Nauka w służbie Zła

Hans Asperger jest odpowiedzialny za śmierć wielu dzieci (fot. Pixabay/Cambridge University Press)

Świat naukowy jest w szoku po ujawnieniu, że wybitny pediatra i psychiatra Hans Asperger był zamieszany w zbrodnie nazistów. Pojawiły się dowody, że angażował się w Akcję T4, polegającą na fizycznej „eliminacji życia niewartego życia”, która spowodowała śmierć około 200 tys. osób. Austriak wydłuża listę naukowców, który działali na rzecz zbrodniczych systemów.

Szokujące dokumenty: Hans Asperger pomagał nazistom zabijać dzieci

Hans Asperger, austriacki pediatra, od którego nazwiska pochodzi nazwa zaburzenia, aktywnie pomagał w zabijaniu niepełnosprawnych dzieci przez...

zobacz więcej

Nazwisko Aspergera nadal zajmowałoby poczesne miejsce w historii medycyny gdyby nie poświęcenie dr Herwiga Czecha, historyka z Uniwersytetu Medycznego w Wiedniu. Dotarł on do dokumentów wskazujących, że ceniony psychiatra dziecięcy był jednym z trybów nazistowskiej maszyny śmierci.

– Te odkrycia są wynikiem wielu lat dokładnych badań w archiwach. Wynika z nich, że Asperger starał się dostosować do nazistowskiego reżimu i dzięki temu mógł rozwijać swoją karierę – oświadczył Czech.

– Uważamy, że należy ujawnić prawdę o tym, że lekarz postrzegany jako jedyny, który wniósł cenny wkład w dziedzinę pediatrii i psychiatrii dziecięcej, pomagał nazistom w ich odrażającej polityce eugeniki i eutanazji – przyznał Simon Baron-Cohen z Uniwersytetu Cambridge, redaktor czasopisma „Molecular Autism”, w którym opublikowano wyniki śledztwa dr Czecha.

Wyrok śmierci dla dziecka

Jednym z przykładów opisanych przez historyka jest tragiczna historia trzyletniej Herty Schreiber, która w czerwcu 1941 roku trafiła do Aspergera do kliniki pediatrycznej Szpitala Uniwersyteckiego w Wiedniu. Najmłodsza z dziewięciorga rodzeństwa zachorowała na zapalenie mózgu, miała zaburzenia psychiczne i fizyczne.

Sympatyczny młody lekarz odnotował nienagannym charakterem pisma w swoim notatniku, że dziewczynka ma „rozległe zaburzenia osobowości, poważne opóźnienie motoryczne, cierpi na idiotyzm i ma drgawki”. Ocenił, że Herta musi być „nieznośnym ciężarem” dla matki i powinna zostać na stale umieszczona w klinice Am Spiegelgrund”. Oznaczało to dla dziecka wyrok śmierci...

Najokrutniejszy z okrutnych. 39 lat temu zmarł Josef Mengele

Josef Mengele, nazywany przez kolegów z SS Mefistem, jest jednym z głównych symboli niemieckich zbrodni w Auschwitz. Obozowego lekarza, który...

zobacz więcej

Spiegelgrund było „kliniką” w wiedeńskim szpitalu Steinhof biorącą udział w programie eutanazji stosowanym przez III Rzeszę. Trafiały tam upośledzone dzieci, które w ocenie nazistów „nie były godne życia”. Czekała je tam śmierć.

1 lipca Herta została umieszczona w „klinice”, gdzie zajął się nią niejaki Erwin Jekelius. Po pięciu tygodniach poinformował swoich przełożonych w urzędzie o złowrogiej nazwie Reichsausschuss zur wissenschaftlichen Erfassung erb- und anlagebedingter schwerer Leiden (Komitet Rzeszy ds. Naukowej Rejestracji Poważnych Chorób Dziedzicznych i Wrodzonych), że wprawdzie dziewczynka nigdy nie wróci do zdrowia, to jednak jej życie nie powinno zostać skrócone.

Wymuszona śmierć

Mimo to 2 września, tuż po swoich trzecich urodzinach, Herta zmarła z powodu „zapalenia płuc”. W rzeczywistości podawano jej fenobarbital, środek nasenny, który w większych dawkach powoduje m.in. porażenie układu oddechowego. Specyfik był dodawany do jedzenia i osłabił płuca dziecka przez co wdało się zapalenie płuc, które spowodowało śmierć. Taką przyczynę zapisano w akcie zgonu. Komitet, odpowiedzialny za program eutanazji dzieci, zdecydował bowiem, że dziewczynka musi umrzeć.

