RAPORT

Imigranci na granicy z Białorusią

Wywiad traktował jako swego informatora abp. Głodzia, gdy ten pracował w Watykanie

Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź (fot. wikipedia.org/ Piotr Drabik)
Arcybiskup Leszek Sławoj Głódź (fot. wikipedia.org/ Piotr Drabik)

Arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, gdy pracował w Watykanie, wywiad traktował jako swego informatora – te informacje to efekt wspólnego śledztwa „Rzeczpospolitej” i portalu Onet.pl, które publikują obie redakcje.

Arcybiskup Głódź woli Wałęsę od ojca Rydzyka

Mimo wcześniejszych zapowiedzi, w sobotnich uroczystościach 17. urodzin Radia Maryja nie weźmie udziału metropolita gdański arcybiskup Sławoj...

zobacz więcej

„Metropolita gdański, a wcześniej ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej i biskup polowy Wojska Polskiego za informatora wywiadu wojskowego PRL uważany był co najmniej przez sześć lat - wynika z dokumentów, znajdujących się do niedawna w zbiorze zastrzeżonym Instytutu Pamięci Narodowej” – donoszą równolegle – „Rzeczpospolita” i portal Onet.pl.

„Informacje, jakie uzyskiwano od ówczesnego pracownika Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich, uważano za »cenne i wartościowe« typu agenturalnego” – czytamy dalej w materiale dziennikarzy, którzy nad śledztwem w tej sprawie pracowali kilka miesięcy.

„Komunistyczny wywiad operował w Rzymie od końca II wojny światowej. Wiedza o tym, co się dzieje za Spiżową Bramą, była potrzebna władzom PRL do rozgrywki z Kościołem w Polsce. Do połowy lat 60. głównym jej źródłem byli korespondenci polskiej prasy, służby innych krajów komunistycznych i kilku księży” – czytamy dalej w materiale.

Tajne dokumenty naszego przedwojennego wywiadu w rosyjskich archiwach. Moskwa nie chce ich oddać

Tysiące teczek z dokumentami polskiego wywiadu i archiwami innych instytucji przedwojennej Polski odnaleźli niemieccy historycy w Moskwie....

zobacz więcej

„Sytuacja zmieniła się po wyborze w 1978 r. na papieża kard. Karola Wojtyły. Służby specjalne PRL zintensyfikowały działania mające na celu werbunek tajnych współpracowników. Szukano ich głównie wśród Polaków, których Jan Paweł II ściągał do pracy w Watykanie. Z sukcesami. Agentom pracującym dla Departamentu I MSW (wywiad cywilny) udało się pozyskać do współpracy kilkudziesięciu duchownych, pracujących blisko papieża” – podkreślają dziennikarze.

Zaznaczają jednocześnie, że „obok wywiadu cywilnego pracował także wywiad wojskowy, zajmujący się głównie pozyskiwaniem informacji dotyczących obronności. Po powstaniu Solidarności i zamachu na Jana Pawła II oficerowie podlegli Zarządowi II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego (Zarząd II) szczególniejszą uwagę zwrócili na Stolicę Apostolską”.

„Kilka tygodni po ogłoszeniu stanu wojennego - w styczniu 1982 r. - do Rzymu posłano płk. Franciszka Mazurka ps. »Barcz«, który pracując oficjalnie jako kierownik przedstawicielstwa PLL LOT, miał rozpoznać zagraniczne kontakty władz Solidarności i zdobywać informacje zza Spiżowej Bramy” – donoszą dziennikarze.

„W 1983 r. »Barcz« poinformował centralę w Warszawie, że poznał bliżej ks. Sławoja Leszka Głódzia, pochodzącego z archidiecezji białostockiej pracownika Kongregacji ds. Kościołów Wschodnich. Jego zdaniem był odpowiednim kandydatem na informatora. W jednym z raportów charakteryzował go jako osobę dobrze zorientowaną w tematyce politycznej i społecznej w Polsce, która należy do grupy młodych księży, stanowiących swego rodzaju »lobby« wywierające wpływ na decyzje papieskie w sprawach polskich, ale nie tylko”.

​Polski order dla rosyjskiego historyka za walkę o prawdę o Katyniu

Rosyjski historyk Arsenij Roginski, który przyczynił się do ujawnienia prawdy o zbrodni katyńskiej i zabiegał o rehabilitację jej ofiar, został...

zobacz więcej

Jak zaznaczają autorzy śledztwa, „przed wyjazdem do Rzymu, w latach 1980-81, był on kapelanem białostockiej Solidarności”. „»Barcz« miał rozpracowywać księdza, przejść z nim na kontakty nieoficjalne »bez afiszowania się i bez spotkań przy Watykanie« i uzyskiwać od niego m.in.: charakterystyki »pracowników poszczególnych sekcji watykańskich«, członków polskiego episkopatu, grup nacisku działających w Watykanie i ich międzynarodowych powiązań, »zbadać, czy będzie możliwe uzyskiwanie informacji o rozmowach głowy naszego episkopatu z papieżem i o treści tych rozmów«”.

W 1984 r. koordynację kontaktów „Barcza” z księdzem Głódziem przejął w Zarządzie II SG specjalny wydział typowniczo-werbunkowy o kryptonimie „SOWA”.

„Nie podjąłem żadnej współpracy”

Do informacji medialnych odniósł się sam zainteresowany. „Nigdy nie podjąłem żadnej współpracy ze służbami komunistycznymi” – napisał w piątkowym oświadczeniu metropolita gdański abp Sławoj Leszek Głódź.

„Po raz pierwszy padłem ofiarą tego systemu przed maturą, mając 17 lat. Zostałem wtedy osadzony w Centralnym Więzieniu Karno-Śledczym w Białymstoku na 3 miesiące. Następnie zostałem skazany wyrokiem sądu wojewódzkiego w Białymstoku na rok więzienia w zawieszeniu na 5 lat i wydalony ze szkoły za przynależność do tajnej organizacji Białe Orły i namalowanie plakatu o szkodliwości sojuszu Państwa Polskiego ze Związkiem Radzieckim. Dnia 6 sierpnia 1963 r. wraz z czterema kolegami zostałem wyrzucony z liceum Ogólnokształcącego w Sokółce, przez co musiałem rok później składać maturę korespondencyjnie” – napisał w oświadczeniu metropolita gdański.

Podkreślił, że dziś po raz drugi pada ofiarą systemu, który podstępnie osaczał pracujących w Kurii Rzymskiej Polaków, często pod pozorem przygodnych rozmów z przedstawicielami Ambasady Polskiej w Rzymie, Konsulatu i LOT-u.

„Byłem ofiarą inwigilacji, ale nigdy nie podjąłem żadnej współpracy ze służbami komunistycznymi, co zresztą wynika z przedstawionych dokumentów” – zapewnia abp Głódź

Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne Aplikacja mobilna TVP INFO na urządzenia mobilne
źródło:

Zobacz więcej