Afera GetBack. Audytor pobrał od spółki 3 mln, ale nie wiadomo za co

Władze GetBack wezwały Maynarda do zwrotu pieniędzy (fot. Pexels)

Nowy wątek w aferze GetBack. Kenneth Maynard, niezależny członek rady nadzorczej i szef komitetu audytu, pobrał od spółki ponad 3 mln zł. Sęk w tym, że nie wiadomo, w jakim celu. Sprawę bada Komisja Nadzoru Finansowego – informuje „Puls Biznesu”.

Nawet miliard zł straty. Nowe fakty ws. Getback

Firma windykacyjna GetBack w ostatnich latach masowo nabywała portfele wierzytelności. Wyniki finansowe sugerują, że był przy tych inwestycjach...

zobacz więcej

Dziennik ustalił, że kluczowa osoba – niezależny członek rady nadzorczej i jej przewodniczący oraz szef komitetu audytu, a więc ciała, którego zadaniem jest patrzenie zarządowi na ręce, mógł nie być zainteresowany dostrzeżeniem problemów firmy.

Kennethowi Maynardowi jako członkowi rady nadzorczej przysługiwało wynagrodzenie, ale 3 mln zł, które trafiło na jego konto, wielokrotnie je przewyższa. Co ciekawe, nawet spółka nie wie, za co otrzymał taką kwotę.

Władze GetBack wezwały Maynarda do zwrotu pieniędzy.

Spółka GetBack zajmuje się zarządzaniem wierzytelnościami. Prokuratura Krajowa prowadzi obecnie, po zawiadomieniach Komisji Nadzoru Finansowego, śledztwo w jej sprawie. Chodzi o wyrządzenie szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenie ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji.

Spółka powstała w 2012 r., a w lipcu 2017 r. akcje GetBack SA zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie S.A. w ramach przeprowadzonej pierwszej oferty publicznej akcji.

W kwietniu GPW na wniosek KNF zawiesiła obrót akcjami GetBack SA. Stało się to po tym, gdy 16 kwietnia rano spółka GetBack podała, że prowadzi negocjacje z PKO BP oraz Polskim Funduszem Rozwoju w sprawie finansowania o charakterze mieszanym kredytowo-inwestycyjnym w wysokości do 250 mln zł.

Z komunikatu spółki wynikało, że informacja została uzgodniona „ze wszystkimi zaangażowanymi stronami”. PKO BP i PFR zdementowały informacje, że prowadzą takie rozmowy. To wywołało reakcję KNF.

źródło:
Zobacz więcej