Porwanie, gwałt i morderstwo 8-letniej dziewczynki. Wielkie protesty w Indiach

Na plakatach demonstrujących można zobaczyć napisy „Sprawiedliwość w Kathua”, „Stop kulturze gwałtu” i Nigdy więcej gwałcicieli w parlamencie” (fot. PAP/EPA/JAIPAL SINGH)

Zgwałcenie i zabójstwo ośmioletniej dziewczynki wywołały protesty w dużych miastach Indii. Wśród oskarżonych jest policjant, prowadzenie śledztwa utrudniali miejscowi funkcjonariusze, posłowie i prawnicy. Od tygodnia w dużych miastach Indii młodzi ludzie protestują przeciw zbrodni na dziewczynce i gwałcie popełnionym przez posła lokalnego parlamentu.

Komunistyczny terror nie gaśnie. Rebelia w Indiach trwa już pół wieku

Komunistyczna partyzantka sieje strach w wielu regionach świata. Konflikt w Kolumbii udało się zakończyć, podobnie może być wkrótce na Filipinach,...

zobacz więcej

– To wyglądało jak początek protestów sprzed sześciu lat – mówi Manisha Singh. Wspomina demonstracje wywołane śmiercią 23-letniej studentki fizjoterapii, która została zgwałcona w południowym Delhi.

– To była ta sama złość przeciw bezduszności władzy i bestiom, które dopuściły się zbrodni, a przede wszystkim przeciw zamiataniu tego wszystkiego pod dywan – dodaje młoda kobieta, która brała udział w tamtych demonstracjach.

Śmierć dziewczynki

Ośmiolatka zaginęła 10 stycznia br., gdy poszła wypasać konie. Dziewczynka należała do grupy koczowników Bakarwal, którzy zimą schodzą z gór Kaszmiru na cieplejsze wzgórza regionu Dżammu w północno-zachodnich Indiach. Grupa wypasała konie w pobliżu wioski Rasana, blisko miasta Kathua.

Jej zwłoki znaleziono dopiero po tygodniu. We krwi dziewczynki lekarze wykryli lek na padaczkę, który ma działanie usypiające. Śledczy ustalili, że dziecko było przetrzymywane i gwałcone przez tydzień w miejscowej świątyni. Aresztowano osiem osób, w tym emerytowanego urzędnika i czterech policjantów. Dwóch z nich miało brać udział w gwałcie, a reszta funkcjonariuszy zacierała ślady przestępstwa.

Indie: starcia armii z islamskimi rebeliantami w Kaszmirze

Trzech rebeliantów i dwóch indyjskich żołnierzy zginęło podczas strzelaniny, do której doszło w Kaszmirze – poinformowała w niedzielę indyjska...

zobacz więcej

Areszt wywołał oburzenie miejscowej, osiadłej społeczności, która wyznaje hinduizm. Wcześniej dochodziło do utarczek między nimi i koczownikami, którzy są muzułmanami.

Zdaniem mieszkańców Rasany koczownicy wypasali konie na prywatnej ziemi, czemu z kolei zdecydowanie zaprzeczali Bakarwalowie.

Zdaniem śledczych zabójcy dziewczynki chcieli przestraszyć i przegonić koczowników z wioski. Do protestujących mieszkańców dołączyli dwaj stanowi ministrowie z Indyjskiej Partii Ludowej, która jest w koalicyjnym rządzie stanu Dżammu i Kaszmir.

Na początku kwietnia, podczas sporządzania protokołu dochodzenia przez śledczych, lokalna rada adwokacka z Kathui przez pół dnia blokowała wejście do sądu.

Demonstracje w Kaszmirze

Pierwsze demonstracje przeciw przemocy i śmierci dziewczynki odbyły się w Kaszmirze, jednak przeszły bez echa. – Pewnie dlatego, że nikt w Delhi nie traktuje poważnie spraw wobec muzułmanów w Kaszmirze – mówi działacz praw człowieka Khuram Parvez.

Krwawe starcia w Kaszmirze. „Bezmyślny szał zabijania”

20 osób zginęło, a ponad 70 zostało rannych w niedzielnych starciach między rebeliantami a wojskiem indyjskim w kontrolowanym przez Indie...

zobacz więcej

Z kolei Baba Tamim, dziennikarz i fotoreporter pracujący w kaszmirskim Śrinagarze, uważa, że media w Delhi cenzurują informacje płynące ze stanów Dżammu i Kaszmir.

Jego zdaniem media nie chcą poruszać spraw związanych z muzułmanami z obawy, że zostaną oskarżone przez władze o poglądy antypaństwowe.

Przemilczany temat

Kaszmir od kilkudziesięciu lat jest podzielony między Indie i Pakistan, a miejscowa ludność muzułmańska żąda niepodległości. Największe kanały telewizyjne i gazety podchwyciły temat zbrodni popełnionej na ośmiolatce dopiero, gdy Rahul Gandhi, lider opozycji z partii Indyjski Kongres Narodowy, wziął udział w demonstracji ze świecami pod Bramą Indii, monumentem w centrum Delhi.

– Dopiero wtedy zaczęto relacjonować inne, lokalne protesty – tłumaczy Manisha Singh z Delhi, która brała udział w protestach w 2012 r.

– Wtedy, sześć lat temu, pierwsze demonstracje również były ignorowane przez media – opowiada, zaznaczając, że wtedy u władzy był właśnie Indyjski Kongres Narodowy. Protest Gandhiego objął również sprawę posła Indyjskiej Partii Ludowej do parlamentu stanowego Uttar Pradeś, który w połowie 2017 r. miał zgwałcić 17-latkę. Na początku kwietnia br. ojciec dziewczyny zmarł po pobiciu przez zwolenników posła. Krótko po tym dziewczyna próbowała podpalić się pod siedzibą szefa stanowych władz.

– Nic nie zmieniło się od 2012 r. Politycy nie reformują kraju, tylko starają się przeczekać burzę – kończy Singh.

źródło:

Zobacz więcej