Porwanie w biały dzień w centrum miasta. Proces Wietnamczyka oskarżonego o pomoc w uprowadzeniu

Proces Wietnamczyka oskarżonego o pomoc w uprowadzeniu swojego rodaka (fot. PAP/ EPA/OLAF WAGNER)

Przed niemieckim sądem w Berlinie rozpoczął się proces Wietnamczyka oskarżonego o pomoc w uprowadzeniu swojego rodaka przez wietnamskie służby specjalne. 47-letni Trinh Xuan Thanh został porwany latem zeszłego roku, w biały dzień, na berlińskiej ulicy. Wywieziono go do kraju i skazano na dożywocie.

Porwanie jak z filmu o Bondzie. Niemcy oskarżają Wietnam o uprowadzenie biznesmena

W biały dzień, na oczach przechodniów i biegaczy, były prezes koncernu naftowego został porwany z berlińskiego parku przez uzbrojonych mężczyzn i...

zobacz więcej

Była godz. 10:40, 24 lipca 2017 r. Trinh Xuan Thanh, były wysoki dygnitarz partyjny i prezes przedsiębiorstwa petrochemicznego PetroVietnam, wyszedł z hotelu Sheraton w zamożnej berlińskiej dzielnicy Tiergarten. Wraz z towarzyszącą mu kobietą, Wietnamką pracującą w handlu zagranicznym, wybrał się na spacer do parku. W pewnym momencie do pary miała podjechać ciemna limuzyna. Wyskoczyło z niej kilku uzbrojonych mężczyzn. Wepchnęli Thanha i jego towarzyszkę do auta, po czym odjechali z dużą prędkością.

Tydzień później Thanh pojawił się w Wietnamie. Wystąpił w telewizji i oświadczył, że przybył do kraju dobrowolnie, by stawić czoła zarzutom. Rzeczywiście zeznawał w procesie i za defraudacje i korupcję został skazany na podwójną karę dożywocia. Groziła mu nawet kara śmierci.

Natomiast oskarżonemu w berlińskim procesie o współudział w uprowadzeniu Thanha Longowi N. H., za udział w tajnej operacji obcego wywiadu i pozbawienie wolności, grozi do siedmiu i pół roku więzienia.

– Oskarżonemu zarzuca się, że w ramach operacji wywiadowczej wypożyczył dwa pojazdy. Jednego z nich użyto do obserwacji ofiar, drugiego zaś bezpośrednio do uprowadzenia – powiedział prokurator Lienhard Weiss, według którego oskarżony miał potem odprowadzić oba wypożyczone pojazdy do Pragi, gdzie je wcześniej wypożyczył. – Z naszych informacji wynika, że operacja ta została zaplanowana i wykonana przez wietnamskie służby specjalne przy współudziale pracowników ambasady wietnamskiej w Berlinie – stwierdził Weiss.

Obrońca N. H., Stephan Bonell, oświadczył, że jego klient nie brał udziału w porwaniu i zażądał jego uniewinnienia.

Thanh uciekł z Wietnamu, gdy pojawiły się pierwsze oskarżenia o łapówkarstwo, defraudacje i niegospodarność. W Niemczech poprosił o azyl polityczny, a gdy zaginął, Berlin natychmiast oskarżył Hanoi o uprowadzenie uciekiniera i tym samym złamanie prawa międzynarodowego.

Troska o gospodarność czy walki frakcyjne?

W ramach tej samej operacji antykorupcyjnej, w wyniku której oskarżono i skazano Thanha, zarzuty postawiono w Wietnamie ponad stu osobom, w większości zajmującym wysokie stanowiska w państwowych przedsiębiorstwach sektora energetycznego i bankowego. Wiele z nich skazano, niektóre osoby nawet na kary śmierci. Zdaniem Petry Schlagenlauf, prawniczki, z której usług korzystał Thanh w Niemczech, kampania jest elementem walki toczonej między różnymi frakcjami w łonie partii komunistycznej. Schlagenlauf próbowała dotrzeć na proces Thanha do Hanoi, ale władze wietnamskie nie wpuściły jej do kraju.

– Należy przypuszczać, że wietnamskie tajne służby czuły się tak pewnie, że sądziły, iż mogą przeprowadzić taką operację niezauważalnie bądź nie wzbudzając niczyjego zainteresowania. To był poważny błąd – uważa Schlagenlauf.

źródło:
Zobacz więcej