Korupcja, bandytyzm, przekręty. Ponura historia… mundiali

Piłkarskie mistrzostwa świata wykraczają daleko poza futbol (fot. Maxpixel)

Piłkarskie mistrzostwa świata to nie tylko wspaniałe mecze, wyborne gole, łzy szczęścia i gorycz porażki. To także cała niezwykle bogata galeria wszelkich afer, skandali, złodziejstwa, korupcji i blagi. Pojawia się nawet morderstwo oraz incydent, który doprowadził do wojny. Pewnie także dlatego futbol jest tak fascynujący...

Bojkotować mundial w Rosji albo nie bojkotować. Oto jest pytanie

Niestety, polityka nie chce zostawiać sportu w spokoju. Wolelibyśmy zachwycać się zmaganiami zawodników, ale zbyt często pozostają one w cieniu...

zobacz więcej

W zasadzie historia finałów piłkarskich mistrzostw świata to historia afer. Już podczas pierwszego turnieju rozgrywanego w 1930 r. w Urugwaju doszło do skandalu. Imprezę zbojkotowały Włochy, Holandia, Hiszpania i Szwecja w ramach protestu przeciwko przyznaniu południowoamerykańskiemu państwu prawa do organizacji.

Lista nieobecnych była zresztą dłuższa. Bardziej dyplomatycznie zachowały się Niemcy, Austria, Czechosłowacja i Szwajcaria, które oświadczyły, że nie wyślą swoich piłkarzy do Urugwaju ze względu na męczący trzytygodniowy rejs po Atlantyku.

Cztery lata później sytuacja z bojkotami się powtórzyła. Turniej finałowy rozegrano we Włoszech i zabrakło w nim obrońców tytułu Urugwaju. Władze obraziła odmowa przyjazdu do ich kraju przez Włochy i inne reprezentacje cztery lata wcześniej. Kolejny mundial Urugwaj (a wraz z nim Argentyna) również zbojkotował. Rozegrano go we Francji i południowoamerykańskie federacje obraziły się na to, że impreza po raz drugi ma odbyć się w Europie.

Mordowanie więźniów

Po wojnie również dochodziło do bojkotów. W 1974 r. ZSRR odmówił wysłania swoich piłkarzy na barażowy mecz z Chile w eliminacjach do mistrzostw świata w Niemczech. Jako powód wskazano, że spotkanie miało być rozegrane na stadionie, na którym reżim Augusto Pinocheta „przetrzymywał i mordował więźniów politycznych”.

Polityka niezwykle brzydko wmieszała się w futbol w 1969 r.. Jeden z meczów eliminacyjnych doprowadził wręcz do wojny między sąsiadującymi krajami. 8 czerwca 1969 r. reprezentacja Hondurasu pokonała w Tegucigalpie Salwador 1:0. Przed rewanżem salwadorscy fani zdemolowali hotel, w którym mieszkali piłkarze z Hondurasu.

Morderstwa, gwałty, narkotyki. Mroczna strona sportu

Miał być tytuł mistrza świata i chwała, może być 40 lat więzienia. Na niecały miesiąc przed walką życia gruziński pięściarz Avtandil Khurtsidze...

zobacz więcej

To był dopiero wstęp. Drużynę gości musiały przywieźć na stadion wozy pancerne, a boisko musieli odgradzać od trybun żołnierze z pułku Guardia Nacional. Gdy odgrywano hymn Hondurasu, cały stadion wył i gwizdał. Dodatkowo organizatorzy zamiast flagi gości wciągnęli na szczyt brudną i podartą ścierę.

Salwador wygrał 3:0 po dwóch golach Juana Ramóna Martíneza i jednym Elmer Acevedo i to on awansował, ale na dobrą sprawę przegrali wszyscy. Po meczu wybuchły zamieszki między kibicami obu reprezentacji, w których zginęły dwie osoby. Honduraskie radio zaapelowało do obywateli o wypędzenie Salwadorczyków z honduraskiej ziemi.

