Skarży się, że jest na czarnej liście. Dostaje miliony złotych dotacji

Jego wypowiedź w Polsce nagłośnił portal Onet (fot. Youtube)

- Wraz z nowym rządem, który przejął całkowitą kontrolę nad publiczną telewizją, wracamy do czasów komunizmu – skarży się francuskiej AFP reżyser „Idy”, Paweł Pawlikowski, twierdząc, że istnieje w Polsce „czarna lista” filmów, na której znajdują się również jego produkcje. Jakie są fakty? – Reżyser nie jest na żadnej liście poza listą tych, którzy otrzymali dotację – przypomina wiceminister kultury, Paweł Lewandowski. Dwa filmy Pawlikowskiego dostały już łącznie 7 milionów z budżetu państwa.

TVP Info: W Marszu Wolności wzięło udział 11 200 osób. Obliczenia na podstawie zapisu wideo

Według obliczeń dziennikarzy TVP Info w Marszu Wolności wzięło udział zaledwie 11 200 uczestników. Stołeczna policja nie chce tym razem podawać...

zobacz więcej

Paweł Pawlikowski, laureat Oscara za "Idę" w 2015 roku w wywiadzie dla francuskiej AFP zarzucił Telewizji Polskiej, że jego zwycięski film został „zakazany”, tak samo jak w polskich instytucjach kulturalnych za granicą. - Film jest na czarnej liście - stwierdził Pawlikowski, przedstawiając własną teorię, według której jest cała „czarna lista książek, reżyserów teatralnych i filmowców, którzy nie mogą być wspierani”, a on sam „ma zaszczyt być na tej liście”.

Jego wypowiedź w Polsce nagłośnił portal Onet.

Padły najcięższe oskarżenia. - Wraz z nowym rządem, który przejął całkowitą kontrolę nad publiczną telewizją, wracamy do czasów komunizmu. (…) Obecny rząd w Polsce interpretuje wszystko, bazując na dwóch bardzo prostych kryteriach: kiedyś panowało absolutne zło, a teraz wszystko jest znakomicie. My jesteśmy szlachetni. To komuniści byli straszni. Nie ma miejsca na niuanse – mówi reżyser, nie kryjąc w rozmowie z francuską agencją swoich obaw co do losu najnowszego swojego dzieła – „Zimnej wojny”.

Reżyser przyznał, że obawia się, że rządzący w Polsce „spróbują zrobić polityczny skandal wokół jego nowego filmu”, który walczy obecnie o Złotą Palmę w Cannes.

Jak jest naprawdę?


Reżyser Paweł Pawlikowski nie jest takim „męczennikiem” na jakiego się kreuje w wywiadzie dla AFP. Dowodów na istnienie jakiejkolwiek „czarnej listy” nie przedstawił, a w czasie rządów (które porównuje do rządów totalitarnych PRL) jego filmy otrzymują nadal duże dotacje z budżetu państwa.

Poseł Platformy Obywatelskiej, Bogusław Sonik wydaje się nie wierzyć w oskarżenia reżysera. Na Twitterze polityk spytał Bartosza Węglarczyka (dyrektor programowy portalu, który nagłośnił zarzuty Pawlikowskiego), czy to prawda, że film „Zimna wojna” uzyskał w marcu 1 milion zł wsparcia od ministerstwa kultury? Węglarczykowi zostało jedynie potwierdzenie tej informacji (która nie znalazła się w tekście Onetu).

„Rzeczywistość zweryfikowała bajania reżysera” – spuentował całą sytuację podsekretarz stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Paweł Lewandowski:

Wiceminister przy okazji przypomniał, że „ten zły minister Piotr Gliński dał 1 milion z budżetu ministerstwa, a PISF dał chyba 6 na najnowszy film [Pawlikowskiego], który ma szansę na Palmę w Cannes”. Do sprawy odniósł się również wicepremier Gliński:

„W związku z wywiadem P. Pawlikowskiego w Cannes, informuję, że w Polsce nie ma żadnej czarnej listy artystów, a minister kultury nigdy p. Pawlikowskiego o nic nie oskarżał. W Polsce jest pełna wolność twórcza. Życzę polskim artystom sukcesów w Cannes i nie tylko. (…) Podobno - to niewiarygodne - wywiad z P. Pawlikowskim i atak na mnie jest manipulacją niemieckiego portalu. Ręce opadają! Tym bardziej, że w marcu wsparliśmy >>Zimną wojnę<< dodatkowym milionem, by można było dokończyć produkcję.”

Skargi Pawlikowskiego i wymuszone wyznanie Węglarczyka stały się obiektem drwin na Twitterze:

„Jest na czarnej liście. Dostaje milion dotacji.” – napisał Sebastian Kaleta z Ministerstwa Sprawiedliwości, członek Komisji Weryfikacyjnej ds. warszawskiej reprywatyzacji.

źródło:
Zobacz więcej