Święto Pracy w Paryżu: sowieckie flagi, zamieszki, butelki z benzyną

Policja przewidywała, że może dojść do starć z lewackimi ugrupowaniami anarchistycznymi (fot. PAP/EPA/Yoan Valat)

Manifestacje pierwszomajowe we Francji przebiegły spokojnie w głównych miastach na prowincji, natomiast w Paryżu doszło do starć między zakapturzonymi osobnikami a policją, która musiała użyć armatek wodnych. Anarchiści podpalali też samochody i niszczyli witryny sklepowe. Aresztowano niemal 200 osób.

Święto Pracy. 1 Maja kiedyś i dziś

1 maja przypada Święto Pracy (Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy), obchodzone od ponad wieku w wielu krajach świata. Tego dnia Kościół...

zobacz więcej

W pokojowym pochodzie, w którym protestowano przeciwko reformom rynku pracy prezydenta Emmanuela Macrona, zorganizowanym przez centrale związkowe, uczestniczyło wg. danych policji około 20 tys. osób. Organizatorzy szacują, iż w demonstracjach wzięło udział około 55 tys. osób.

Natomiast około 1200 zamaskowanych i zakapturzonych demonstrantów wywoływało zamieszki w Paryżu. Protestujący rozbijali wystawy sklepowe, niszczyli mienie wspólne i podpalali samochody. Do tego skandowali antyfaszystowskie hasła, wymachiwali sowieckimi flagami i antyrządowymi banerami oraz puszczali fajerwerki. Cześć próbowała wznosić barykady.

Policja ostrzegała, że może dojść do starć z lewackimi ugrupowaniami anarchistycznymi, stosującymi tzw. taktykę czarnego bloku – manifestowania w czarnym ubraniu i maskowaniu się, by utrudnić identyfikację. Wcześniej w sieciach społecznościowych ukazało się wezwanie do urządzenia „dnia rewolucji”.

Udało się zatrzymać niemal dwustu lewackich bojówkarzy. Zamieszki trwały do późnych godzin wieczornych.

Francuski minister spraw wewnętrznych Gerard Collomb skrytykował przemoc i powiedział, że zrobiono wszystko, aby aresztować sprawców niepokojów.

W Marsylii według policji pod transparentem „przeciwko (prezydentowi Emmanuelowi) Macronowi i światu” zebrały się ponad 4 tys. ludzi. Wśród nich był przywódca radykalnego ugrupowania lewicy Francja Nieujarzmiona Jean-Luc Melenchon. Ocenił on, że „doszło do połączenia sił między siłami społecznymi i politycznymi, ale nie między związkami”.

źródło:

Zobacz więcej