Wojna futbolowa

Wkrótce kraje zerwały ze sobą stosunki dyplomatyczne, a granica między nimi została zamknięta. Tak zaczął się pięciodniowy konflikt, który przeszedł do historii jako wojna futbolowa, tak wspaniale opisana przez Ryszarda Kapuścińskiego. Oczywiście jej przyczyny były znacznie głębsze, nie dotyczyły tylko meczu piłkarskiego, a przede wszystkim wcześniejszej akcji deportacji biednych salwadorskich rolników z ziem Hondurasu oraz podsycanej przez lata nienawiści.

Same działania zbrojne trwały pięć dni i przerwano je po interwencji Organizacji Państw Amerykańskich. Wojna kosztowała jednak życie ok. 2 tys. osób, z czego znaczna część to ludność cywilna.

Konflikt na lata zatruł stosunki między sąsiadami. Dopiero w październiku 1980 r. Salwador i Honduras podpisały traktat pokojowy, kończący wojnę futbolową.

Mundiale to oczywiście nie tylko afery polityczne, ale również obyczajowe. Regularne wizyty Brazylijczyka Pelego w domach publicznych podczas finałów mistrzostw świata w Szwecji były raczej ciekawostką, ale gdy przed turniejem w Anglii skradziono Złotą Nike, puchar dla mistrzów, wybuchł wielki skandal.

Mecze pomiędzy reprezentacjami Hondurasu i Salwadoru wywołały wojnę między tymi krajami (fot. Express/Hulton Archive/Getty Images)

Rosja 2018: Mistrzostwa wielkiej ściemy

Jak Rosja przygotowywała się do mistrzostw świata w piłce nożnej? Infrastruktura na mistrzostwa świata w Rosji została oddana na czas – ale nie tak...

zobacz więcej

Do kradzieży doszło 20 marca 1966 r. podczas wystawy filatelistycznej w Westminster Central Hall. W biały dzień zniknął pilnie strzeżony Puchar Rimeta, który już swoje przeszedł. W trakcie wojny sekretarz włoskiej federacji piłkarskiej Ottorino Barassi ukrywał ją w pudełku na buty pod łóżkiem.

Gigantyczne śledztwo

Teraz w poszukiwania zaangażowała się cała Wielka Brytania. Scotland Yard wszczął gigantyczne śledztwo, gdyż na szali leżał prestiż królestwa. Trafiła się fałszywa próba wyłudzenia okupu ze strony tajemniczego „Jacksona”, który zażądał od szefa federacji piłkarskiej 15 tys. funtów. Policja namierzyła cwaniaka, ale okazało się, że nie ukradł pucharu, tylko chciał dorobić.

Złota Nike odnalazła się sama, w dość nieprawdopodobnych okolicznościach. Podczas spaceru natknął się na nią w krzakach czteroletni piesek Pickles, który wyszedł na spacer z młodym marynarzem Davidem Corbettem. Statuetka była owinięta w gazetę i przewiązana wstążką. Corbett zgłosił się na policję; początkowo myślano, że to on jest złodziejem, ale przedstawił wiarygodne alibi.

W nagrodę marynarz otrzymał 6 tys. funtów i zaproszenie z Picklesem na mecz finałowy na Wembley, do którego jeszcze wrócimy. Pożegnajmy się ze Złotą Nike. Cztery lata później na własność otrzymali ją Brazylijczycy, którzy jako pierwsi wygrali Puchar Świata po raz trzeci.

W 1983 r. została ona ponownie skradziona, tym razem z siedziby federacji w Rio de Janeiro. W związku ze śledztwem zatrzymano czterech mieszkańców z faweli. Zostali nawet skazani, ale pucharu nie odzyskano. Najpewniej został przetopiony na złom. W siedzibie federacji można już tylko oglądać replikę.

