Rosja 2018: Mistrzostwa wielkiej ściemy

Rosyjskie władze nie tracą jednak nadziei i przekonują, że problem z mieszkaniami rozwiąże się sam (fot. Wojciech Pacewicz/PAP)

Jak Rosja przygotowywała się do mistrzostw świata w piłce nożnej? Infrastruktura na mistrzostwa świata w Rosji została oddana na czas – ale nie tak to miało wyglądać. Do meczu otwarcia tegorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej pozostało zaledwie kilka dni.

Mundial w Telewizji Polskiej. Wszystko za darmo w otwartych antenach

– Wszystkie mecze biało-czerwonej kadry, naszej piłkarskiej reprezentacji, w Telewizji Polskiej już od dzisiaj – obiecał prezes Telewizji Polskiej...

zobacz więcej

O tym, że to właśnie Rosja będzie gospodarzem tego niezwykłego wydarzenia, było wiadomo już ponad siedem lat temu. To jednak wcale nie oznacza, że kraj ten dobrze wykorzystał czas, który miał na przygotowanie. Ciągle odkładanie bądź niedoróbki sprawiły, że wiele obiektów jest oddawanych dosłownie na ostatnią chwilę. Wiele z nich w ogóle nie powstało. 


 I chociaż dziś wydawać by się mogło, że wszystko się udało – obyło się bez spektakularnych porażek, a stadiony dumnie górują nad miastami „gospodarzami” – to jednak większość obiektów oddana do użytku została z licznymi niedoróbkami, które przyjdzie usuwać już po Mistrzostwa… o ile ktoś jeszcze będzie miał na to ochotę, czas i pieniądze. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja z miejską infrastrukturą. Na wielu drogach i ulicach ciągle jeszcze trwają prace, zaś dziesiątki nowych hoteli, które obiecali urzędnicy, po prostu nie powstały.  To jednak nie przeszkadza urzędnikom obiecywać, że każdy, kto przyjedzie na tę wielką sportową imprezę znajdzie miejsce, gdzie będzie mógł spędzić choćby jedną noc. Bez względu na to jak zakończą się te mistrzostwa, już dziś wiadomo, że będą one wyglądały zupełnie inaczej, niż Rosjanie obiecywali osiem lat temu. Od tamtej pory minęło sporo czasu, a zmieniło się prawie wszystko. W 2010 roku rosyjska gospodarka dość dobrze znosiła szalejący na świecie kryzys gospodarczy. 

Wysokie nakłady niezbędne

Wzrost PKB wynosił wtedy 4% i wszystkim wydawało się, że przez kolejne lata bez problemu będzie można zrealizować nawet najodważniejsze plany. W specjalnej prezentacji przygotowanej dla FIFA pokazywano rosyjskie miasta przyszłości z kwitnącymi ogrodami, futurystycznymi węzłami drogowymi i drapaczami chmur w tle. Zaś wicepremier Igor Szuwałow obiecał wszystkim „fantastyczny” turniej. 

 Bardzo szybko okazało się, że taki rozmach wymaga dość dużych nakładów. Wprawdzie na początku wydawało się, że na wszystko wystarczy nie więcej niż 300 miliardów rubli (blisko 5 miliardów dolarów) – taki budżet zatwierdził prezydent Władimir Putin – to jednak już niebawem kwota ta urosła do jednego tryliona trzystu dziewięćdziesięciu miliardów rubli (prawie 22 i pól miliarda dolarów) – dokładnie o taką kwotę latem 2012 roku poprosił ówczesny minister sportu Witalij Mutko tłumacząc, że właśnie tyle potrzeba aby „wystarczająco godnie” przeprowadzić zawody. 

 W kolejnych lata program przygotowania był poprawiany tak bardzo, jak tylko się dało. Ale i tak budżet musiał być wielokrotnie zwiększany. Na przykład w latach 1016-2017 wzrósł on z 620 do 678 miliardów rubli (prawie 11 miliardów dolarów). Ostatecznie pod koniec ubiegłego roku szef komitetu organizacyjnego Aleksiej Sorokin przyznał, że wprawdzie impreza miała być „mistrzostwami marzeń”, ale ostatecznie jest ona realizowana zgodnie z „programem minimum”.

