PE przyjął dyrektywę ws. pracowników delegowanych. Część europosłów PO i PSL przeciw Polsce

PE zatwierdził niekorzystne dla polskich firm przepisy dot. pracowników delegowanych (fot. PAP/Wiktor Dąbkowski)

Parlament Europejski zatwierdził we wtorek podczas posiedzenia plenarnego w Strasburgu niekorzystne z punktu widzenia polskich przedsiębiorców zmiany dotyczące delegowania pracowników do innych państw członkowskich. Część europosłów z PO i PSL zagłosowało za przyjęciem szkodliwej dla Polski dyrektywy. Niedługo po głosowaniu europoseł Janusz Lewandowski takie zachowanie tłumaczył „bałaganem”, który miał towarzyszyć głosowaniu.

Jest stanowisko UE ws. pracowników delegowanych. Nasz sprzeciw nieskuteczny

– Kompromisu w dziedzinie transportu w żadnym zakresie nie osiągnięto – powiedziała minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska...

zobacz więcej

W głosowaniu 456 eurodeputowanych opowiedziało się za, 147 było przeciw, a 49 wstrzymało się od głosu.

Przyjęty tekst jest wynikiem zawartego w marcu porozumienia między Parlamentem Europejskim, a reprezentującą kraje członkowskie bułgarską prezydencją.

„Z zadowoleniem przyjmuję ostatnie głosowanie plenarne PE w sprawie pracowników delegowanych. Dzisiejszy wynik i znaczna większość pokazują, że duch kompromisu i wspólne działania mogą doprowadzić do uczciwego porozumienia dla wszystkich. Pracownicy delegowani otrzymają równe wynagrodzenie za taką samą pracę w tym samym miejscu – napisała na Twitterze po głosowaniu unijna komisarz ds. zatrudnienia Marianne Thyssen.


Komisja zatrudnienia PE zatwierdziła porozumienie ws. delegowanych

Niemcy poparły Francję w sprawie płac pracowników delegowanych

Minister spraw zagranicznych Niemiec Sigmar Gabriel poparł stanowisko władz Francji w sprawie wynagradzania pracowników delegowanych. Europa musi...

zobacz więcej

Nowa dyrektywa szkodliwa dla polskich firm

Nowa dyrektywa będzie jednak szkodliwa dla polskich firm. Ograniczy możliwość delegowania pracowników do 12 miesięcy z możliwością przedłużenia tego czasu o sześć miesięcy na podstawie „uzasadnionej notyfikacji” przedstawionej przez przedsiębiorcę władzom państwa przyjmującego.

Po tym okresie pracownik będzie objęty prawem kraju przyjmującego. Dla polskich przedsiębiorców wysyłających pracowników do krajów zachodnich będzie to oznaczało wyższe koszty. Obecne przepisy wymagają bowiem, by pracownik delegowany otrzymywał przynajmniej pensję minimalną kraju przyjmującego, ale wszystkie składki socjalne odprowadzał w państwie, które go wysyła. Zmiany przepisów w tej sprawie przewidują wypłatę wynagrodzenia na takich samych zasadach, jak w przypadku pracownika lokalnego.

PE kończy prace nad stanowiskiem ws. pracowników delegowanych

Prace nad stanowiskiem PE ws. pracowników delegowanych dobiegają końca. Europosłowie mają się opowiedzieć za tym, by okres delegowania został...

zobacz więcej

Debata w PE

We wtorek przed głosowaniem w Parlamencie Europejskim w Strasburgu odbyła się debata na temat dyrektywy. W imieniu delegacji PiS głos zabrali Czesław Hoc i prof. Zdzisław Krasnodębski.

Ten pierwszy wskazał, że choć nieco złagodzono pierwotne przepisy dyrektywy, to końcowy wynik nadal odczytuje „jako uderzenie w przedsiębiorczość państw Europy Środkowo-Wschodniej, a szczególnie w Polskę, która ma największą flotę transportową w Europie i dość liczną grupę pracowników delegowanych”.

W ocenie Hoca proponowane zmiany nie służą integracji i konkurencyjności europejskiej gospodarki i mogą w konsekwencji doprowadzić do upadku mikro i małych przedsiębiorstw tej branży oraz spadku konkurencyjności całej gospodarki UE. – Nasz projekt europejski opiera się o zasady wspólnego rynku, swobody świadczenia usług, swobody przemieszczania się pracowników, a nie o zasady protekcjonizmu silniejszych państw – powiedział Hoc.

