RAPORT

KORONAWIRUS: MAPY, STATYSTYKI, PORADY

Ucieczka rodem z hollywoodzkiego filmu. Łowcy głów namierzyli oszusta

Zatrzymanie Piotra R. i jego kompanów (fot. KSP)
Zatrzymanie Piotra R. i jego kompanów (fot. KSP)

To była jedna z najbardziej brawurowych ucieczek z więzienia w XXI wieku. Znany oszust Piotr R. przy pomocy swojej ukochanej, kompana poznanego w areszcie sądowym oraz dwóch adwokatów i taksówkarza z gangsterską przeszłością wykiwał w ciągu jednego dnia prokuraturę, policję oraz sąd i służbę więzienną. Pomogły mu m.in. telefon w zegarku, dowód wykradziony z akt i lekarstwo, które dostarczyli mu, ponoć nieświadomi wszystkiego, prawnicy.

Poszukiwany oszust już raz uciekał. Szuka go kilkuset policjantów

Ucieczka znanego oszusta i przestępcy gospodarczego Piotra Ruzickiego została bardzo dokładnie zaplanowana - ustalili śledczy. Na przestępcę czekał...

zobacz więcej

Portal tvp.info dotarł do szczegółów aktu oskarżenia w sprawie jednej z najbardziej spektakularnych ucieczek z polskiego więzienia lub aresztu w ostatnich latach. Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie potrzebowali niespełna roku, by oskarżyć uciekiniera – Piotra R. oraz jego konkubinę i dwóch innych mężczyzn zamieszanych w całą sprawę. O współpracę z R. byli podejrzani także dwaj jego adwokaci. Ostatecznie śledczy nie znaleźli mocnych dowodów, że prawnicy świadomie pomagali oszustowi.

Przygotowania

43-letni Piotr R. to jeden z najbardziej znanych stołecznych oszustów i przestępców gospodarczych. W 2017 roku miał do odsiadki 12 lat, a przed warszawskim sądem toczył się jego kolejny proces. W tej sprawie pozostawał formalnie aresztowany od trzech lat. W styczniu 2017 roku R. miał powiedzieć Rafałowi M., kompanowi z aresztu sądowego, że ma już dość odsiadki. Mężczyźni poznali się zaledwie rok wcześniej.

Gdy M. opuścił areszt jego łącznikiem z kompanem była Katarzyna B., partnerka oszusta. Kobieta nie miała poważniejszych problemów z dostarczaniem grypsów, ponieważ odpowiadała przed sądem w tej samej sprawie, co jej ukochany. Listy z instrukcjami były przekazywane za pośrednictwem dwóch adwokatów.

Piotr R. odpowiadał na pisma np. robiąc notatki na drugich stronach kserokopii akt. Od marca do maja przekazał w ten sposób wspólnikom szczegółowe plany ucieczki. Polecił także ukochanej kupno specjalnego leku, który powoduje rozszerzenie źrenic oraz broni palnej lub atrapy. Medykament dotarł do oszusta za pośrednictwem prawnika.

Jakby tego było mało, Katarzyna B. dostarczyła kochankowi specjalny zegarek z telefonem oraz kartę sim. Z tego aparatu Piotr R. kontaktował się z uczestnikami spisku.

Poszukiwany więzień w rękach służb. Piotr R. odpowie za oszustwa

Dzięki współpracy stołecznych policjantów z wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw z funkcjonariuszami zespołu poszukiwań celowych z...

zobacz więcej

Przedstawienie

15 maja ubiegłego roku Piotr R. został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ, gdzie miał być przesłuchany jako świadek. Odmówił składania zeznań. Tłumaczył, że nie zrobi tego bez swojego adwokata. Jedenaście dni później został ponownie dowieziony z aresztu do prokuratury. Tym razem czekał już na niego mec. Daniel G.

W czasie przesłuchania Piotr R. poprosił o przerwę, argumentując, że chce skorzystać z toalety. Jak tylko został sam, zadzwonił z telefonu w zegarku do Rafała M. i powiedział, że ma być gotowy na akcję w szpitalu przy ul. Banacha. Mężczyzna wiedział, że w razie problemów zdrowotnych aresztanta trzeba go zawieźć do najbliższego szpitala, zaś placówka przy ul. Banacha mieści się kilkaset metrów od prokuratury. Po rozmowie R. zakroplił sobie oczy specjalnym lekiem.

