Dziesięć lat więzienia za śmiertelne pobicie niepełnosprawnej żony

Dariusz G. został oskarżony o pobicie ze skutkiem śmiertelnym (fot. Shutterstock/Yuri Shebalius)

Na karę 10 lat więzienia skazał we wtorek Sąd Apelacyjny w Poznaniu Dariusza G., który w grudniu 2016 roku brutalnie pobił swoją niepełnosprawna żonę. Kobieta z poważnymi obrażeniami trafiła do szpitala i zmarła dwa miesiące później z powodu niewydolności wielonarządowej.

Zabił bezdomnego „ze szczególnym okrucieństwem”. Jest akt oskarżenia

Zabójstwo bezdomnego ze szczególnym okrucieństwem zarzuciła łódzka prokuratura 35-letniemu mężczyźnie. W czerwcu 2017 r. oskarżony miał oblać swoją...

zobacz więcej

Według śledczych Dariusz G. miał się znęcać psychicznie i fizycznie nad niepełnosprawną żoną Anną od 2005 roku. Pod wpływem alkoholu wszczynał awantury, podczas których poniżał kobietę, wyzywał ją, ośmieszał, krytykował, zmuszał do opuszczenia domu, a także szarpał, kopał i bił.

W nocy z 13 na 14 grudnia 2016 roku podczas kolejnej awantury miał pchnąć żonę, a gdy ta upadła, brutalnie pobić i kopać po całym ciele. W efekcie kobieta trafiła do szpitala. Miała stłuczenia głowy, złamany nos, żebra, ostre zapalenie trzustki i rozerwane jelito cienkie. Zmarła po dwóch miesiącach z powodu niewydolności wielonarządowej.

Dariusz G. został oskarżony o pobicie ze skutkiem śmiertelnym. W grudniu 2017 roku Sąd Okręgowy w Koninie skazał go na 10 lat pozbawienia wolności. Obrońca wniósł apelację, w której wskazywał, że mężczyzna leczył się psychiatrycznie, jest alkoholikiem i nie potrafił w pełni kierować swoim zachowaniem. Złożył wniosek o wydanie opinii przez biegłych lekarzy, w tym psychiatry i psychologa klinicznego, którzy mogliby się odnieść do sprawy poczytalności mężczyzny. Sąd Apelacyjny odrzucił jednak ten wniosek, wskazując, że wcześniej już dwukrotnie taka opinia była sporządzana.

Sąd wziął pod uwagę alkoholizm

We wtorek Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał w mocy orzeczenie sądu w Koninie. Sędzia Grzegorz Nowak uzasadniając wyrok podkreślił, że „wczytując się w obie opinie, należy zauważyć, że biegli nie stracili z pola widzenia tych okoliczności, o których mówi, podkreśla i które eksponuje apelujący. Hasłowo ujmując, kwestie: uzależnienia od alkoholu, leczenia psychiatrycznego, jak i również kwestie odnoszące się do jego stanu zdrowia somatycznego".

Zarzuty usiłowania zabójstwa 9 osób dla nożownika z Kożuchowa

Sąd Rejonowy w Nowej Soli (Lubuskie) aresztował w czwartek na trzy miesiące mężczyznę, który zaatakował nożem kilka osób w Kożuchowie. Wcześniej...

zobacz więcej

– W pierwszej opinii wyraźnie wskazano, że Dariusz G. leczy się przewlekle z powodu cukrzycy i nadciśnienia tętniczego. Pali papierosy. Pierwszy kontakt z alkoholem miał w wieku 8 lat, od 16 roku życia pił więcej. „Ale jak już piłem, to tak do końca, żeby się film urwał”. Ciągi zazwyczaj dwu-, trzydniowe – cytował opinię biegłych sędzia.

Jak dodał, biegli brali pod uwagę okoliczności podnoszone przez obrońcę. Podkreślali jednak, że „badany zdaje sobie sprawę z norm prawnych i prawidło identyfikuje czyn, jako sprzeczny z prawem i karany”.

Orzeczenie prawomocne

– Dariusz G. zna realia wynikające z tego, jak wygląda jego funkcjonowanie po wypiciu alkoholu. Mimo to, będąc pod wpływem alkoholu, zachowuje się w taki sposób, że dochodzi u pokrzywdzonej m.in. do stłuczenia głowy, sińców, otarć naskórka oraz wielołamowego łamania kości nosowych– mówił sędzia Nowak.

– Trzeba przyznać, że pełny opis tych skutków jest porażający. Przecież nie trzeba zbyt dużego doświadczenia życiowego, nie mówiąc już o naszym zawodowym doświadczeniu, żeby dojść do jednoznacznej konkluzji, w jaki sposób sprawca zachowywał się w stosunku do ofiary. Czy możemy mówić o zadaniu jednego ciosu, który spowodował aż tak poważny skutek w postaci de facto już później śmierci? Nie. Przecież to było całe pasmo określonych, gwałtownych, brutalnych ciosów zadanych z dużym natężeniem. Przecież to nie jest tak prosto zadać cios komuś, żeby doszło do rozerwania jelita – podkreślił sędzia.

Orzeczenie sądu apelacyjnego jest prawomocne. Dariusz G. przebywa w areszcie, nie był doprowadzony na wtorkową rozprawę. Jego obrońca nie chciał komentować postanowienia sądu.

źródło:

Zobacz więcej