Udusił taksówkarza paskiem. Sąd skazał go na 25 lat więzienia

Sąd Apelacyjny w Gdańsku skazał, 9 bm. na karę 25 więzienia Łukasza Medrkiewicza (na zdj.) oskarżonego o zabójstwo taksówkarza (fot. PAP/Jan Dzban)

Na karę 25 lat więzienia skazał w środę Sąd Apelacyjny w Gdańsku 27-letniego Łukasza Mędrkiewicza, oskarżonego o zabójstwo taksówkarza w listopadzie ub. roku. Podtrzymał tym samym wyrok sądu pierwszej instancji. Wyrok jest prawomocny.

Rosjanin podejrzany o zabójstwo w Niemczech zatrzymany pod Pruszkowem

Policjanci zatrzymali 24-letniego obywatela Rosji z Republiki Czeczeńskiej podejrzanego o zabójstwo oraz usiłowanie kolejnego zabójstwa w Bremie w...

zobacz więcej

Sąd Apelacyjny zgodził się na ujawnienie wizerunku i nazwiska oskarżonego.

Oprócz 25 lat więzienia Sąd Okręgowy w Słupsku w styczniu tego roku wymierzył oskarżonemu także zapłatę 200 tys. zł zadośćuczynienia żonie i dwóm synom ofiary.

Od wyroku słupskiego sądu odwołały się obie strony. Obrońca wniósł o zasądzenie łagodniejszej kary, ponieważ oskarżony miał pozbawić życia taksówkarza w zamiarze ewentualnym, w sposób nagły. Prokuratura zaś domagała się uchylenia wyroku i skierowania sprawy do ponownego rozpatrzenia, aby sąd niższej instancji mógł orzec karę dożywotniego więzienia. Według prokuratury czyn Mędrkiewicza był zaplanowany.

Rozprawa odwoławcza odbyła się w środę przed Sądem Apelacyjnym w Gdańsku.

Do przestępstwa doszło 22 listopada 2017 r. Tego dnia wieczorem Łukasz Mędrkiewicz zamówił kurs ze Słupska do rodzinnej miejscowości Głobino, choć nie miał pieniędzy. Kierującemu taksówką 65-letniemu Stanisławowi G. polecił kilka razy wracać do Słupska, m.in. po rzekomo pozostawiony w barze portfel i do bankomatu.

W pewnym momencie między taksówkarzem i oskarżonym miało dojść do kłótni o wysokość zapłaty. Napastnik zaczął zadawać kierowcy ciosy pięściami, potem udusił go paskiem od spodni. Przepchnął ofiarę na siedzenie pasażera i sam poprowadził samochód. W końcu porzucił auto w lesie i zabrał dwa telefony komórkowe. Do domu dotarł pieszo, a po drodze wyrzucił skradzione przedmioty.

Oskarżony przyznał się do winy, ale stwierdził, że nie planował i nie chciał dokonać zabójstwa. Podczas procesu przed słupskim sądem wyraził skruchę i przeprosił rodzinę ofiary.

źródło:

Zobacz więcej