Żona prezydenta Poznania ukarana za użycie słów „jestem wk...wiona”

Joanna Jaśkowiak na sali rozpraw Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto (fot. zdjęcie archiwalne z dnia 11.04.2018 - PAP/Jakub Kaczmarczyk)

Żona prezydenta Poznania Joanna Jaśkowiak w trakcie ubiegłorocznej demonstracji, komentując sytuację w kraju, powiedziała „jestem wk...wiona”. W środę poznański sąd za publiczne użycie słów „uznawanych za wulgarne” wymierzył jej karę 1 tys. zł grzywny. Postanowienie sądu nie jest prawomocne.

Żona prezydenta Poznania przed sądem za słowa „jestem wk...wiona”

Żona prezydenta Poznania Joanna Jaśkowiak stanęła w środę przed sądem w związku ze słowami, których użyła w trakcie ubiegłorocznej demonstracji. W...

zobacz więcej

Żona prezydenta Poznania Jacka Jaśkowiaka – Joanna, w swojej przemowie w trakcie demonstracji 8 marca ub. roku, powiedziała: „jestem wk...wiona”. Po tej wypowiedzi anonimowa osoba poczuła się urażona „wulgarnymi słowami” i zgłosiła sprawę policji.

W styczniu tego roku Jaśkowiak została wezwana na komisariat i przesłuchana „w charakterze osoby, co do której istnieje uzasadniona podstawa do skierowania wniosku w sprawie o wykroczenie z art. 141 Kodeksu wykroczeń”, czyli artykułu, który mówi: że „kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1,5 tys. zł albo karze nagany”.

Słowa zostały wypowiedziane „świadomie i z premedytacją”

Po przesłuchaniu Jaśkowiak mówiła mediom, że nie wypiera się i nie wstydzi tego, co powiedziała. – Wyraziłam swoje uczucia i myślę, że wyraziłam również uczucia innych osób – mówiła.

Policja postanowiła skierować jednak do sądu wniosek o jej ukaranie. Według funkcjonariuszy, słowa jakich użyła Jaśkowiak wypowiedziane były „świadomie i z premedytacją”.

Sprawa Joanny Jaśkowiak przed poznańskim sądem rozpoczęła się w kwietniu. W środę sąd uznał żonę prezydenta Poznania za winną popełnienia wykroczenia i wymierzył jej karę grzywny w wysokości 1 tys. zł.

Sędzia Marta Zaidlewicz podkreśliła w uzasadnieniu, że „przeprowadzone postępowanie dowodowe niezbicie wykazało sprawstwo i winę obwinionej”.

Zdaniem sądu „bezdyskusyjny i oczywisty” był fakt, że słowa, jakich użyła Jaśkowiak, były nieprzyzwoite. Jak mówiła, „choć normy obyczajowe zmieniają się, bez wątpienia nie w tym zakresie – te słowa nadal są wielce nieprzyzwoite i niezgodne z panującymi normami obyczajowymi, z etykietą”.

Feministyczne „déjà vu”. Totalny protest przeciwko wszystkim

17 stycznia Ogólnopolski Strajk Kobiet organizuje Czarną Środę. Pod hasłem „déjà vu” kobiety wyjdą na ulice polskich miast, by protestować...

zobacz więcej

– Nie sposób sobie wyobrazić powszechne używanie tych słów np. w wystąpieniach publicznych, urzędach, parlamencie, sądzie, w szkołach, w kancelarii notarialnej. Sąd nie miał żadnych wątpliwości, że słowa użyte przez obwinioną były nieprzyzwoite – podkreśliła sędzia.

Językoznawca nie miał wątpliwości

Powołany w sprawie biegły językoznawca nie miał wątpliwości, co do oceny wypowiedzianych przez Jaśkowiak słów, „wskazując, że są to słowa o najwyższym stopniu wulgarności” – podkreśliła sędzia Zaidlewicz.

– Słowa te, jako wykładnik agresji werbalnej, łamią reguły polskiego savoir-vivre‘u językowego i polskiej tradycji językowej – zaznaczyła.

Obrońca obwinionej, adw. Agata Celmer, powiedziała mediom po rozprawie, że zupełnie nie zgadza się z postanowieniem sądu i wymierzoną karą. Zapowiedziała złożenie apelacji.

Zgromadzenie, które odbyło się 8 marca w Poznaniu, było częścią Międzynarodowego Strajku Kobiet zorganizowanego w kilkudziesięciu miastach Polski i za granicą. Jaśkowiak, wraz z ok. 2 tys. zgromadzonych wówczas na placu Wolności, domagała się m.in. respektowania praw kobiet, w tym swobodnego dostępu do nowoczesnej antykoncepcji, in vitro i badań prenatalnych, a także zachowywania standardów opieki okołoporodowej.

Jaśkowiak mówiła wówczas do zgromadzonych: „Nie jestem tu przez przypadek, nie jestem tu nieświadomie, nikt mnie nie zmanipulował, a tym bardziej nie zmusił do przyjścia. Jestem tu w pełni świadomie i w związku z tym chcę powiedzieć »nie« pewnym rzeczom. Od czasu, gdy panuje nam »dobra zmiana«, budzą się we mnie różne uczucia i tymi uczuciami chciałabym się dzisiaj przede wszystkim z kobietami podzielić. Najpierw było to zdziwienie, później zaskoczenie, oburzenie, niedowierzanie, złość, wściekłość i ostatecznie brakuje mi słów i chyba tylko jedno, małe cenzuralne: wk...w. Jestem wk...wiona” – po tych słowach Jaśkowiak zgromadzeni zaczęli bić brawa.

źródło:

Zobacz więcej