Przed MŚ w 1966 roku skradzionu Puchar Rimeta. Statuetkę odnalazł piesek (fot. Central Press/Getty Images)

Islandczycy jadą na mundial na głodniaka. Powód: niegościnni gospodarze

Reprezentacja Islandii napotkała na nieoczekiwany problem przed mundialem. Z powodu konfliktu handlowego z Rosją, piłkarze nie mogą zabrać ze sobą...

zobacz więcej

Obrobili jubilera?

Afera z kradzieżą wybuchła również przed turniejem finałowym w Meksyku w 1970 r. Broniący tytułu mistrzowskiego Anglicy w ramach aklimatyzacji zaplanowali dwa sparingi w Kolumbii i Ekwadorze.

Przed meczem w Bogocie Bobby Charlton i Bobby Moore postanowili zrobić zakupy. Charlton postanowił kupić coś żonie u jubilera w hotelu Tequenmada. Gdy piłkarze wyszli ze sklepu, odkryto, że z gabloty zniknął 50-gramowy drogocenny naszyjnik z diamentami, wart ponad 2 tys. dolarów.

Sprzedawczyni Clara Padilla podczas przesłuchania rzuciła podejrzenie na Moore'a, który miał się podejrzanie zachowywać. Zawodnicy złożyli wyjaśnienia i na tym sprawa stanęła. Drużyna wygrała 4:0 z Kolumbią, potem pokonała w Quito 2:0 Ekwador i wróciła do Bogoty, do tego samego hotelu. Kłopoty już czekały. Nowy świadek Alvaro Suarez zeznał, że widział, jak Moore coś zabiera.

Piłkarz trafił do aresztu na kilka dni. Na nic zdały się argumenty trenera sir Alfa Ramseya, że Moore nie musiał kraść naszyjnika, skoro stać go na kupno całego hotelu. Okazało się, że złodziejem był sam Suarez. Moore został zwolniony z aresztu, ale smród pozostał.

Można pokusić się o stwierdzenie, że historia mundiali to wręcz historia ciągłych kradzieży. A to sędziowie okradali jedną drużynę, a to drużyny okradały się nawzajem.

Zacznijmy od sędziów. Turniej finałowy w Korei Płd. i Japonii zapamiętaliśmy przede wszystkich z powodu klęski reprezentacji Polski, ale świat mówił głównie o holowaniu Koreańczyków przez sędziów.

Cyrk

Akurat w meczu z Polską Koreańczykom sędzia nie musiał pomagać, ale potem zaczął się cyrk. W 1/8 finału rywalem gospodarzy byli Włosi. Mecz sędziował Ekwadorczyk Byron Moreno, który wydrukował karnego dla Koreańczyków i nie uznał dwóch prawidłowo zdobytych przez Włochów bramek, a potem wyrzucił z boisk Francesco Tottiego za to, że... został sfaulowany.

Sędzia Byron Moreno skręcił Włochów podczas mundialu w 2002 roku (fot. Andreas Rentz/Bongarts/Getty Images)

„Igrzyska olimpijskie to wojna minus strzelanie”. Polityka nie zostawia sportu w spokoju

Polityka i sport są nierozerwalnie związane. Chcielibyśmy, żeby było inaczej, by sport był tylko szlachetną rywalizacją zawodników, ale to...

zobacz więcej

Koreańczycy wygrali dzięki złotemu golowi w dogrywce. Szansę na złotego gola miał Damiano Tommasi, ale sędzia niesłusznie uznał, że był na spalonym. W ćwierćfinale sędziowie orżnęli także kolejnych rywali Koreańczyków – Hiszpanię, nie uznając jej dwóch prawidłowo strzelonych goli, ale to już nie sędzia Moreno. Po kolejnych przekrętach w lidze ekwadorskiej został dożywotnio zdyskwalifikowany.

Kolejna historia nie ma już związku z piłką, ale warto jeszcze chwilę zostać przy Ekwadorczyku. We wrześniu 2010 r. został przyłapany na lotnisku Johna F. Kennedy'ego w Nowym Jorku na próbie przemytu 6 kg heroiny, którą sprytnie ukrył w bieliźnie. Został skazany na 2,5 roku więzienia, wyszedł po niecałych dwóch.