Paszporty kibica na mundial w Rosji zamówiło 16 tys. Polaków

Szesnaście tysięcy kibiców z Polski zamówiło karty FAN ID, czyli tzw. paszporty kibica na piłkarskie mistrzostwa świata w Rosji. Polska jest na...

zobacz więcej

Lista stadionów mniejsza o jedną czwartą

Pierwsza lista stadionów gospodarzy została w rezultacie zmniejszona o jedną czwartą. Wyrzucono z niej Jarosław, Krasnodar, trzeci stadion w Moskwie i jeden w Obwodzie Moskiewskim. Zaś te stadiony, które pozostały na liście – również zostały dość mocno pokiereszowane. Pojemność aren w Kaliningradzie i Jekaterynburgu została zmniejszona z planowanych 45 na 35 tysięcy widzów. Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku stolicznych Łużnik, które miały pomieścić 89 tysięcy osób, a ostatecznie na trybunach znalazło się jedynie 81 tysięcy krzesełek. 

Jednak nawet tak bardzo okrojony projekt niełatwo było zrealizować. W czasie kiedy zatwierdzano projekty. W Rosji wybuchł kryzys (spowodowany między innymi sankcjami Zachodu za aneksję Krymu) i stało się jasne, że przy ciągle spadającym kursie rubla nie ma szansy na zmieszczenie się w budżecie. Bardzo szybko prezes Strojtransgazu – głównego wykonawcy stadionów w Wołgogradzie i Niżnym Nowogrodzie – ostrzegł, że odstąpi od umowy jeśli wynagrodzenie określone w podpisanych kontraktach nie zostanie zwiększone z początkowych 15 miliardów na 18-20 miliardów rubli. 

Jeszcze więcej zażądała firma PSO Kazań, budująca arenę w Samarze. Tutaj budżet urósł z 14,5 na 20,6 miliarda rubli. Nie inaczej wyglądała sytuacja w Rostowie nad Donem, Kaliningradzie i Sankt Petersburgu (który nota bene można śmiało nazwać najdroższym stadionem piłkarskim na świecie – trwająca 9 lat budowa kosztowała rosyjskiego podatnika ponad miliard dolarów!). 

Gigantyczne opóźnienia

Ostatecznie w zaplanowanym terminie do użytku oddano jedynie 5 z 12-tu stadionów: „Kazań Arena”, „Kriestowskij” w Sankt Petersburgu, „Fiszt” w Soczi oraz stołeczny „Spartak” i „Łużniki”. Pozostałe osiem – „Jekaterybung Arena”, „Mordowia Arena” w Sarańsku, „Stadion Kaliningrad”, „Samara Arena”, „Rostow Arena”, „Wołgograd Arena” oraz „Stadion Niżny Nowogród” – zakończone zostały w przededniu turnieju. Formalnie kontrakty z wykonawcami zakładały oddanie obiektów do użytku 31 grudnia 2017 roku. 

Jednak już w październiku Ministerstwo Sportu informowało o gigantycznych opóźnieniach. Na dwa miesiące przed zaplanowanym terminem oddania stadionów, poziom zaawansowania prac był mniej niż zadowalający. Stadiony były ukończone w Rostowie na 86%, Jekaterynburgu 85%, Kaliningradzie 83%, Wołgogradzie i Niżnym Nowogrodzie na 73%, Sarańsku 67% zaś w Samarze zaledwie 65% (i to mimo drastycznej zmiany projektu, która zakładała maksymalne uproszczenie konstrukcji stadionu). 

Zimą Sorokin obiecał, że wszystkie stadiony będą oddane do użytku 1 marca, zaś stadion w Samarze 1 kwietnia. Przy czym od razu zaznaczył, że nie należy się zbytnio przywiązywać do podanych terminów, bo „oddanie do użytku to przede wszystkim przekazanie dokumentów”. A jak bardzo skomplikowana jest to procedura – już wcześniej pokazał przykład petersburskiego obiektu. Jak bowiem wiadomo – stadion to nie tylko ściany i dach. Aby wszystko było gotowe – konieczne jest wykonanie również wielu innych prac wykończeniowych – przede wszystkim od strony technicznej.

