Rosjanom „wcięło” taśmę z Siewiernego?

Niezwykle istotny dowód w smoleńskim śledztwie zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach. Chodzi o zapisy z radarów z wieży lotniska. Ten zapis to klucz do odpowiedzi na pytanie, czy kontrolerzy właściwie naprowadzali polski samolot na pas startowy i czy w ogóle maszynę widzieli! Tłumaczenie Rosjan jest enigmatyczne: „zapisów nie ma, bo zacięła się taśma”.

Co widzieli na radarach kontrolerzy lotniska Siewiernyj, gdy tupolew z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie podchodził do lądowania? Na to pytanie pomogłyby odpowiedzieć zapisy z radarów, ale te zniknęły. Tłumaczenie strony rosyjskiej jest takie, że taśma się zacięła i żadnego zapisu nie ma. A nie są to jedyne dokumenty, o które Polska strona nie może się doprosić. Wciąż nie ma dokumentów z oblotu przeprowadzonego 15 kwietnia.

Mam pewne wątpliwości, czy Rosjanie mówią prawdę, jeśli chodzi o to, czy mają te zapisy, czy nie, bo kontrolerzy w zeznaniach mówili, że urządzenia rejestrujące były sprawne i działały dobrze przed lotem – mówi płk Edmund Klich, akredytowany przedstawiciel przy Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym wyjaśniającym przyczyny katastrofy smoleńskiej po stronie rosyjskiej.

Pojawiło się podejrzenie, że Rosjanie próbują ukryć fakt, że już w odległości kilometra od pasa mogli nie widzieć na radarze prezydenckiego tupolewa i naprowadzać go na wyczucie.

Jacek Sasin tłumaczy: „Przecież można lądować bez widoczności ziemi”. Były wiceszef kancelarii prezydenta jest przekonany, że Rosjanie chcą w ten sposób ukryć błędy, jakich mieliby dopuścić się rosyjscy kontrolerzy lotu. – Z tych materiałów, które posiadamy z nagrań czarnych skrzynek ,bardzo wyraźnie widać że piloci Tu-154 byli wprowadzani w błąd przez obsługę naziemną rosyjską. Te informacje, że są na ścieżce, na kursie, na wysokości były informacjami błędnymi – wylicza Sasin.

A lądujący godzinę wcześniej Jak 40 z dziennikarzami na pokładzie był prowadzony przez Rosjan bardzo precyzyjnie. Pilot jaka, por. Artur Wosztyl mówi: „Te informacje, które my otrzymaliśmy, były precyzyjne, ponieważ po lądowaniu wskaźnik wysokości wskazywał mniej więcej zero. A to mogłoby wskazywać na to, że 10 kwietnia urządzenia naprowadzające i rejestrujące były sprawne.

Polska prokuratura zwróciła się do strony rosyjskiej o zapisy z radarów wieży kontrolnej w sierpniu ubiegłego roku – informuje prok. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Prokuratorzy wciąż czekają na te materiały. Prośba dotycząca przekazania tych materiałów – jak mówi Maksjan – była częścią szóstego polskiego wniosku o pomoc prawną.

W początkach sierpnia zeszłego roku informowano, że polscy prokuratorzy wystąpili o przekazanie m.in.: dokumentacji meteorologicznej określającej prognozowane warunki atmosferyczne na dzień 10 kwietnia 2010 roku, dokumentacji urządzeń technicznych zainstalowanych na lotnisku Siewiernyj w Smoleńsku, dokumentów regulujących status tego lotniska, dokumentacji technicznej wytworzonej i zgromadzonej w zakładach realizujących czynności remontowe samolotu, wszelkich szczątków samolotu Tu-154M 101.

Prokuratura wojskowa wysłała do tej pory do Rosji sześć wniosków o pomoc prawną – w ramach ich realizacji strona polska otrzymała od prokuratury rosyjskiej część materiałów, m.in. protokoły z przesłuchań świadków, protokoły oględzin miejsca katastrofy, materiał fotograficzny z miejsca katastrofy, opis przedmiotów osobistych znalezionych na miejscu katastrofy.

Do prokuratury wpłynęła także część dokumentów dotyczących sekcji ofiar katastrofy. Materiały dotyczące sekcji nadal nie są jednak kompletne, brakuje m.in. zdjęć z przeprowadzonych czynności, które – jak informowano – powinny zostać nadesłane wraz z kolejną partią materiałów.

źródło:
Zobacz więcej