Najsłynniejszym błędem sędziowskim już na zawsze będzie decyzja radzieckiego arbitra liniowego Tofika Bachramowa z 11. minuty dogrywki finału w 1966 r. między Anglią a Niemcami. Geoff Hurst strzelił z dystansu, a piłka po trafieniu w poprzeczkę odbiła się od murawy. Sędzia główny Szwajcar Gottfried Dienst poprosił Azera o konsultację i ten potwierdził, że gol powinien być uznany.

Gol widmo

Do dziś nie wiadomo, czy bramka padła. Powtórki telewizyjne nie dają jednoznacznej odpowiedzi. W 1995 r. naukowcy z Uniwersytetu Oksfordzkiego przeprowadzili badania, które wykazały, że piłka nie przekroczyła całym obwodem linii bramkowej, a więc gol nie powinien zostać uznany. Swoje jedyne mistrzostwo świata Anglia zdobyła więc dzięki pomyłce sędziego.



Mimo to Bachramow był bohaterem Azerbejdżanu. Stadion narodowy został nazwany jego imieniem i ustawiono przed nim pomnik sędziego. Wydawał autobiografie w ogromnych nakładach. Pojawiła się jednak rysa. W 1999 r. inny radziecki arbiter, Nikołaj Łatyszew, zarzucił Bacharmowowi, że sędzią międzynarodowym został dzięki łapówce. Komisja UEFA miała przyjąć za zakwalifikowanie go dwa słoiki kawioru.

Gwiazdy niemieckiej piłki mogą nie pojechać na mundial. Wszystko przez zdjęcie

Grający w Arsenalu Londyn Mesut Özil i Ilkay Gündoğan z Manchesteru City mogą nie pojechać z niemiecką reprezentacją na mundial w Rosji. Wszystko...

zobacz więcej

Podobną bramkę zdobył Anglik Frank Lampard w meczu 1/8 finału w RPA w 2010 r. przeciwko Niemcom. Tu już nie było żadnej wątpliwości. Piłka przekroczyła całym obwodem linię bramkową, co było widać już na telebimach. Mimo to urugwajski sędzia Jorge Larrionda gola nie uznał. Bramka dawałaby Anglikom wyrównanie, ale potem załamani decyzją arbitra przegrali 1:4.



Osobliwy błąd popełnił również angielski sędzia Graham Pol w trakcie meczu fazy grupowej między Chorwacją a Australią. W 61. minucie ukarał żółtą kartką Chorwata Josipa Šimunicia. Potem w 90. minucie pokazał mu jeszcze jedną, ale wpisał ją w notatniku jednemu z Australijczyków. Piłkarz widząc, że nikt nie usuwa go z boiska – sędziowie liniowi i techniczny również się nie zorientowali – grał dalej. Ostatecznie został usunięty z boiska w 93. minucie, po trzeciej żółtej kartce.

Niemcy oszwabili rywali

Pozostańmy przy kradzieżach. W 1982 r. oszwabieni zostali nawet nieobecni. Po sensacyjnej porażce z Algierią reprezentacja Niemiec potrzebowała zwycięstwa w ostatnim meczu z Austrią. Austria nie mogła z kolei zbyt wysoko wygrać, gdyż sama by odpadła. Sąsiedzi dogadali się na 1:0. Gola w 10. minucie strzelił Horst Hrubesch, a potem zawodnicy obu drużyn przestali grać – człapali po boisku, rozgrywali piłkę przy linii bocznej.

Inny przypadek złodziejstwa: 103. minuta dogrywki rewanżowego meczu barażowego między Francją a Irlandią w eliminacjach mundialu w RPA w 2010 r. Florent Malouda dogrywa z rzutu wolnego do Thierry'ego Henry'ego. Napastnik dwukrotnie przytrzymuje piłkę ręką, po czym odgrywa ją do Williama Gallasa. Kolega strzela gola. Francja wygrywa, Irlandia nie leci do Afryki.



