Uciekła z dzieckiem do Polski. W Norwegii cenzurę na wiadomości zdjęto… tylko na chwilę

Fragment artykułu „Norge Idag”, który zniknął z sieci kilka godzin po publikacji (fot. Norge Idag)

Norweska gazeta przełamała milczenie mediów i opublikowała artykuł o Silje Garmo, Norweżce, która z 4-miesięczną córką uciekła w ubiegłym roku do Polski, chcąc ochronić siebie i dziecko przed działaniami Urzędu Ochrony Dziecka (Barnevernet). Ale artykuł zniknął z sieci już po kilku godzinach. Jedynie nakładu drukowanego nie udało się wycofać.

UdSC: Norweżka z dzieckiem dostanie azyl pod dwoma warunkami

Cudzoziemcowi można udzielić azylu, gdy jest to niezbędne do zapewnienia mu ochrony i gdy przemawia za tym ważny interes Polski – podał Urząd do...

zobacz więcej

„Norge Idag” („Norwegia dzisiaj”) to dziennik uważany za konserwatywny i chrześcijański. 17 kwietnia opublikował na swoim portalu artykuł autorstwa Trine Overy Hansen. Dziennikarka jako pierwsza w Norwegii publikuje informacje, które mogli poznać m.in. czytelnicy portalu tvp.info. Pisze o ignorowaniu skarg starszej córki Silje na swojego ojca, u którego umieścił ją Barnevernet wbrew woli jej samej i jej matki. Pisze o fałszywych donosach, o zaangażowaniu Interpolu, o porwaniu w Hiszpanii.

W nocy z 17 na 18 kwietnia redakcja portalu edytowała tekst, zmieniając jego treść, a następnie zupełnie go zdjęła. Artykuł pozostał dostępny w papierowym wydaniu gazety, które zostało już wydrukowane.

Poniżej za zgodą autorki publikujemy polskie tłumaczenie.

Norweżka Silje Garmo złożyła wniosek o azyl w Polsce

„To kompletny absurd”

Historia Silje Garmo jest niczym fabuła powieści sensacyjnej. Problem w tym, że to nie jest zmyślona opowieść, a brutalna rzeczywistość.

Silje Garmo jest przedsiębiorczą, młodą kobietą, z wykształcenia analitykiem. Studiowała na uniwersytetach w Bodø oraz w Oslo. Zawsze była zaradna, nigdy nie miała problemów z prawem. A jednak prześladuje ją Urząd Ochrony Dziecka – Barnevernet – i ściga ją państwo norweskie. Również w czasie, gdy oficjalnie ma w Polsce status uchodźcy.

Z tego wschodnioeuropejskiego kraju, w którym znalazła schronienie, odpowiada na nasze pytania (fragmenty na początku i końcu artykułu mają formę wywiadu - dop. red.).

– Jakie to uczucie, gdy musisz uciekać z Norwegii, z kraju, do którego przybywa wielu uchodźców?


– To kompletny absurd. Wciąż codziennie przypominam sobie o rzeczywistości, w jakiej się znalazłam – ponieważ czasami nadal czuję się jak w ponurym śnie.

Sama jesteś wykształconym analitykiem. W jaki sposób odbierasz bezpieczeństwo prawne w Norwegii?

Powiem tak: takiego prawa odmówiono mi na każdym etapie mojej sprawy, co znajduje odzwierciedlenie w analizie i miażdżącej w swej wymowie konkluzji wydanej przez polski Urząd do Spraw Cudzoziemców. Stwierdził on naruszenie artykułu 6 EKPC, gwarantującego prawo do rzetelnego procesu sądowego.

Chciałabym również dodać, że naiwnym byłoby wierzyć w to, iż jednostkowa decyzja wystarczy, by zapewnić takie gwarancje prawne. Raczej mówimy tu o zarysach ogromnego problemu, z jakim zmaga się Norwegia – mówi Silje.


Jej najstarsza córka, która wielokrotnie informowała, że była i jest narażona na nadużycia ze strony ojca, nadal nie została wysłuchana. Ma dziś 13 lat i mieszka z ojcem w Norwegii.

Norwedzy nagradzają polski instytut. Ordo Iuris broni Norweżki i jej dzieci

Polski instytut Ordo Iuris oraz lekarka Katarzyna Jachimowicz zostaną w piątek uhonorowani nagrodą Norweskiej Koalicji Chrześcijańskiej....

zobacz więcej

Zatrzymanie w Hiszpanii

Wszystko zaczęło się nieco ponad trzy lata temu, po tym jak starsza córka Garmo poskarżyła się, że jej ojciec wykorzystuje ją na tle seksualnym. Ojciec niemal natychmiast rozpoczął walkę o przejęcie prawa opieki nad dziewczynką. Wysłał również donos do Barnevernetu. W efekcie dziecko zostało natychmiast, bez uprzedzenia i bez postępowania sądowego, zabrane ze szkoły i umieszczone u ojca.

Córka wielokrotnie mówiła o nadużyciach ze strony ojca, ale władze nie chciały jej wysłuchać. Matka, która wciąż posiadała pełnię władzy rodzicielskiej nad córką, w maju 2015 r. zabrała ją ze sobą do krewnej mieszkającej w Hiszpanii celem przebadania przez mieszkających tam norweskich lekarzy i zagwarantowania jej bezpieczeństwa.

