Twardoch do Durczoka: nie PiS-owskie państwo mnie prześladowało. To nawet nie było państwo

Pisarz Szczepan Twardoch (fot. PAP/Marcin Kaliński/tt/RAŚ)

Szczepan Twardoch w dosadnych słowach „podziękował” dziennikarzom i komentatorom, którzy próbowali go bronić przed „prześladowaniem pisowskiego państwa”. „Rozumiem, że zajmujecie się pisaniem, ale, k...wa mać, sztuka czytania też wam się przyda” – stwierdził pisarz. Swój wpis adresował m.in. do Kamila Durczoka i Kataryny, znanej z internetu komentatorki sceny politycznej.

Zaczęło się od tego, że dziennikarzy i internetowych komentatorów zaalarmował wpis Ruchu Autonomii Śląska, który opublikował tweet z informacją o wezwaniu do prokuratury swojego przewodniczącego Jerzego Gorzelika. Do tej wiadomości Ruch podłączył też link do artykułu o doniesieniu na Szczepana Twardocha za jego wpis „pier…l się Polsko!”.

Jak ostatecznie przyznał w rozmowie z portalem tvp.info Marek Nowara z RAŚ, ich lider został wezwany do prokuratury jedynie w charakterze świadka. Jednak porównanie ze znanym pisarzem przyniosło skutek.

Kilka godzin po tweecie Ruchu zareagował znany dziennikarz Kamil Durczok, jednoznacznie interpretując informację RAŚ.

W ślad za nim poszła popularna blogerka i publicystka Kataryna , która lapidarnie wyraziła swoje oburzenie losem bohatera lub bohaterów tweetu Ruchu. W końcu sprawę skomentował sam zainteresowany, który nie mógł się opędzić od dziennikarzy proszących go o komentarz w sprawie rzekomych szykan. „Szanowni Dziennikarze, którzy dzwonicie do mnie z prośbą o komentarz w sprawie tego, że prokuratura w Poznaniu wszczęła przeciwko mnie postępowanie. Otóż traktujący o tym postępowaniu, a zlinkowany dziś przez RAŚ na facebooku artykuł jest sprzed czterech lat. Ja wiem, że jako dziennikarze zajmujecie się głównie pisaniem, ale noż k…a mać, umiejętność czytania i korzystania z kalendarza też może się Wam przydać, zarówno w życiu prywatnym, jak i zawodowym.”

Następnie daje proste rady swoim „obrońcom” i przedstawia podstawowe fakty sprawy sprzed czterech lat.

„Państwu zaś, którzy na twitterze (twitter to piekło, tak btw) troskają się w tym kontekście, że »pisowskie państwo prześladuje pisarza«, chciałbym również zalecić sesję z kalendarzem i niniejszym wyjaśnić, że to było w 2014, więc nie pisowskie, oraz nie państwo, tylko jeden patriotycznie pierdol***ty radny z Poznania, ani nawet nie prześladuje, tylko k***wa donosi o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Państwo polskie w postaci swojego wymiaru sprawiedliwości akurat to postępowanie zwyczajnie umorzyło” – przypomniał pisarz.

W sieci natychmiast pojawiły się komentarze do niefortunnej obrony wystosowanej przez Durczoka.

źródło:
Zobacz więcej