Cały świat widział oszustwo, z wyjątkiem sędziego. Irlandzka federacja zgłosiła sprawę do FIFA, ale ta odrzuciła wniosek. Pięć lat później John Delaney, szef irlandzkiej federacji, przyznał, że FIFA zapłaciła im 5 mln euro za milczenie.

Dobry numer wywinęła południowoafrykańska aktorka Charlize Theron, która jako sierotka podczas próbnego losowania grup wyciągnęła kulę z kartką „Francja” i odczytała „Irlandia”. Szef FIFA Sepp Blatter spurpurowiał ze złości.

Powolna śmierć świątyni futbolu. Maracana w rozpaczliwym stanie

Odcięty prąd, porozkradane telewizory i poniszczone meble, gigantyczna afera łapówkowa w tle, która sięga najwyższych kręgów władzy. Taka jest...

zobacz więcej

Najsłynniejsze zagranie ręką i oszustwo to oczywiście popis Diego Maradony w ćwierćfinałowym meczu z Anglią podczas turnieju w Meksyku w 1986 r. Argentyńczyk skakał do główki, mając przed sobą wyższego o 20 cm bramkarza Petera Shiltona, który mógł i próbował łapać piłkę rękami. Ręki, niezgodnie z przepisami użył Diego, wpychając futbolówkę do bramki.

Gol stulecia

Jakimś cudem tunezyjski sędzia Ali Bin Nasser nie zauważył ręki i uznał bramkę. Potem napastnik nieco się zrewanżował, strzelając nieziemskiego gola po rajdzie przez niemal całe boisko i minięciu sześciu rywali. Argentyna wygrała 2:1, a potem zdobyła mistrzostwo świata.



Po meczu Maradona poszedł w zaparte. Najpierw twierdził, że nie pamięta, którą częścią ciała uderzył. – Czym strzeliłem bramkę? Trochę głową Maradony, a trochę ręką Boga – powiedział potem.

Po latach argumentował, że gol i wyeliminowanie Anglików było rewanżem za porażkę Argentyny w niedawnej wojnie o Falklandy. Dopiero po niemal 20 latach przyznał, ze zagrał nieprzepisowo, a potem jeszcze nawet przeprosił.

Zostańmy przy Maradonie, bo to chodzący mundialowy skandal. W każdym z czterech turniejów finałowych, w których zagrał, wykręcił jakiś numer. W 1982 r. występy zakończył w meczu drugiej rundy z Brazylią po kopnięciu Joao Batisty w jądra. Cztery lata później była „ręka Boga”. W 1990 r. wezwał włoskich kibiców w Neapolu, by w półfinale z Włochami kibicowali... Argentynie, przez co – choć wówczas był gwiazdą SSC Napoli – stał się niemal wrogiem numer 1 we Włoszech. Dodatkowo jego drużyna wyeliminowała Squadra Azzura.

W 1994 r. w USA Maradona został zdyskwalifikowany za doping. W jego organizmie wykryto efedrynę. Argentyńczyk twierdził, że nielegalną substancję zażył przez przypadek, miała być w napoju izotonicznym, który mu podano. Potem twierdził, że dyskwalifikacja to efekt spisku FIFA.

Niebieskie majtki, spalona kura, główki żelowych misiów. Jeśli chodzi o zabobony, Adam Nawałka wcale nie jest ekscentrykiem

Zakaz cofania dla kierowcy autobusu kadry, gdy wewnątrz siedzą piłkarze, unikanie kawy przed meczami. Przesądy trenera polskiej reprezentacji mogą...

zobacz więcej

Kop w jądra

Chamskie kopnięcie w jądra nie było najbrutalniejszym faulem. Ten niechlubny zaszczyt przypada niemieckiemu bramkarzowi Toniemu Schumacherowi, który niemal zabił rywala na boisku.

