Wysadził się w tłumie ludzi. Za zamach odpowiadają islamiści

Do zamachu doszło po kilku tygodniach relatywnego spokoju w Kabulu (fot. PAP/EPA/Jawad Jalali)

Co najmniej 57 zabitych i ponad stu rannych – wciąż rośnie bilans ofiar zamachowca samobójcy, który w niedzielę, w Kabulu wysadził się w powietrze przed ośrodkiem rejestracji wyborców. Do ataku przyznało się Państwo Islamskie (IS).

Afganistan: Seria eksplozji w pobliżu akademii wojskowej

Do 11 wzrosła liczba afgańskich żołnierzy, którzy zginęli w poniedziałkowym ataku na ich posterunek w pobliżu akademii wojskowej w stolicy...

zobacz więcej

Wśród ofiar śmiertelnych zamachu jest 21 kobiet i pięcioro dzieci – podało afgańskie ministerstwo zdrowia.

W zaatakowanym ośrodku od 14 kwietnia przygotowywano listy przed październikowymi wyborami parlamentarnymi. Zamachowiec uruchomił ładunek wybuchowy przed wejściem, w miejscu, gdzie urzędnicy wydawali dowody osobiste rejestrowanym.

Siła eksplozji była ogromn, w odległych nawet o kilka kilometrów domach wyleciały szyby. Wybuch uszkodził też kilka samochodów.

Propagandowa agencja Amak podała, że do ataku przyznali się dżihadyści z Państwa Islamskiego.

W ciągu ostatniego tygodnia atakowane były inne takie ośrodki w innych częściach kraju.

Do niedzielnego wybuchu doszło w dzielnicy Daszt-e-Barczi na zachodzie Kabulu, zamieszkanej głównie przez Hazarów, członków szyickiej mniejszości etnicznej, która jest często atakowana przez sunnickich ekstremistów w różnych częściach kraju.

źródło:
Zobacz więcej