Nie ma wątpliwości, że Herta została zamordowana, a wśród odpowiedzialnych za jej śmierć jest psychiatra, który postawił niewinnej dziewczynce diagnozę oznaczającą w praktyce eutanazję. Nazwisko to znają obecnie miliony. Prowadził on pionierskie badania w dziedzinie dziecięcej psychiatrii i miał ogromny wkład w zrozumienie mechanizmów autyzmu. W dowód uznania, zaburzenie to nazwano po jego śmierci w 1980 roku Syndromem Aspergera.

Śledztwo dr Czecha podważa dorobek Hansa Aspergera, wskazując, że nie był on żadnym krystalicznym Prometeuszem nauki, tylko równolegle współodpowiadał za zbrodniczy program Akcja T4, w ramach którego w miejscach takich jak Spiegelgrund zamordowano około 200 tysięcy osób, głównie Niemców i Austriaków. Dziecięcy psychiatra wysłał na śmierć dziesiątki dzieci. Ile? Dokładnie nie wiadomo, ale tylko w wiedeńskiej „klinice” w latach 1940-45 zmarło w podejrzanych okolicznościach 789 nieletnich.

Blok 10 w KL Auschwitz – miejsce, w którym naziści przeprowadzali pseudoeksperymenty naukowe (fot. Wiki/VbCrLf)

Przesyłka od „Anioła Śmierci”. Makabryczne znalezisko w Monachium

Znaleziono szczątki ofiar pseudoeksperymentów medycznych niemieckich lekarzy z czasów II wojny światowej – informuje „Daily Mail”. Odkrycia...

zobacz więcej

W jaki sposób młody, utalentowany dziecięcy psychiatra stał się wykonawcą zbrodniczego programu nazistów? Zło bywa banalne i tak zapewne było w tym przypadku – zbrodnia była elementem rozwoju kariery zawodowej Aspergera. W maju 1931 roku 24-letni Hans, świeżo po studiach, dołączył do Kliniki Dziecięcej Uniwersytetu Wiedeńskiego. Po czterech latach był już kierownikiem wydziałem Pedagogiki Terapeutycznej.

Podzielał antysemickie poglądy

Dr Czech uważa, że choć Asperger był utalentowanym lekarzem, zaszedł w tak krótkim tempie tak daleko, gdyż miał podobne nacjonalistyczne i antysemickie poglądy jak wielu jego zwierzchników, wśród których byli członkowie partii nazistowskiej.

Po Ancshlussie Austrii przez hitlerowskie Niemcy w marcu 1938 roku lekarz został członkiem wielu organizacji powiązanych z NSDAP, m.in. Frontem Pracy oraz kilku korporacji lekarskich, choć do samej partii nazistowskiej nie wstąpił, co po wojnie było jego ogromnym atutem.

Mimo oficjalnie czystej karty, okazało się, że Asperger w pełni popierał doktrynę nazistowską w medycynie, która wprowadzała zasadę, że jednostki powinny być traktowane jak całe populacje – co oznaczało fizyczną eksterminację niegodnych, ewentualnie obowiązkową sterylizację, żeby zapobiec przekazywaniu „wad” kolejnym pokoleniom.

Austriacki badacz dotarł do oceny wystawionej oddanemu partii lekarzowi pod koniec 1940 roku. „Odnośnie pytań o prawa dotyczące sterylizacji oraz rasowe (Asperger) popiera idee narodowosocjalistyczne” – podkreślono.

Naziści na amerykańskim socjalu. Szokujący raport Associated Press

Amerykańska Administracja Ubezpieczeń Społecznych (SSA) wypłaciła 20 mln dolarów ponad 130 osobom, podejrzanym o udział w nazistowskich zbrodniach...

zobacz więcej

Restrykcyjne miary

Sam psychiatra nie krył swoich poglądów. „Wszyscy wiemy, że musimy egzekwować restrykcyjne miary” – odnotował eufemistycznie w 1939 roku, mając na myśli również Akcję T4. „Tak jak chirurg musi czasem wykonać bolesne cięcia podczas leczenia ciała jednostki, tak samo musimy wykonywać je w ciele narodu” – zapisał, siląc się na metaforykę godną „Völkischer Beobachter”.

