Szef CBA: Zarzuty ws. przecieku w lubelskiej delegaturze bezpodstawne

Szef CBA: zarzuty dot. przecieku w lubelskiej delegaturze CBA są bezpodstawne (fot. PAP/Radek Pietruszka)

Sprawa rzekomego przecieku w delegaturze Centralnego Biura Antykorupcyjnego w Lublinie była wnikliwie badana w ramach postępowania wyjaśniającego; formułowane w tej sprawie zarzuty są bezpodstawne – oświadczył szef Biura Ernest Bejda.

CBA zatrzymało księgowego międzynarodowej grupy przestępczej

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało księgowego międzynarodowej grupy przestępczej wyłudzającej VAT. Wśród zatrzymanych z tej grupy jest też...

zobacz więcej

O tym, że w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym doszło do zatuszowania przecieku ws. tajnej operacji Biura, poinformowało Radio Zet. Powołało się przy tym na jednego z byłych szefów CBA.

Według radia „podejrzewany o przeciek funkcjonariusz miał dowiedzieć się o tajnej operacji Biura, prowadzonej wobec współpracownika jednej z posłanek PiS i ostrzec go o tym, że jest podsłuchiwany”.

Z informacji tych wynikało również, że dyrektor lubelskiej delegatury CBA, który wykrył i ujawnił przeciek, miał zostać zwolniony, a funkcjonariusz odpowiedzialny za domniemany przeciek – otrzymać 2,5 tys. zł podwyżki i premię.

W materiale Radia Zet opisano m.in. list byłego szefa Delegatury CBA w Lublinie Tomasza G. do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Miał w nim twierdzić m.in., że w grudniu 2015 r. powiadomił szefa CBA o uzasadnionym podejrzeniu, że jeden z funkcjonariuszy ostrzegł osobę, wobec której prowadzono tajną operację. Ujawnił mu tez informację o zgromadzonych w tej sprawie „mocnych dowodach”.

Jako zadziwiający określa jednocześnie autor listu przebieg postępowania wyjaśniającego wszczętego wobec podejrzanego o dokonanie przecieku.

Radio Zet przytoczyło też komentarz byłego szefa CBA (w latach 2009-15) Pawła Wojtunika, według którego opisana przez dziennikarzy sprawa to skandal przypominający „przeciek w aferze starachowickiej”.

„W związku z pojawiającymi się informacjami w sprawie rzekomego przecieku w Delegaturze CBA w Lublinie informuję, że formułowane zarzuty są bezpodstawne” – napisał w oświadczeniu odnoszącym się do tych doniesień Ernest Bejda.

Jak zapewnił szef CBA, opisana sprawa domniemanego przecieku „była wnikliwie badana w wyniku postępowania wyjaśniającego CBA, w trakcie którego przesłuchano m.in. wszystkich funkcjonariuszy Biura, mających dostęp do materiałów sprawy, z której rzekomo miało dojść do przecieku”

CBA: Władze Poznania zaniżyły wartość działki sprzedanej prywatnemu inwestorowi

Delegatura CBA w Poznaniu złożyła do Prokuratury Regionalnej w Poznaniu zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstw w związku...

zobacz więcej

„Wbrew publicznie podawanym informacjom, funkcjonariusz CBA, pomawiany o dokonanie przecieku, nie prowadził tej sprawy, nie zapoznawał się z jej dokumentacją, a także nie miał żadnej wiedzy o prowadzonych działaniach” – podkreślił szef Biura.

Postępowanie CBA nie dało według niego „podstaw do skierowania zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa”.

Śledztwo ws. fałszowania dokumentów

Bejda zwrócił zarazem uwagę, że były szef lubelskiej delegatury CBA Jacek L. „w wyniku zawiadomienia złożonego przez Szefa CBA usłyszał w listopadzie 2017 r. zarzuty składania fałszywych zeznań w śledztwie dotyczącym m.in. fałszowania dokumentów wytwarzanych przez Delegaturę CBA w Lublinie”.

W ramach tego śledztwa – jak zaznaczył – wyjaśniana jest także „rola innych funkcjonariuszy podległych Jackowi L., w tym Tomasza Graszy, który w tamtym czasie pełnił funkcję kierowniczą w lubelskiej delegaturze CBA”. „Również w związku z tą sprawą Prokuratura w Kielcach prowadzi śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków przez Pawła Wojtunika” – dodał szef CBA.

Szef CBA wyjaśnił, że w wyniku złożonego przez niego zawiadomienia „toczy się śledztwo w sprawie przekazywania informacji o działaniach operacyjnych CBA osobom pozostającym w zainteresowaniu Biura”, które dotyczy „kilku byłych dyrektorów Delegatur CBA za czasów kierowania tą służbą przez Pawła Wojtunika”.

„Nie wykluczam, że opinia publiczna jest w sposób świadomy dezinformowana przez osoby z byłego kierownictwa CBA w celu odwrócenia uwagi od rzeczywistych patologii, jakie występowały w służbie za czasów Pawła Wojtunika” – stwierdził.

źródło:

Zobacz więcej