„Przebój na Mundial” na festiwalu w Opolu

„Polska, Biało-Czerwoni!” – zaśpiewała na dobry początek publiczność zgromadzona w opolskim amfiteatrze, po czym rozpoczęły się występy gwiazd. Na...

zobacz więcej

Sporo niedoróbek

Dlatego chociaż „dokumenty” petersburskiego stadionu zostały podpisane w grudniu 2016 roku, to nic to jeszcze de facto nie znaczyło. W chwili oddawania stadionu do użytku, ciągle jeszcze nie działało 50 z 60 różnych systemów, zaś wykonawca kontynuował prace jeszcze do kwietnia 2017 roku. W czasie wiosennych testów na „Kriestowskim” zniszczono wcześniej położoną murawę (zmarzła) oraz uszkodzeniu uległ dach (wykonawcy winą za to obarczyli kormorany). 

Było też sporo mniejszych niedoróbek. W pomieszczeniach można było wyczuć zapach amoniaku, szczury przegryzły przewody telekomunikacyjne a w szatni piłkarzy nie było ciepłej wody. Zaś samo boisko – jakby nie było, najważniejsze miejsce na stadionie – ostatecznie było zdatne do użytku dopiero rok później. Podobna sytuacja miała miejsce na stadionach oddawanych do użytku w wiosną tego roku. W Kaliningradzie zgodę na eksploatację wprawdzie wręczono 23 marca, jednak w dokumencie wyraźnie podkreślono, że obiekt ciągle jeszcze nie spełnia standardów FIFA, zaś prace są kontynuowane. 

Komisarzom z FIFA szczególnie nie spodobały się zbyt wąskie drzwi, śliskie podłogi, niesprawna instalacja elektryczna oraz zbyt skromne toalety w salonach dla VIPów (w raporcie delikatnie zasugerowano, że ich wygląd, materiały i malowanie „nie odpowiada oczekiwaniom” FIFA i „nie sprzyjają pełnemu relaksowi”). Nie inaczej wyglądała sytuacja w Rostowie: wąskie przejścia, zbyt małe toalety, zbyt dużo stopni. W czasie kwietniowego meczu testowego nieczynna była trybuna dziennikarska, a opisane jako „anty-wandalne” krzesełka odpadały z mocowań. 

Szukanie oszczędności

Z kolei w Niżnym Nowogrodzie – jeśli wierzyć miejscowym mediom – budowlańcy zbuntowali się z powodu niewypłaconych pensji i przerwali pracę. Tymczasem lokalne władze próbowały ratować sytuację sprowadzając na miejsce pracowników tymczasowych. Jednak najbardziej poważnie wyglądała sytuacja w Samarze, gdzie spory dotyczące budżetu o mało nie doprowadziły do zmiany generalnego wykonawcy. 

Już w 2016 roku próbowano szukać oszczędności przy budowie stadionu. Przede wszystkim uproszczono konstrukcję fasady, a także zamieniono pokrycie dachu – z przezroczystego poliwęglanu na zwykły plastik. Jesienią 2017 roku pojawiły się jeszcze poważniejsze problemy. Betonowe i metalowe konstrukcje zaczęły pękać, a tunel foliowy rozstawiony nad zasianą za późno murawą zawalił się ostatecznie zaprzepaszczając szansę na wyhodowanie trawy. Tę ostatecznie przywieziono na kilka tygodni przed mistrzostwami z Niemiec. 

Wiosenne kontrole FIFA ujawniły, że nad jedną z trybun brakuje sufitu, a w czasie meczu testowego kibice skarżyli się na obecne wszędzie materiały budowlane oraz brak wielu krzeseł na trybunach. Wtedy to szef komisji FIFA Colin Smith powiedział: „bez względu na postępy, nadal widzimy znaczne niedociągnięcia, dlatego konieczne jest jeszcze wykonanie ogromu pracy”. Z kolei Witalij Mutko informował: „pozostały zdania porządkowe oraz naniesienie oznaczeń oraz systemem informacji. Chodzi i o dźwięk i o światło oraz o systemy kamerowe.”