Jak wiadomo, Asperger nie ograniczał się jedynie do teorii zbrodniczej doktryny nazistowskiej, ale również wcielał ją w życie. Wskazuje na to choćby przykład biednej Herty Schreiber, czy niespokrewnionej z nią 6-letniej Elisabeth Schreiber, która cierpiała na imbecylizm i nadmierny ślinotok. Choć dziewczynka – jak odnotował w marcu 1942 roku lekarz – zaczynała już mówić i jej stan się poprawiał notka „Spiegelgrund będzie dla niej najlepszym rozwiązaniem” była dla niej wyrokiem śmierci. Elisabeth zmarła na „zapalenie płuc” 30 września tego roku.

Co ciekawe, Asperger nie miał obowiązku wysyłać niepełnosprawnych dzieci do kliniki śmierci, robił to przekonany, że w ten sposób oczyszcza niemiecki naród. W maju 1942 roku został zaproszony do wystawiania ocen małym pacjentom wiedeńskiego szpitala psychiatrycznego Gugging. W ciągu kolejnych niecałych dwóch lat w ramach higieny rasowej 41 dzieci z tej placówki trafiło do Spiegelgrund. Żadne nie przeżyło.

Równolegle – niczym dr Jekyll i mr Hyde prowadził ważne badania nad schorzeniem, które u badanych przez siebie dzieci nazwał „autystyczną psychopatią”. Zdefiniował ją na podstawie obserwacji czterech chłopców z podobnymi objawami. Wszyscy mieli „zubożoną empatię, wykazywali brak umiejętności nawiązywania przyjaźni oraz zdolność intensywnego wchłaniania konkretnej dziedziny nauki, do tego prowadzili jednostronne rozmowy i mieli niezdarne ruchy”.

Z uwagi na umiejętność przyswajania wiedzy w konkretnej dziedzinie z najmniejszymi detalami nazywał swoich pacjentów „małymi profesorami”. Jeden z nich Fritz V. został astronomem, który poprawił błąd w pracy sir Izaaka Newtona. Sam lekarz miał podobne objawy – był samotnikiem często mówił o sobie w trzeciej osobie oraz znał na pamięć i często cytował całą twórczość austriackiego dramaturga Franza Grillparzera.
Po wojnie Wernher von Braun, któremu przypisuje się wiele zbrodni, znalazł schronienie w USA (fot. NASA)

Seks, kłamstwa i szpiegowanie dla komunistów. Pasjonująca historia kuzynki Churchilla

– Komuniści są jak krokodyle, które kiedy otwierają paszcze, nie wiesz: albo się uśmiechają, albo chcą cię pożreć – powiedział kiedyś sir Winston...

zobacz więcej

Mimo ogromnych zasług dla dziecięcej psychiatrii pojawiły się głosy, że ze względu na ponurą przeszłość powinno się zmienić nazwę Syndromu Aspergera, żeby nie gloryfikować zbrodniarza, który świadomie i z przekonania pomagał nazistom mordować niewinne dzieci.

– Asperger był dobrze funkcjonującym trybem w zabójczej machinie – przekonuje Czech, który podkreśla, że dla władz był całkowicie godnym zaufania jeżeli chodzi o selekcję dzieci przeznaczonych do eliminacji.

Niestety, lekarz uniknął odpowiedzialności za swój współudział w zbrodniach nazistów, choć powinien mieć po wojnie co najmniej zarzuty współsprawstwa w licznych morderstwach. Upiekło mu się, także dzięki temu, że oddalał podejrzenie tym, iż nigdy nie był formalnie członkiem partii nazistowskiej.

Hagiografia

Po wojnie ceniony psychiatra dziecięcy został dziekanem Wydziału Pediatrii Uniwersytetu Wiedeńskiego i – co szczególnie teraz może szokować – przewodniczącym Austriackiego oddziału Stowarzyszenia SOS Wioski Dziecięce w Hinterbrühl, które opiekowało się biednymi dziećmi i wojennymi sierotami. Niektórzy jego biografowie twierdzili nawet, że skoro nie był członkiem NSDAP, musiał być antynazistą, który – logiczny wniosek – niczym Oskar Schindler ratował dzieci.