W półfinale mundialu w 1982 r. w Hiszpanii RFN zmierzył się z Francją. Do przerwy było 1:1 i po zmianie stron na boisku pojawił się Patrick Battiston. Po chwili Francuz dostał długie podanie i pobiegł w kierunku bramki Niemców. Schumacher, widząc że nie zatrzyma rywala, staranował go, celując w głowę.

Battiston miał wybite zęby i poważne uszkodzoną głowę. Dopiero po kilku minutach odzyskał świadomość. Jeszcze na boisku lekarze musieli podawać mu tlen. Prosto z boiska trafił do szpitala. Sędzia nawet nie podyktował rzutu wolnego. Schumacher potem obronił dwa rzuty karne, dzięki temu jego drużyna awansowała do finału.



– Najlepiej gram wtedy, kiedy wszyscy dookoła mnie nienawidzą – stwierdził po meczu. – Jeśli Battiston stracił tylko trzy zęby, z przyjemnością zafunduję mu nowe – dodał bezczelnie. W swojej autobiografii napisał również, że podczas kolejnych mistrzostw cała drużyna zażywała narkotyki.

W historii mundiali był nawet cały mecz, podczas którego zawodnicy obu drużyn chamsko się faulowali. Trzeba się cofnąć do 1962 r. w Chile i spotkania gospodarzy z Włochami. Zaczęło się od prowokacji przed meczem. Włoska prasa naigrywała się z Chile, że nie poradziła sobie z organizacją turnieju, nie wzięła jednak pod uwagę, że dwa lata wcześniej kraj nawiedziło tragiczne trzęsienie ziemi. Naigrywano się nawet z urody Chilijek. Dwaj włoscy dziennikarze musieli się ewakuować z Chile w obawie o swoje bezpieczeństwo. Inny reporter, z Argentyny, ale wzięty omyłkowo za Włocha, został brutalnie pobity.



Na boisku działy się dantejskie sceny. Już w 12. minucie czerwoną kartkę otrzymał Włoch Giorgio Ferrini, ale ponieważ nie chciał opuścić boiska, wezwano... policjantów, którzy odprowadzili go do szatni. Gdyby tego nie zrobili, z chęcią piłkarza zlinczowaliby kibice.

Jak roztrwonić setki milionów dolarów? Bankructwa to nieodłączny element sportu

Niektórzy potrafili przepuścić majątek nawet szybciej niż go zdobyli. Rekordzistą jest Mike Tyson, który roztrwonił 400 mln dolarów. Miał też całe...

zobacz więcej

Wolna amerykanka

Szkocki sędzia Robert Holley Davidson nie był w stanie zapanować nad piłkarzami, którzy kopali się po głowach, opluwali, ciągnęli za włosy czy tłukli pięściami. Policjanci interweniowali na boisku jeszcze trzy razy. Jakimś sposobem skończyło się tylko na jeszcze jednej czerwonej kartce i złamanym nosie Umberto Maschio. Chile wygrało wówczas 2:0.

Były też i inne sposoby eliminowania piłkarzy. W 1998 r. przed finałem mundialu we Francji otruty został Brazylijczyk Ronaldo, największa wówczas gwiazda Canarinhos.

– Około 16, na kilka godzin przed meczem, zaczęło dziać się z nim coś niedobrego. Natychmiast zadzwoniłem do lekarza, by przybył do naszego pokoju tak szybko, jak to tylko możliwe – opowiadał obrońca Roberto Carlos.

– Usłyszałem krzyki, natychmiast pobiegliśmy do pokoju Ronaldo. Widok był przerażający: Ronaldo był cały w drgawkach, purpurowy na twarzy – wspominał inny obrońca Junior Baiano.

Leki złagodziły atak, ale piłkarz trafił do szpitala. Trener Mario Zagalo wstawił do składu rezerwowego Edmundo, ale Ronaldo się nie poddał. Wypisał się ze szpitala i zapewnił, że może grać. Na boisku był jednak cieniem samego siebie. Francuzi wygrali 3:0 i to oni zdobyli mistrzostwo. Dwa gole strzelił wówczas Zinedine Zidane.