Gwiazdy niemieckiej piłki mogą nie pojechać na mundial. Wszystko przez zdjęcie

Grający w Arsenalu Londyn Mesut Özil i Ilkay Gündoğan z Manchesteru City mogą nie pojechać z niemiecką reprezentacją na mundial w Rosji. Wszystko...

zobacz więcej

Mecze na placach budowy

Mecze testowe, wymagane przez FIFA odbywały się więc nie tyle na stadionach, co jeszcze na placach budowy. Bilety w pośpiechu rozdawano uczniom, studentom, osobom korzystającym z pomocy społecznej tylko po to, by za wszelką cenę zapełnić trybuny. 

Wprawdzie wiadomo, że obiekty o tak wielkiej pojemności (minimum 45 tysięcy miejsc) wymają wielu miesięcy „docierania” – sprawdziły to Niemcy w 2006 oraz Francja w 2016, gdzie stadiony oddano do użytku na półtora roku przed rozpoczęciem turniejów – to jednak Rosja postanowiła iść śladem Brazylii, gdzie w 2014 roku areny wykańczano dosłownie na dzień przed rozpoczęciem rozgrywek. 

Niektórzy w Rosji zwracają uwagę, że w 2016 roku w rzeczonej Brazylii sytuacja wyglądała jeszcze gorzej, bowiem wtedy MKOl nawet rozważał przeniesienie olimpiady do Londynu czy Moskwy. Tymczasem w Rosji wszystkie podstawowe wymagania postawione przez FIFA zostały wypełnione. Zupełnie inną sprawą jest „drugie życie”, jakie czeka te obiekty po zakończeniu mistrzostw. Na chwilę obecną otoczenie stadionów wita kibiców monotonnymi otwartymi przestrzeniami, zaś ich wnętrza bardziej przypominają biura niż obiekty sportowe. 

Najdroższa infrastruktura drogowa

Brakuje też punktów gastronomicznych czy rozrywkowych – nawet zwykłych sklepików z pamiątkami. Jest więc pewne, że dopiero po zakończeniu zawodów, właściciele obiektów będą mogli przystąpić do uzupełnienia tych jakże oczywistych braków. Zdaniem zarządu petersburskiego „Zenitu”, doprowadzenie „Kriestowskiego” do stanu pełnej używalności potrwa jeszcze kilka lat i będzie kosztować 5,5 miliarda rubli (prawie 89 milionów dolarów). Przy czym należy pamiętać, że najwięcej środków pochłonęły wcale nie stadiony, ale infrastruktura drogowo-transportowa. 

Przeznaczono na nią ponad dwie trzecie wszystkich środków. Mogło być ich o wiele więcej, ale ostatecznie z wielu projektów przygotowywanych z okazji mistrzostw po prostu zrezygnowano. I tak otwarcie płatnej autostrady M11 Moskwa – Sankt Petersburg ostatecznie przeniesiono na lata 2019-2020. Ten sam los spotkał Centralną Obwodnicę Autostradową, która powstaje w obwodzie moskiewskim. Podobny los spotkał kolej wysokich prędkości z Moskwy do Kazania, która pozostała jedynie w fazie projektu i dziś nikt już nawet nie próbuje szacować, kiedy zostanie ona oddana do użytku. 

W ślad za projektami federalny, z planów znikać zaczęły i te lokalne. Tym bardziej, że odpowiedzialność za ich realizację w całości spadała na samorządy, które z FIFA podpisywały osobne umowy i zobowiązania. O ile jeszcze w latach 2012-2013 między regionami rozpoczęła się swoista walka o dotacje z budżetu federalnego, o tyle po wybuchu kryzysu stało się jasne, że nie dla wszystkich starczy pieniędzy. A i ci, którym udało się coś uszczknąć z federalnego tortu, de facto trafiły się jedynie nędzne ochłapy.

Mistrzostwa Świata 2018. Kibice wjadą do Rosji bez wiz

Kibice udający się na piłkarskie mistrzostwa świata wjadą do Rosji bez wiz – poinformowało w środę Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji...

zobacz więcej

Anulowane prace

W ostatecznym rozrachunku miejscowe władze musiały skupić się jedynie na przygotowaniu tych tras, po których poruszać się będą „oficjele”. Wszystko dlatego, że dla FIFA najważniejsze jest zabezpieczenie płynnego przejazdu między lotniskiem a hotelem oraz stadionem dla oficjalnych delegacji. Dlatego pozostałe miejskie projekty uznano za niemające żadnego wpływu transportową dostępność turnieju i lekką ręką wykreślono je z programu przygotowań do mistrzostw. 