Hans Asperger dożył spokojnie starości, podobnie jak wielu innych naukowców, którzy poszli na współpracę z nazistowskim systemem. O ile dziecięcy psychiatra nie potrzebował zbrodni do swoich badań, a dzieci wysyłał na śmierć z przyczyn ideologicznych, byli tacy, którzy cynicznie wykorzystywali nieludzkie okrucieństwo nazistów, żeby rozwijać swoje dziedziny. Wśród nich choćby prof. Hubertus Strughold.

„Święty” morderca. Kult Che Guevary kwitnie

– Nie trzeba mi dowodu, aby rozstrzelać człowieka. Potrzebuję jedynie dowodu, że koniecznym jest go rozstrzelać – powiedział raz młody mężczyzna z...

zobacz więcej

Ten niemiecki lekarz prowadził prace naukowe z wpływu aeronautyki na organizm człowieka, kluczowe dla rozwoju przemysłu lotniczego a później kosmicznego. Naukowiec miał niemal nieograniczony dostęp do królików eksperymentalnych. Byli nimi naturalnie więźniowie obozu koncentracyjnego w Dachau. Nieszczęśnicy byli poddawani eksperymentom, których celem było badanie wytrzymałości ludzi na zamrożenie i próżnię. Nierzadko kończyły się one śmiercią.

Podczas procesów norymberskich prof. Strughold wyparł się udziału w zbrodniczych procederach, choć jego podwładnym udowodniono, że ich eksperymenty kończyły się śmiercią więźniów. Trudno oczywiście wyobrazić sobie, żeby prowadzący badania nie tylko nie inspirował, czy nawet nie wiedział o zbrodniczych działaniach.

Operacja Spinacz

Zresztą skazanie Strugholda nie wchodziło w rachubę. Po upadku III Rzeszy odbywał się swoisty wyścig między mocarstwami o zgarnięcie jak największej liczby naukowców, nieważne czy byli zbrodniarzami. Strughold i jego wiedza był potrzebni. Trafił się Amerykanom, którzy w ramach Operacji Spinacz wywieźli około 700 naukowców, wśród nich było wielu mających na sumieniu liczne zbrodnie.

Po wojnie kontynuował badania w USA, przyczyniając się do sukcesu programu kosmicznych lotów załogowych Apollo. Nazwano go nawet „ojcem medycyny kosmicznej”, ale gdy opinia publiczna poznała jego brunatną przeszłość, w 2006 roku nazwisko Strugholda zostało usunięte z Międzynarodowej Komnaty Chwały Zdobywców Kosmosu w Muzeum Historii Kosmosu w Alamagordo, w Nowym Meksyku. On już tego nie dożył.

Przed ziemską odpowiedzialnością uciekł również ojciec niemieckiego a potem amerykańskiego programu rakietowego Wernher von Braun, zdeklarowany nazista i członek SS. Tuż po wojnie poddał się Amerykanom i wraz z grupą współpracowników został wywieziony do Teksasu, gdzie prowadził badania dla amerykańskiego wojska, a później dla NASA. Wykorzystując doświadczenia zdobyte m.in. przy produkcji rakiet V-2, był współtwórcą rakiety Saturn V, która w ramach misji Apollo 11 zabrała amerykańskich kosmonautów na księżyc.

Dr Josef Mengele (w środku) uciekł przed ziemską sprawiedliwością (fot. Wiki)

„Kasza jaglana z grzybami, raz!”. Horror kucharki Hitlera

Wybredny niejadek sprawiający „niewyobrażalne trudności”. Takich dzieci jest wiele, ale okazuje się, że ten przykry dla matek opis dotyczy także...

zobacz więcej

Choć Braun nigdy nie odpowiedział za swoją nazistowską przeszłość, przynajmniej jeszcze jego za życia wypłynęła ponura historia. Po publikacji przez magazyn „Paris Match” artykułu o cenionym naukowcu, do redakcji napłynęły listy czytelników, byłych więźniów obozu Mittelbau-Dora pracujących w nieludzkich warunkach w podziemnej fabryce rakiet V2 Mittelwerk. Twierdzili oni, że ten oficer SS osobiście wydawał rozkazy egzekucji więźniów podejrzanych o rzekomy sabotaż i powinien stanąć przed trybunałem międzynarodowym jako zbrodniarz wojenny. Do tego jednak nigdy nie doszło.

