Ks. Jurczuk: Apeluję, żeby uwolnić niepełnosprawnych z Sejmu

Ks. Stanisław Jurczuk (fot. KSNAW)

– Problemów niepełnosprawnych nie da się ograniczyć do dwóch postulatów zgłaszanych przez osoby protestujące w Sejmie. Nie reprezentują też one ogółu środowiska niepełnosprawnych. Co najważniejsze, sposób, w jaki prowadzą swoją akcję, jest nie do przyjęcia – mówi w wywiadzie dla portalu tvp.info ks. Stanisław Jurczuk, który od wielu lat zajmuje się problemami osób niepełnosprawnych.

„Przetrzymywanie niepełnosprawnych w Sejmie naraża ich na pogorszenie stanu zdrowia”

Bernadeta Krynicka, prywatnie matka osoby z zespołem Downa wskazuje, że protest zagraża biorącym w nim udział osobom niepełnosprawnym. - Nie wiem,...

zobacz więcej

Portal tvp.info: Co ksiądz myśli na temat trwającego protestu w Sejmie?


Ks. Stanisław Jurczuk: Niepokojące jest to, że ten protest się przedłuża. Nie akceptuję takiej formuły, w której do akcji tego rodzaju wykorzystuje się niepełnosprawnych. Przebywają długi czas na korytarzach sejmowych, śpią na materacach, to są dla nich ciężkie warunki. Jest to forma nacisku, żeby opinia publiczna czy rządzący litowali się nad niepełnosprawnymi. I ta forma protestu, wykorzystywania niepełnosprawnych, jest nie do zaakceptowania. 

Rodzice jeśli chcą, niech protestują. Postulaty są w tym sensie słuszne, że osoby niepełnosprawne są w strasznej sytuacji finansowej. I nawet nie tylko osoby niepełnosprawne, ale także placówki przeznaczone dla niepełnosprawnych. Poprzedni rząd nie zrobił po prostu nic, a obecny, paradoksalnie przez swoją skuteczność, przez działania same w sobie dobre, niejako pogorszył sytuację osób niepełnosprawnych. 

Na czym polega ten paradoks? 

Gospodarka ruszyła, płace wzrosły, ceny też wzrosły, natomiast dofinansowanie nie wzrosło. Były jakieś podwyżki, ale naprawdę skromne, w kontekście tego, co się zadziało w gospodarce, właściwie nic nie znaczące. Przez to ta sytuacja osób niepełnosprawnych bardzo się pogorszyła, ponieważ mamy zapaść, jeśli chodzi o placówki dla niepełnosprawnych. Są tak niedofinansowane, że nie są w stanie znaleźć ludzi do pracy. Płace u prywatnej konkurencji poszły w górę, można w nich zarobić nawet dwukrotnie więcej. W porównaniu z nimi płace w placówkach finansowanych ze środków publicznych są po prostu głodowe. To jest poważny problem. Więc postulaty są jak najbardziej słuszne, ale można przyjąć inne formy działania. W naszych warsztatach terapii zajęciowej już wcześniej uruchomiliśmy ogromną akcję mailową, zasypaliśmy panią minister Rafalską i pana premiera Morawieckiego mailami i rząd się z nami spotkał. Porozmawialiśmy, uzyskaliśmy pewne deklaracje, od lipca sytuacja warsztatów terapii zajęciowej ma się poprawić. A więc takie działanie też jest, jak widać, skuteczne. Dlatego delikatnie proszę, apeluję do rodziców i opiekunów, którzy przebywają w Sejmie, żeby zechcieli jakoś wyjść z tego z twarzą, żeby zawiesili ten protest, podjęli inne formy działania. Niech rozmawiają, niech protestują, ale żeby uwolnić niepełnosprawnych z Sejmu. To jest dla mnie podstawowa sprawa.
Natomiast rząd w sprawie ich postulatów naprawdę zrobił dużo, bo – po pierwsze – natychmiast podjął rozmowy. Najważniejsi ludzie w państwie przyszli do protestujących i rozmawiali z nimi. Jeden postulat rząd spełnił w formie finansowej, a drugi w formie rzeczowej.

PiS złożyło w Sejmie projekt ustawy w sprawie wsparcia osób niepełnosprawnych

Klub PiS złożył w środę w Sejmie projekt ustawy o szczególnych rozwiązaniach wspierających osoby o znacznym stopniu niepełnosprawności. Zakłada on...

zobacz więcej

Uważam, że to jest bardzo dobry kompromis. Kompromis ze strony rządu, bo absolutnie nie widać żadnej gotowości do kompromisu ze strony protestujących. Tylko nieustanne żądanie: „dajcie pieniądze”. Propozycja świadczeń rzeczowych jest według mnie bardzo korzystna, ponieważ wyrównuje ona pewne deficyty między osobą niepełnosprawną a zdrową. Dofinansowanie budżetowe powinno przecież wyrównywać te specyficzne braki, które dotyczą osób niepełnosprawnych. Zgodnie z propozycją rządu wsparcie trafi bezpośrednio do nich i to jest bardzo dobre rozwiązanie. Rozumiem rząd, który dając pieniądze publiczne musi też kontrolować, jak są wydawane. Więc będą przeznaczone na konkretne cele. 


A co zdaniem księdza jest teraz najważniejsze dla poprawy sytuacji niepełnosprawnych?  

Problem polega na tym, że potrzeb osób niepełnoprawnych nie rozwiążemy jedną czy dwiema decyzjami, bo tych potrzeb jest cały szereg. Na przykład orzecznictwo. Wiem, że ZUS bardzo mocno nad tym pracuje i sporo już zostało zrobione. Poza tym wykonanie wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który wymaga wyrównania dofinansowania dla opiekunów osób, które stały się niepełnosprawne jako dorośli, do takiej kwoty, jaką mają opiekunowie dzieci, czyli z 520 zł do 1400 zł. Takich spraw jest wiele. 


Czy wypracowując rozwiązania dla niepełnosprawnych nie należałoby wziąć pod uwagę samorządów? 

Samorządy są bliżej obywateli, mają również pewne zadania ustawowe, ale nie udźwigną wszystkiego. Od lat twierdzę, że w obszarze finansowania wsparcia dla niepełnosprawnych, szczególnie zaś placówek dla tych osób, ale dla nich samych też, potrzebna jest dywersyfikacja. A więc finansowanie z różnych źródeł: samorządów, PFRON-u, budżetu państwa, NFZ-tu. To byłoby dosyć dobre zabezpieczenie. 



Ks. Stanisław Jurczuk jest prezesem Katolickiego Stowarzyszenia Niepełnosprawnych Archidiecezji Warszawskiej, prowadzącego w Warszawie i okolicach warsztaty terapii zajęciowej, ośrodek rehabilitacyjno-terapeutyczny, środowiskowy dom samopomocy, dom rehabilitacyjno-opiekuńczy i dom pomocy społecznej. Sam jest dyrektorem dwóch ostatnich placówek. Organizuje i współorganizuje szereg wydarzeń, takich jak festyn Ulica Integracyjna, spektakl „Polskie Betlejem”, w którym aktorami są niepełnosprawni podopieczni czy Pieszą Pielgrzymkę Niepełnosprawnych (z warszawskiej Woli na Jasną Górę).

źródło:
Zobacz więcej