Efektem tego była na przykład rezygnacja z budowy w Jekaterynburgu drugiej linii metra, czy odstąpienie od realizacji zwodzonego mostu w Sankt Petersburgu, który miał prowadzić bezpośrednio w okolice stadionu. Również z tego samego powodu kibice, którzy przylecą do północnej stolicy Rosji nie będą mogli dojechać do centrum ani pociągiem ani nawet tramwajem. Nie pozostanie im nic innego jak tylko cisnąć się w wahadłowych autobusach. 

Podobnie w Samarze władze miasta z ulgą wyrzuciły do kosza plany budowy kolei wysokich prędkości, stacji metra „Teatralna”, centralnej magistrali, mostu oraz remontu prospektu Kirowa czy budowy dworca autobusowego obok stadionu. Z kolei mieszkańcy Kaliningradu najprawdopodobniej nie doczekają się obiecanej kładki na wyspę Kanta czy rewitalizacji nabrzeża Jeziora Niżnego. Nie można jednak nie zauważyć, że nawet przy tak ogromnych cięciach udało się zrealizować bardzo dużo. 

Modernizacja lotnisk

Ogromną modernizację przeszły lotniska w Kaliningradzie, Niżnym Nowogrodzie, Wołgogradzie, stołecznych Domodiedowie i Szeremietiewie. Wybudowano też całkiem nowe lotnisko w Rostowie nad Donem. Wprawdzie terminy zakończenia inwestycji wielokrotnie były przesuwane, jednak już w 2016 roku prezydent Władimir Putin wydał polecenie Ministerstwu Transportu, by to zlikwidowało wszystkie opóźnienia w realizacji wcześniej przyjętego planu. 

W pewnym momencie sytuacja najgorzej wyglądała w Sarańsku i Kaliningradzie, gdzie w ostatniej chwili konieczne było wyłonienie nowego wykonawcy prac modernizacyjnych. I o ile nie obyło się bez opóźnień, to prace zostały zakończone. Tego niestety nie da się powiedzieć o stołecznych portach lotniczych. 

Ci, którzy przylecą na Szeremietiewo czy Domodiedowo, wysiądą po środku gigantycznego placu budowy (chyba że władze lotniska zasłonią wykopy i niewykończone budynki gigantycznymi banerami – co z resztą do perfekcji opanowały władze Samary i Rostowa nad Donem, likwidujące w ten sposób problem opuszczonych bądź zapuszczonych budynków w centrum miasta). 

Ponad dekada renowacji lotniska

W tym miejscu warto dodać, że modernizacja stołecznego lotniska Szeremietiewo rozpoczęła się jeszcze w 2006 roku. Wprawdzie miała się ona zakończyć już w roku 2015 i kosztować niewiele ponad 64 miliardy rubli (tyle co trzy stadiony), jednak po dziś dzień trwają tam intensywne prace. Rosyjskie media twierdzą, że wykonano dopiero 55% zaplanowanych zadań, zaś całość będzie gotowa najwcześniej w 2020 roku. 

Nie inaczej wygląda sytuacja na największym moskiewskim lotnisku Domodiedowo, gdzie problemy z płynnością finansową wykonawcy sprawiły, że nowy pas startowy jest dziś gotowy w zaledwie 80%, zaś terminal Domodiedowo-2 będzie oddany do użytku najwcześniej we wrześniu – o ile do tego czasu firma nie upadnie.

Ograniczenia w ruchu lotniczym nad Rosją w związku z mundialem

Rosyjska Agencja Ruchu Lotniczego ograniczy loty statków powietrznych nad miastami - gospodarzami mundialu. Lokalne firmy i aerokluby stracą ponad...

zobacz więcej

Budowa metra „piekłem i całkowitą porażką”

Ze względu na problemy finansowe ucierpiała nie tylko infrastruktura lotnicza ale praktycznie wszystkie inwestycje związane z tegorocznymi mistrzostwami. W samym tylko Sankt Petersburgu planowano otwarcie siedmiu nowych stacji metra. W końcu przystąpiono do realizacji zaledwie dwóch z nich – a i to nie bez problemów. 