„Zizou” stał się bohaterem narodowym. Osiem lat później w finale mistrzostw świata w Niemczech stał się antybohaterem.

W meczu z Włochami wszystko zaczęło się po myśli trójkolorowych. W 7. minucie Zidane strzelił gola z karnego, ale po chwili wyrównał Marco Materazzi. Więcej goli nie padło i potrzebna była dogrywka. W niej Materazzi cały czas prowokował Zidane'a, w końcu ten nie wytrzymał i uderzył rywala głową w klatkę piersiową. Ten padł jak rażony gromem.

Odniósł kontuzję... otwierając paczkę. Duński piłkarz dołączył do grona największych pechowców w sporcie

Zerwanie więzadła po kopnięciu przez rywala, złamanie obojczyka po upadku z roweru. Kontuzje to nieodłączny element sportu. Urazy najczęściej się...

zobacz więcej

Z byka

Argentyński sędzia Horacio Elizondo nie zauważył całego zajścia, ale poinformował go o nim czwarty sędzia, Hiszpan Luis Medina Cantalejo. Arbiter pokazał Zidane'owi czerwoną kartkę. Włosi wygrali potem w rzutach karnych 5:3.

Co powiedział Materazzi? Najpewniej w niewybrednych słowach powiedział, że chętnie skorzystałby z miłosnych uniesień z siostrą Zidane'a.

Do krwawego już incydentu doszło podczas meczu Chile – Brazylia w trakcie turnieju finałowego we Włoszech w 1990 r. Nagannie zachowujący się brazylijscy fani rzucili na murawę race. Chilijski bramkarz Roberto Rojas padł na ziemię i po chwili pokazał sędziemu zakrwawione ręce. Spotkanie przerwano.

Piłkarz miał pecha; kamery wychwyciły, jak chwilę wcześniej wyjmuje żyletkę i się nią tnie. Wybuchł jeszcze większy skandal. Trener Orlando Aravene, lekarz Daniel Rodriguez i sam Rojas zostali zdyskwalifikowani dożywotnio przez FIFA. W 2001 r. bramkarzowi cofnięto karę, ale 44-latkowi nic to nie dało.

Bezczelną „symulkę” zrobił także w półfinale mistrzostw świata w 2002 r. przeciwko Turcji brazylijski gwiazdor Rivaldo. Pod koniec meczu Brazylia wykonywała rzut rożny. Rivaldo czekał na piłkę, żeby wznowić grę. Futbolówkę kopnął do niego turecki obrońca Hakan Ünsal, ale uderzył mocniej i trafił rywala w udo. Rivaldo padł na runął na ziemię, trzymając się za głowę.

Ünsal dostał drugą żółtą kartkę i wleciał z boiska. Brazylijczyk został później ukarany przez FIFA grzywną w wysokości ponad 11 tys. franków szwajcarskich.



Niektóre błędy są kosztowne bardziej, inne mniej. W przypadku Kolumbijczyka Andresa Escobara skutkował on tragiczną śmiercią. Początek tej ponurej historii sięga pierwszego meczu fazy grupowej turnieju finałowego w USA w 1994 r., który Kolumbia przegrała z Rumunią 1:3. Po meczu ktoś zadzwonił do hotelu, w którym mieszkali południowoamerykańscy piłkarze i powiedział, że zastrzelono brata kolumbijskiego obrońcy, Luisa Fernando Herrery. Później ktoś ustawił zawodnikom komunikat na telewizorach: „Jeśli Barrabas Gomez [pomocnik – red.] zagra w meczu z USA, wszyscy zginiecie”.

„Sepp Blatter uszczypnął mnie w pośladki”. Były szef FIFA oskarżony o molestowanie

Amerykańska piłkarka Hope Solo oskarżyła byłego prezydenta FIFA Seppa Blattera o molestowanie seksualne. Do zdarzenia miało dojść za kulisami gali...

zobacz więcej

Samobój

Cały zespół był poważnie wystraszony. W Kolumbii trwała wojna domowa z komunistyczną partyzantką, równolegle kraj był pogrążony w chaosie po śmierci barona narkotykowego Pablo Escobara.

