Niemieckie media: RFN również dysponowała nowiczokiem

Nowiczokiem posłużono się podczas próby otrucia Siergieja Skripala (fot. Reuters/Henry Nicholls)

Państwo niemieckie dysponowało substancją typu nowiczok – ustaliła grupa dziennikarzy niemieckich mediów. Środkiem tego rodzaju posłużono się podczas próby otrucia Siergieja Skripala. Niemiecki wywiad miał w Rosji zdobyć próbki tej substancji.

Ślady nowiczoka w dziewięciu miejscach. Kosztowne odkażanie

Brytyjski rząd poinformował, że wykorzystana w ataku na byłego podwójnego agenta Siergieja Skripala broń chemiczna nowiczok była w postaci płynnej....

zobacz więcej

Nowiczoki to grupa silnie toksycznych substancji, wynalezionych i produkowanych w Związku Sowieckim i w Federacji Rosyjskiej w pierwszych latach jej istnienia. Wykrycie śladów tej substancji w organizmie Siergieja Skripala i jego córki skierowało w stronę Rosji podejrzenia o odpowiedzialność za próbę otrucia podwójnego agenta.

Kreml odrzucał te oskarżenia, wskazując, że inne kraje również dysponowały nowiczokami. W ostatnim czasie o produkcji takiej substancji w Czechach poinformował prezydent tego kraju, Miloš Zeman, postrzegany jako polityk prorosyjski. Kłopotliwe dla Londynu oświadczenie zdementowała kancelaria premiera Czech, Andreja Babiša. Biuro szefa rządu w Pradze twierdzi, że Czechy uzyskały próbkę jednego z nowiczoków, ale po pierwsze, chodziło o inną substancję, po drugie zaś, nie była ona wytwarzana w Czechach.

Tymczasem w ostatnich dniach grupa dziennikarzy śledczych z dziennika „Süddeutsche Zeitung”, tygodnika „Die Zeit” oraz rozgłośni NDR i WDR ujawniła, że wywiad niemiecki (BND, Bundesnachrichtendienst) już w latach dziewięćdziesiątych pozyskał próbkę nowiczoka od rosyjskiego naukowca.

Jeśli Zachód tak stanowczo twierdził, że tylko Rosja (wcześniej Związek Sowiecki) wyodrębniła, produkowała i dysponuje nowiczokami, a jednocześnie nie zaprezentowano na te twierdzenia żadnego dowodu, to – wnioskuje niemiecka prasa – dowód ten sam w sobie może być tajemnicą. Tygodnik „Der Spiegel” pisze, że „jak się wydaje, genezą wiedzy, jaką Zachód posiada na temat nowiczoków, jest ta właśnie próbka trucizny, którą Niemcy zdobyli w latach dziewięćdziesiątych”.

Kłopotliwa wiedza

Operacja dla BND była wielkim sukcesem, jednak dla ówczesnego kanclerza już nie do końca. O sprawie wiedział tylko Helmut Kohl i kilku wyższych urzędników Urzędu Kanclerskiego oraz pracowników Bundesnachrichtendienst. Nie sporządzano żadnych notatek, informacje, które kanclerz otrzymywał na piśmie, niszczył natychmiast po przeczytaniu.

Kanclerzowi zasugerowano, że nawet tak niewielka próbka może sprawić, że Niemcy zostaną uznane za winne złamania restrykcyjnej konwencji o broni chemicznej, jaką podpisały w latach dziewięćdziesiątych. Z siedziby BND w Pullach pod Monachium nowiczok przewieziono do laboratorium w Szwecji, a po wnikliwych badaniach poinformowano co najmniej najbliższych sojuszników. Przed końcem stulecia oprócz Niemiec co najmniej Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, Francja, Holandia i Kanada znały skład substancji i posiadały jej próbkę.

Zaś Helmut Kohl, osobiście przyjaciel Borysa Jelcyna, miał dowód, że jego moskiewski partner łamie zakaz produkcji i posiadania broni chemicznej. Oficjalnie dyplomacja niemiecka nie poruszała tej kwestii, jednak na poziomie oficerów specsłużb przekazano Rosjanom, że Niemcy znają ich tajemnicę. O tym, że podzielili się nią z partnerami z NATO, już nie wspominano.

źródło:
Zobacz więcej