Ekspert od mordowania

Nigdy za swoje zbrodnie nie odpowiedział także Kurt Blome, również członek NSDAP. Naukowiec ten prowadził wyjątkowo odrażające badania. Jako mikrobiolog pracował nad bronią bakteriologiczną w placówce badawczo-doświadczalnej Zentralinstitut für Krebsforschung w Poznaniu.

Eksperymentował z uśmiercaniem więźniów obozu Auschwitz-Birkenau przy użyciu sarinu i tabunu. Opracowywał też szczepionki przeciwko dżumie, cholerze, wąglikowi i tyfusowi, co wiązało się z zarażaniem więźniów. Otrzymał zresztą bezpośredni rozkaz SS-Reichsführera Heinricha Himmlera, że ma eksperymentować na więźniach.

Mimo oczywistych dowodów winy, ten były zastępca Reichsgesundheitsführera, czyli Przywódcy Służby Zdrowia Rzeszy, został uniewinniony podczas norymberskiego Procesu Lekarzy. Zawdzięcza to amerykańskiej interwencji. Zamiast na szubienice trafił do Camp David w stanie Maryland, gdzie pracował nad bronią biologiczną i chemiczną dla Korpusu Wojsk Chemicznych.

W Norymberdze przeciwko Blomemu zeznawał Walter Schreiber, inny mikrobiolog zbrodniarz, który nie odpowiedział za uśmiercanie więźniów obozów koncentracyjnych. Choć udowodniono, że jako koordynator do badań nad żółtaczką zakaźną, występował do SS z prośbą o pomoc w przeprowadzeniu doświadczeń na ludziach, co wiązało się z cierpieniem i śmiercią wielu więźniów, po wojnie dalej pracował jako mikrobiolog – najpierw dla Rosjan, a po ucieczce dla Amerykanów. Gdy jego ponura przeszłość wyszła na jaw z pomocą amerykańskiej armii uzyskał wizę argentyńską i wyjechał z rodziną do Buenos Aires.

Tę zbrodnię popełniły UPA i SS Galizien. Obchody rocznicy mordu w Hucie Pieniackiej

Pacyfikacji polskiej wsi dokonały oddziały UPA i SS Galizien.

zobacz więcej

Anioł śmierci

Jednym z najbardziej odrażających nazistowskich naukowców, którzy uniknęli odpowiedzialności za zbrodnie, był dr Josef Mengele. Jego nazwisko i przydomek „Anioł śmierci” stały się synonimami niewyobrażalnego okrucieństwa badań pseudonaukowych. Ten oficer SS odpowiadał nie tylko za liczne selekcje więźniów w Auschwitz-Birkenau, ale też nieludzkie pseudoeksperymenty przeprowadzane w osławionym Bloku 10.

Mengele szczególnie upatrzył sobie bliźnięta, które były poddawane licznym eksperymentom bez znieczulenia. Na jego rozkaz wykonywano m.in. amputacje i punkcje lędźwiowe, zakażanie tyfusem i innymi chorobami. Rodzeństwo było też mordowane, żeby porównać ich organy...

Lista ohydnych czynów antropologa była o wiele dłuższa. Niestety, pod koniec wojny zniknął. W 1949 roku przy pomocy biskupa Aloisa Hudala zbiegł do Argentyny, a potem ukrywał się w Paragwaju i Brazylii. Izraelski wywiad Mosad namierzył nawet Mengelego w Argentynie, lecz go nie zatrzymał, bo polował na Adolfa Eichmanna i to on był priorytetem.

Naukowców jak Asperger, którzy zamiast nieść oświaty kaganek w służbie ludzkości, zaangażowali się w zbrodniczą działalność, było znacznie więcej. Niewykluczone, że wypłynie ponura przeszłość jeszcze niejednego eksperta zasłużonego w jakiejś dziedzinie.

Żeby zakończyć bardziej optymistycznie, warto przypomnieć historię naukowca, jednej z ofiar rewolucji francuskiej. 8 maja 1794 roku podczas egzekucji na gilotynie chemik Antoine Lavoisier sam poddał się eksperymentowi. Powiedział swojemu asystentowi, że po ścięciu będzie mrugał i poprosił o policzenie, ile razy uda mu się to zrobić. Wierny pomocnik naliczył około 20 mrugnięć w sekundowych odstępach.

źródło:
Zobacz więcej