Presja na reprezentację, żeby osiągnęła w USA dobry wynik, była ogromna. Niestety, piłkarze jej nie sprostali. W drugim meczu Kolumbijczycy zmierzyli się z gospodarzami mistrzostw. W 34. minucie obrońca Andrés Escobar tak niefortunnie interweniował, że wbił piłkę do własnej bramki i Kolumbia przegrała 1:2, przez co straciła szansę na wyjście z grupy.

Kilka dni po powrocie z USA Escobar poszedł ze znajomymi do klubu w Medellin, wówczas najniebezpieczniejszym mieście świata. Na parkingu podszedł do niego nieznajomy i wpakował w niego sześć kul. Po każdym strzale krzyczał: „Gol!”.



Piłkarz zmarł w szpitalu. W jego pogrzebie uczestniczyło 100 tys. osób. Morderca Humberto Munoz Castro został skazany w 1995 r. na karę 43 lat pozbawienia wolności, ale wyszedł na wolność po 11 latach za dobre sprawowanie. Mówi się, że nie była to zwykła zemsta oburzonego fana, a kartelu narkotykowego, który miał postawić dużą sumę za zdobycie mistrzostwa świata przez Kolumbię.

Wątek motywacji przewija się również przez aferę z udziałem polskiej drużyny, a dokładnie jej gwiazdy, Roberta Gadochy. Podczas wspaniałych dla nas mistrzostw w RFN w 1974 r. biało-czerwoni po zapewnieniu sobie awansu do drugiej rundy mieli jeszcze mecz zagrać z Włochami. Na pokonaniu ich bardzo zależało Argentynie, gdyż to dawało awans im kosztem Włochów.

Gigantyczna korupcja w FIFA. Zapadł pierwszy wyrok

Przed amerykańskim wymiarem sprawiedliwości zapadł pierwszy wyrok skazujący w związku z aferą korupcyjną w FIFA. Skazany na 8 miesięcy więzienia...

zobacz więcej

Gdzie dolary?

Działacze argentyńscy obiecali Polakom kilkadziesiąt tysięcy dolarów do podziału na drużynę. Zespół Kazimierza Górskiego wygrał, ale pieniędzy nie zobaczył. Całość zgarnął Gadocha, który pośredniczył w negocjacjach. Potem wyjechał za ocean i tam już został. Gdy sprawa wyszła na jaw w 2004 r., koledzy odwrócili się od nieuczciwego pośrednika.

Większy skandal wybuchł w 1978 r. podczas turnieju w Argentynie. Gospodarze męczyli się w drugiej fazie grupowej. Żeby zapewnić sobie awans do finału, musieli wysoko pokonać Peru. Faktycznie zwyciężyli 6:0, ale przy zastanawiająco biernej postawie bramkarza i obrońców rywali.

Po meczu, jeszcze zanim dziennikarze go o to zapytali, golkiper Ramon Quiroga od razu przekonywał, że spotkanie nie zostało sprzedane. Potem ustalono, że argentyńska junta wojskowa przekazała na specjalny fundusz peruwiańskich piłkarzy, trenerów i działaczy 50 mln dolarów. Nigdy nie zdołano jednak tego potwierdzić.

Należy podkreślić, że motywowanie finansowe piłkarzy z obcych drużyn nie jest niczym karalnym, ale przekupywanie ich, by się podłożyli, naturalnie już tak. Zresztą korupcja, szczególnie w ostatnich latach, przewija się przez FIFA i ma bezpośredni wpływ na mistrzostwa świata. Najpewniej dzięki łapówkom przekazanym działaczom światowej federacji prawa do organizacji mundiali otrzymały RPA i Katar (turniej odbędzie się w 2022 r.). Istnieje podejrzenie, że tak samo jest z mistrzostwami w Rosji.

źródło:
Zobacz więcej