W pokoju przesłuchań R. odegrał całą scenę. Przekonywał, że ma silne bóle głowy i przestaje widzieć. Prokuratorka uznała, że nie ma podstaw do wzywania karetki, ale po pogotowie zadzwonił już mec. Dawid G. Załoga kartki zabrała R. do szpitala przy ul. Banacha.

Funkcjonariusze szybko namierzyli oszusta i jego kompanów (fot. KSP)
Funkcjonariusze szybko namierzyli oszusta i jego kompanów (fot. KSP)

Sensacyjna ucieczka aresztanta ze szpitala. Sterroryzowano policjantów bronią?

Aż 20 tys. zł nagrody wyznaczył szef stołecznej policji za schwytanie Piotra Ruzickiego, który w piątek po godz. 17 w szpitalu przy ul. Banacha...

zobacz więcej

Co mi zrobisz jak mnie złapiesz?

W szpitalu rozegrał się drugi akt dramatu. Piotr R. został poddany w placówce serii badań. Lekarze uznali, że nie ma potrzeby, aby oszust był hospitalizowany. Wtedy jeden z policjantów wydziału konwojowego powiedział drugiemu, żeby poczekał z aresztantem, a on podjedzie radiowozem przed wejście. Ledwie funkcjonariusz zniknął, gdy do Piotra R. podszedł Rafał M., który wręczył mu pistolet parabellum. Oszust wycelował broń w głowę policjanta i kazał zachować spokój. Potem wspólnie z kompanem zbiegli do wyjścia i z piskiem opon odjechali spod szpitala taksówką.

Po kilku kilometrach mężczyźni przesiedli się do kolejnej taksówki. Pojechali do Poznania, gdzie M. przygotował dla R. bezpieczne lokum. Jednak oszust miał inne plany. 1 czerwca, nic nie mówiąc M., zabrał broń i pojechał do Gdańska. Wynajął pokój w jednym z hoteli, posługując się fałszywym belgijskim dowodem, który wyciągnął z akt sądowych, gdy zapoznawał się z nimi w celi. Nie nacieszył się jednak zbyt długo wolnością, ponieważ już 3 czerwca ujęli go policjanci poznańskiego „wydziału łowców głów” i stołecznego wydziału do walki z terrorem kryminalnym i zabójstw.

W ciągu dwóch kolejnych dni zatrzymano Rafała M. i taksówkarza Andrzeja P. Ten ostatni twierdził, że uciekinier przystawił mu pistolet do głowy i kazał jechać. Okazało się, że P. był ośmiokrotnie karany m.in., za udział w gangu, rozboje oraz porwanie.

Dyrektor więzienia i dyrektor okręgowy Służby Więziennej stracili stołki po ucieczce trzech osadzonych

Zakład karny w Grudziądzu pod kontrolą po tym, jak w sobotę zbiegli z niego trzej więźniowie. Dziś wstępny raport trafił na biurko ministra...

zobacz więcej

Brak dowodów na adwokatów

Piotr R. oraz Rafał M. przyznali się do zarzucanych im czynów i złożyli wyjaśniania. Obydwaj przebywają w aresztach. Rafał M. zeznał śledczym, że został oszukany przez Piotr R. Ten miał mu bowiem obiecywać pół miliona złotych za zorganizowanie ucieczki, ale nie dostał ani grosza.

Katarzyna B. oraz Adam P. nie przyznali się do winy i złożyli obszerne wyjaśniania, które prokuratura uznała za niewiarygodne.

W trakcie śledztwa zarzuty przedstawiono również adw. Danielowi G. i ap. adw. Jackowi W. Mężczyźni mieli odpowiadać za ułatwienie ucieczki Piotrowi R. Chodziło o dostarczanie do aresztu korespondencji zawierającej m.in. plan ucieczki.

– Ostatecznie postępowanie karne w zakresie tych podejrzanych umorzono, przede wszystkim z uwagi na wątpliwości, co do realizacji znamion strony podmiotowej przestępstwa – wyjaśnił prok. Łukasz Łapczyński, rzecznik stołecznej Prokuratury Okręgowej.

– W śledztwie skorzystano z badań biegłych z daktyloskopii, genetyki sądowej, broni palnej, pisma ręcznego i biegłych psychiatrów – Piotr R. był w pełni poczytalny. Z kolei dane telekomunikacyjne potwierdziły, że Piotr R. wielokrotnie korzystał z telefonu podczas pobytu w areszcie – wskazał Łapczyński.

źródło:
Zobacz więcej