W 2016 roku szef petersburskiego metro Wadim Aleksandrow poinformował opinię publiczną, że budowa zaprojektowanego tunelu jest „piekłem i całkowitą porażką”. Ostatecznie 13 maja otwarto tylko jedną stację – „Nowokriestinskoj” – i to tylko na jeden dzień. Wieczorem wejścia zamknięto i powrócono do prac wykończeniowych. Los stacji „Biegowaja” pozostaje nieznany – podobnie jak termin oddania jej do użytku. Wielka budowa metra miała mieć miejsce również w Niżnym Nowogrodzie. 

Jednak tutaj zamiast zaplanowanych ośmiu stacji, otwarto zaledwie jedną. Na dodatek termin otwarcia zaplanowany na 30 kwietnia ostatecznie przeniesiono na 30 maja. Pikanterii całej inwestycji dodały informacje miejscowych mediów, które donosiły o tym, że inwestorzy przestali wypłacać pracownikom pensje i wyrzucili ich z robotniczych hoteli. To co bez wątpienia i w terminie udało się wykonać to wymagane przez FIFA drogi dla oficjalnych delegacji. Trudno się jednak dziwić, skoro to zaledwie 100 km na 11 miast. 

Nikt jednak nie interesuje się stanem innych miejskich ulic, na które skarżą się nie tylko mieszkańcy miast „gospodarzy”, ale może przede wszystkim władze – zarówno te lokalne, jak i te federalne. I tak na przykład w 2016 roku premier Rosji Dmitrij Miedwiediew opisał ulice Wołgogradu jako „tragiczne”, zaś prezydent Władimir Putin zlecił władzom tych jedenastu miast, aby do stanu używalności doprowadziły przynajmniej połowę miejskich ulic. 

Dziury i rozpadające się chodniki

Wprawdzie na razie nikt nie podsumował efektów prezydenckiego rozporządzenia, jednak nie jest tajemnicą, że lokalne władze przystąpiły do jego realizacji w swój ulubiony sposób – stosując metodę „na zimno” – wycinając asfalt wokół dziury i zasypując powstały otwór masą bitumiczną. W wielu miejscach nikt już nawet nie próbuje udawać, że inwestycje nie zakończyły się powodzenie. 

Na przykład w Samarze drogowcy nie zdążyli z pracami nad rozszerzeniem Krasnoglinskiego Szosse, zaś miejscowa prasa sugeruje, że samochody zostaną puszczone po prostu po ubitej nawierzchni bez asfaltu. Z kolei w wyremontowanym za 6 i pół miliarda rubli Moskiewskim Szosse zarówno dziury jak i rozpadające się chodniki jak straszyły tak straszą nie tylko kierowców, ale i przechodniów. W Wołgogradzie, mimo gigantycznych funduszy nie udało się zakończyć renowacji Centralnego Nabrzeża oraz Prospektu Lenina czy remontu wieży strażackiej w centrum miasta. 

W Niżnym Nowogrodzie zagrożona jest realizacja rewitalizacji Nabrzeża, która ostatni raz była przenoszona z 1 maja na 12 czerwca. Odsuwać jej w czasie dalej po prostu się nie da. Zupełnie osobną kwestią jest to, jak wyglądają fasady domów wzdłuż najważniejszych ulic, którymi będą przejeżdżać zagraniczni goście. W Rosji nikogo już nie zdziwiło, że lokalne władze oficjalnie wypowiedziały się o konieczności budowania „potiomkinowskiej wioski”. Ale nawet to udało się daleko nie wszystkim. Władze samary nie zdążyły zburzyć ani wyremontować 358 budynków.