Mimo to Interpol wszczął poszukiwania Garmo pod zarzutem uprowadzenia własnej córki. Był to skutek fałszywego doniesienia złożonego na policji w Majorstua (bogata dzielnica w Oslo - red.) przez ojca wspólnie z Barnevernetem. Matka została aresztowana przez hiszpańską policję, a córka umieszczona w hiszpańskim domu dziecka. Silje umieszczono w celi, którą dzieliła zarówno z kobietami, jak i mężczyznami. W celi w podłodze znajdowała się dziura, która służyła jako toaleta. Było tam bardzo gorąco. Uwięziona nie odważyła się pić wody, którą otrzymywała, gdyż widziała, jak strażnicy plują do niej. Doznała przez to silnego odwodnienia i kiedy w końcu została wypuszczona, traciła przytomność, krwawiła i prawie nie miała na sobie ubrań.

Władze norweskie wnioskowały o jej dalsze przetrzymywanie w areszcie, ale Hiszpanie odmówili i wypuścili Silje na wolność. Paszport, który miała przy sobie, został zatrzymany, by ograniczyć jej swobodę podróżowania. Mimo stanu, w jakim znajdowała się Silje, doświadczywszy policyjnej przemocy, krwawiąca, bez pieniędzy, jedzenia i paszportu, norweska ambasada odmówiła jej pomocy.

Jej córka w międzyczasie została odebrana z hiszpańskiego domu dziecka przez dwóch funkcjonariuszy Barnevernetu, którzy poinformowali ją, że jeżeli nie będzie posłuszna, to już nigdy więcej nie zobaczy mamy. To porwanie dokonane przez Barnevernet zostało natychmiast wymazane z wszystkich dokumentów.

Przegrała sprawę w sądzie, nie mogąc w niej uczestniczyć

Podczas gdy Silje utknęła w Hiszpanii, bez paszportu, jej były partner złożył w sądzie w Norwegii wniosek o przyznanie mu prawa opieki nad dzieckiem i wygrał to postępowanie. Matka, której norweskie władze zablokowały możliwość udziału w procesie, przegrała sprawę i została obciążona wszystkimi kosztami procesowymi. Koszty te automatycznie zostały pobrane z jej konta w banku.

Silje wróciła do Norwegii kilka tygodni później, po tym jak dwaj byli wyżsi oficerowie policji, przebywający na wakacjach w Hiszpanii podjęli działania przeciw norweskim władzom (jeden z policjantów usłyszał historię Silje od mieszkającej w Hiszpanii na stałe krewnej, którą uciekinierka poznała na miejscu – red.)

W czasie, kiedy Silje złożyła apelację, zaszła ponownie w ciążę. Ojciec starszej córki znów wysłał donos do Barnevernetu, twierdząc, że Silje zażywa zbyt dużo środków przeciwbólowych, prowadzi chaotyczny styl życia i jest ciągle zmęczona. Później, w szpitalu, podczas porodu pracownicy Barnevernetu chcieli wtargnąć na salę porodową, by odebrać nowo narodzone dziecko, jednakże personel medyczny nie wpuścił ich do pomieszczenia. Krótko po tym zajściu Silje została przymuszona przez Barnevernet do „dobrowolnego” pobytu w ośrodku dla matek (mødrehjem), wraz ze swoją nowo narodzoną córeczką.

„Kochamy Polskę” – piszą norwescy chrześcijanie i… otrzymują groźby

Organizacja Kristen Koalisjon Norge (Koalicja Chrześcijan Norwegii), która ogłosiła, że w kwietniu wręczy nagrody za obronę praw rodzin dr...

zobacz więcej

Garmo przez cały czas mogła liczyć na wsparcie byłego kapitana policji Finna Abrahamsena. Wraz z adwokatem Silje mieli spotkać się z przedstawicielami Barnevernetu. Spotkanie to jednak nagle zostało odwołane.

W tym momencie należało już podejrzewać, że sprawa idzie w złym kierunku, i za radą między innymi specjalisty z zakresu psychologii, Einara C. Salvesena, Silje podjęła decyzję o wyjeździe wraz z córką do znajomych w Polsce. Salvesen posiada dużą wiedzę o systemie Barnevernetu, ponadto zna również sprawę Silje i stwierdził, że kobieta jest w pełni zdolna do sprawowania władzy rodzicielskiej.

Tymczasowy azyl w Polsce

Przyczyną złożenia wniosku o azyl były poszukiwania, jakie norweska policja wszczęła poprzez System Informacyjny Schengen mimo tego, że nigdy nie wydano prawomocnej decyzji ze strony Barnevernetu, która dotyczyłaby młodszej córki Silje. Zgodnie z opinią prawną ekspertów było to niezgodne z prawem.

Szef polskiego biura ds. imigracji, podległego ministrowi spraw wewnętrznych, ocenił, że Norwegia naruszyła Europejską konwencję praw człowieka (EKPC), w tym artykuł 6, gwarantujący prawo do rzetelnego procesu sądowego, jak również art. 8, gwarantujący prawo do życia prywatnego i rodzinnego.

(Tłumaczenie z oryginalnego tekstu – „Norske Silje Garmo har søkt asyl i Polen – Det er fullstendig absurd” opublikowanego w „Norge Idag” w dniu 16.04.2018 – Michał Płażalski - red.)

źródło:
Zobacz więcej