Prof. Krasnodębski podkreślił z kolei, że zrewidowany tekst dyrektywy nie gwarantuje właściwej równowagi między ochroną praw pracowniczych a swobodą świadczeń usług. – Zamiast być narzędziem chroniącym pracowników, stanie się w rzeczywistości narzędziem chroniącym gospodarki bogatszych państw członkowskich przed bardziej konkurencyjnymi przedsiębiorstwami głównie z Europy Środkowo-Wschodniej, ale także z Portugalii i Hiszpanii – powiedział wiceprzewodniczący PE.

Zauważył, że za zmianami opowiadają się szczególnie te państwa członkowskie, które na co dzień chętnie posługują się retoryką europejską. – I tutaj też słyszeliśmy dużo o dumpingu społecznym, ale wszyscy widzimy, jak wygląda rzeczywisty podział – ta dyrektywa zamiast łączyć, dzieli Europę. Dzieli Europę Środkowo-Wschodnią od krajów zachodnich i widzimy ochronę interesów, a nie ochronę pracowników – ocenił.




Premier: Polska oczekuje kompromisu ws. pracowników delegowanych

Dyrektywy obciążą firmy niepotrzebną biurokracją

Dyrektywę krytykowali też europosłowie PO. Danuta Jazłowiecka powiedziała podczas debaty, że nie ma gorszych rozwiązań psujących rynek wewnętrzny, niż rewizja dyrektywy o delegowaniu pracowników.

– W całej Europie, szczególnie dziś, brakuje rąk do pracy, stąd też pracownicy są delegowani do krajów, gdzie na lokalnym rynku brakuje wykwalifikowanych pracowników, bądź miejscowi nie są zainteresowani danym rodzajem pracy. Skracając delegowanie do 12 miesięcy, obciążając firmy wszystkimi formami układów zbiorowych, niszczymy rynek wewnętrzny. Rewizja miała służyć wyeliminowaniu nieuczciwych firm, stosujących tzw. social dumping, a w dokumencie nie ma tych rozwiązań – zaznaczyła europosłanka PO.

Jej zdaniem przepisy dyrektywy obciążą firmy niepotrzebną biurokracją. – W rewizji mamy chaos, multum biurokracji, którą obciążymy wszystkie firmy delegujące z Niemiec, Francji, Polski, Holandii, Belgii, czy też Bułgarii. To małe i średnie firmy z tych właśnie krajów będą upadać przez nałożoną na nie biurokrację; uczciwe firmy, bo na firmy – tzw. skrzynki pocztowe nie znaleźliśmy rozwiązań, te nadal będą kwitły. Tylko przejrzyste prawo zdobędzie akceptację rynku – wskazywała Jazłowiecka.

Część europosłów PO i PSL przeciwko Polsce

Krytyka europoseł Jazłowieckiej nie spowodowała jednak, że wszyscy jej partyjni koledzy, a także europosłowie PSL zagłosowali przeciwko szkodliwej dla Polski dyrektywie. Janusz Lewandowski przyznał, że część europosłów PO i PSL zagłosowało przeciwko interesom Polski. Tym razem Lewandowski takie głosowa tłumaczy „bałaganem”.



Co się zmieni w przepisach

Ograniczenie okresu delegowania pracowników do 12 miesięcy to nie jedyne utrudnienia dla firm zawarte w nowelizacji. Kolejne to objęcie firm delegujących pracowników układami zbiorowymi zawieranymi na każdym poziomie: regionalnym, sektorowym czy nawet na poziomie firm. Teraz firmy wysyłające pracowników były objęte jedynie powszechnie stosowanymi układami zbiorowymi, uznanymi za oficjalne na poziomie narodowym.

Regulacje zakładają, że pracodawcy będą też musieli wypłacać wysłanym za granicę wszystkie dodatki i bonusy, jakie otrzymują lokalni pracownicy.

21 czerwca przepisy o delegowaniu mają być ostatecznie przegłosowane przez ministrów do spraw zatrudnienia na posiedzeniu Rady UE w Luksemburgu. Po zatwierdzeniu regulacje mają wejść w życie w połowie 2020 r.

Komisja PE przegłosowała stanowisko ws. pracowników delegowanych

źródło:

Zobacz więcej