyskali akt zgonu Szenfelda z 1974 r. Wtedy dzielnica zawiadomiła BGN, który też wystąpił o akt zgonu Szenfelda, ale dzień po podpisaniu aktu notarialnego, którym miasto przekazało grunt w prywatne ręce.

Gazeta podaje, że w reprywatyzacji Pięknej 49 pomógł obywatel polski z ukraińskim paszportem, który przed notariuszem podawał się za Szenfelda. Miał to samo imię i nazwisko. Po reprywatyzacji na działce przy Pięknej powstał biurowiec.

Kurator też już nie żył

Kaleta powiedział PAP, że komisja na rozprawie przede wszystkim będzie badała okoliczności, w jakich zawarto umowę z Mieczysławem Szenfeldem. Ocenił jako „kuriozalne” to, że miasto wiedząc, że popełniło błąd ws. Pięknej 49, nie wznowiło postępowania i nie zablokowało obrotu tą nieruchomością.

Dodał, że pierwszy kurator dla Szenfelda zmarł przed zwrotem nieruchomości. – Mamy dość absurdalną sytuację, w której wydano decyzje na osobę nieżyjącą, reprezentowaną przez nieżyjącego kuratora – zauważył wiceprzewodniczący komisji.

Komisja weryfikacyjna od początku czerwca ub.r. bada zgodność z prawem decyzji administracyjnych w sprawie reprywatyzacji warszawskich nieruchomości.

źródło:

Zobacz więcej