Bojkotować mundial w Rosji albo nie bojkotować. Oto jest pytanie

Niestety, polityka nie chce zostawiać sportu w spokoju. Wolelibyśmy zachwycać się zmaganiami zawodników, ale zbyt często pozostają one w cieniu...

zobacz więcej

Problemy nawet z oświetleniem

Zamiast tego przy drogach postawiono dwumetrowe płoty, które skutecznie zasłaniają nieudolność miejscowych rządzących. Również mer Niżnego Nowogrodu przyznał, że z 500 fasad, do porządku udało się doprowadzić zaledwie 130 – a i to w większości przypadków z licznymi niedoróbkami. Sił, czasu i pieniędzy nie starczyło również na modernizację ulicznego oświetlenia. Najbardziej kreatywna w tej materii okazała się meria Rostwa nad Donem. 

Na ogromnej większości budynków w historycznej części miasta zostały powieszone wielkoformatowe banery, przedstawiające rozradowanych kibiców z szalikami, piłkami i rosyjską flagą. Jednak bez wątpienia najważniejszą dla zagranicznych gości mistrzostw częścią przygotowań jest baza hotelowa. Początkowo władze Rosji stwierdziły, że problem braku miejsc noclegowych rozwiąże przekazanie inicjatywy w ręce prywatne. Niestety – przeliczyły się. 

O ile początkowo Rosja obiecała FIFA, że przy okazji tegorocznego turnieju powstanie od 100 do 150 nowych hoteli, o tyle już w 2013 liczba ta została zmniejszona do 63, zaś w 2017 było ich już zaledwie 20-30. Przy czym należy zwrócić uwagę, że plany te zmieniały się praktycznie z miesiąca na miesiąc. Ostatecznie okazało się, że w Sankt Petersburgu dziesięć hoteli po sto pięćdziesiąt pokoi każdy będą oddane turystom długo po zakończeniu mistrzostw. W Niżnym Nowogrodzie nie udało się otworzyć budowanych hoteli Hilton, Kempinski, Korston, Marriott i Park Inn. 

Brakuje hotelów dla kibiców

W Rostowie nad Donem nie uda się wykończyć Hyatt’a i Sheraton’a, a w Kaliningradie nie będzie dostępny obiecany hotel „Domin”, ani drugi etap rozbudowy „Wioski Rybackiej”. Dokładnie rok temu Rosturizm poinformował o tym, że miejsc dla kibiców brakuje w ośmiu z 11 regionów: w obwodach wołgogradzkim, kaliningradzkim, niżnonowogrodzkim, rostowskim i samarskim oraz w Republice Mordowii. Szczególnie źle wygląda sytuacja w Samarze, gdzie deficyt wynosi ponad 50 proc.: hotele są w stanie przyjąć zaledwie 11 tysięcy turystów, a przyjedzie ich nawet 25 tysięcy. 

 Co ciekawe już w 2016 roku rząd wprowadził odgórną regulację rynku miejsc hotelowych na czas mistrzostw świata, ustalając konkretne ceny dla danej klasy pokoju w danym regionie. Od tego momentu rosyjski urząd ochrony konsumenta może aktywnie walczyć z hotelowymi spekulantami. Problem jednak polega na tym, że rządowe regulacje w żadnym stopniu nie odnoszą się do sektora prywatnego. Dlatego też jak grzyby po deszczu zaczęły pojawiać się oferty wynajmu mieszkań prywatnych, które prawie natychmiast pobiły wszelkie dotychczasowe rekordy. 

W wielu miastach za dobę w kawalerce w mieście, gdzie będą rozgrywane mecze trzeba zapłacić nawet 60 tysięcy rubli (około tysiąca dolarów). Jednak definitywnie najgorzej sytuacja wygląda w Sarańsku, który może pochwalić się najszczuplejszą bazą noclegową. Tutaj pojawiły się nawet ogłoszenia, zachęcające do wynajęcia na 12 dni 3-pokojowego mieszkania za zaledwie 2,5 miliona rubli (40,5 tysiąca dolarów) – dokładnie za tyle można takie mieszanie po prostu kupić. 

 Rosyjskie władze nie tracą jednak nadziei i przekonują, że problem z mieszkaniami rozwiąże się sam, a kibicom, którzy znajdą się w potrzebie, na ratunek przyjdą akademiki, statki, sanatoria i campingi. Z wszystkie pozostałe niedogodności z pewnością zrekompensuje tradycyjna rosyjska gościnność.

źródło:
Zobacz więcej